Jako przyszły poseł będę pracował w poczuciu misji i wielkiej odpowiedzialności przed wyborcami, tak jak powinni pracować posłowie. Nie chcę być politykiem. Chcę być obywatelem, który wprowadzi wraz z innymi normalność – mówi Mariusz Czarnecki w wywiadzie dla portalu Pressmania.pl – Najszybciej zrobimy to deregulując i upraszczając do minimum przepisy gospodarcze, czy komuś się to podoba czy nie. Nie mamy innego wyjścia. Bycie posłem to zaszczyt, ale należy pamiętać o jednym: „posłem” się bywa a człowiekiem należy być zawsze niezależnie pełnionej funkcji. Jestem silny, znam swoją wartość i potrafię się bronić przed wpływem . Zbyt dobrze znam prawo karne, administracyjne i cywilne, aby ktoś mógł mi zrobić „krzywdę” bez powodu, z drugiej strony nie kandyduję do sejmu żeby komuś zrobić krzywdę. Chcę zostawić coś dobrego po sobie, uważam, że mam potencjał w tym zakresie aby działać dla ludzi – wyjaśnia w rozmowie z Małgorzatą Kupiszewską kandydat na posła z okręgu 41 (Szczecin), z listy KWW Kukiz’15, który ma 10 miejsce na liście wyborczej.

Małgorzata Kupiszewska: Celowym działaniem jest niszczenie mózgów dzieci i młodzieży przez testomanię w szkołach? Polskie dzieci i młodzież szkolna myśli akapitami, tak powiedział najlepszy polonista polski Stanisław Bortnowski. Co Pan myśli o polskiej szkole, ojciec dwóch synów w wieku szkolnym?

Mariusz Czarnecki: – Przypominam sobie wielokrotnie czasy szkoły, do której ja chodziłem. Była podstawówka, szkoła średnia, studia, kolejne studia…. nigdy nie było tylu testów, co jest teraz. Sądzę, że testy są dobrym narzędziem szczególnie w rękach nauczyciela, dają mu niebywale szybką możliwość oceny ucznia, ale są również ogromnym zagrożeniem. Nie pozwalają wypowiedzieć się uczniowi na dany temat, nie uczą kreatywności a jedynie cwaniactwa i sprytu, który owszem może w życiu również się przydać jednak uczy krótkowzroczności, nie rozwija, nie szuka głębi i odczuć. Ponadto spójrzmy również szczerze na tą kwestię pod kątem ciała pedagogicznego… otóż niebywale skraca czas poświęcony na ocenę pracy ucznia… ale czy na pewno? Polska edukacja często przez niektóre środowiska oceniania jest jeszcze, jako archaiczna. Może ten archaizm jest nam w tym zakresie potrzebny? W najlepszych szkołach prywatnych na zachodzie uczniowie nie mają dostępu do cudów nowych technologii, smartfonów, komputerów, tabletów i tablic multimedialnych.

Chyba ktoś poszedł tam po rozum do głowy, że należy edukować dzieci wszechstronnie, nie uczyć rozwiązywać wyłącznie zadania a uczyć szukać odpowiedzi, być ciekawym i ciekawskim. Tak staram się rozwijać swoje dzieci i tego życzę wszystkim rodzicom a szczególnie nauczycielom. Co będzie, gdy nagle zabraknie nam prądu albo dostępu do wirtualnych danych? Kto za Nas rozwiąże zadanie? Kto zbuduje most i naprawi silnik spalinowy, który ma napędzać agregat prądotwórczy? Jest tu wiele pytań. Może jednak w tym szaleństwie jest metoda? Może komuś zależy już globalnie na tym, aby społeczeństwo było w przyszłości bezradne?

„To jest normalne zabójstwo, nazwijmy rzecz po imieniu”- Pan też tak myśli o usuwaniu ciąży? Jak Pan we współczesnej cywilizacji, epoce: gender, eutanazji, politycznej poprawności wychowuje synów?

– Zabójstwo zawsze będzie grzechem. Taka jest moja ocena. Oczywiście nie czuję się upoważniony do głębokich rozważań na temat usuwania ciąży czy eutanazji lub gender. Jednak wiem, że demokracja szeroko pojęta niesie ze sobą w ostatnich latach zbyt wiele złych rzeczy. Środki masowego przekazu usiłują nam wmówić, że tak właśnie żyją nowocześni ludzie. Ale według mnie to prowadzi do zgubnych efektów. Tracimy człowieczeństwo i duchowość poprzez takie wyuzdanie moralne i etyczne. Śmierć w wiadomościach już przestaje dziwić kogokolwiek. Następuje postępująca znieczulica społeczna. Uważam się za człowieka bardzo nowoczesnego, wiem jednak, że bycie nowoczesnym i świadomym obywatelem to jedno a życie zgodnie z prawami świeckimi, religijnymi i w poszanowaniu życia ludzkiego to drugie. To jeden z elementów, który musimy również wpajać naszym pociechom.  Staram się przekazywać swoim synom, że życie ludzkie jest najwyższą i niezbywalną wartością tak samo jak wolność i wiara. Syn zapytał mnie kiedyś, dlaczego w takim razie ludzie giną na wojnach. Musimy uczciwie tłumaczyć również dzieciom, co dzieje się w takich warunkach i zabrać ich przynajmniej raz w życiu do miejsc holocaustu.

Dlaczego ważne jest, aby dzieci należały do harcerstwa, miały zajęcia sportowe z dobrymi trenerami? Żeby zdobywały sprawności?

– A dlaczego w każdym filmie amerykańskim jest minimum raz pokazana flaga narodowa? Otóż musimy dbać o dzieci i młodzież o ich prawidłowe wychowanie w duchu patriotyzmu, poszanowania idei, wartości i historii. Uważam, że harcerstwo jest naszym skarbem narodowym, który musimy pielęgnować, jest drugą szkołą i rodziną. Zdobywanie sprawności, koegzystowanie z rówieśnikami to elementy wychowania zdrowych młodych Polaków. Naród bez dziejów, bez historii, bez przeszłości, staje się wkrótce narodem bez ziemi, narodem bezdomnym, bez przyszłości. Naród, który nie wierzy w wielkość, i nie chce ludzi wielkich, kończy się – jak mawiał kard. Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia.

Nie jest tajemnicą, że ćwiczy Pan sztukę samoobrony. Czy to może być jednym z atutów w starcie na Wiejską?

– Sądzę, że każda dziedzina sportu, jakikolwiek sport jest potrzebny i to każdemu człowiekowi, nie tylko posłowi. Z prostej przyczyny. Kiedyś nie było samochodów, transportu publicznego, samolotów, ludzie pracowali więcej fizycznie, ruszali się więcej. Dzisiejszy tryb życia zmusza nas do wielogodzinnego siedzenia w miejscu, tak wygląda obecnie wiele stanowisk pracy. Maszyny za nas pracują a my mamy jedynie je obsługiwać i nadzorować. Ponadto sport uczy również pokory wobec swojego ciała, swoich możliwości i ducha walki, również fair play… co powinno się przydać wielu parlamentarzystom.

Czy w przypadku wybrania Pana do Sejmu będzie Pan dążył do tego, by wystąpić do prezydenta Republiki Ukrainy z wnioskiem o uznanie przez odpowiednie władze tego państwa mordów dokonanych na ludności polskiej przez OUN – UPA za zbrodnię ludobójstwa, a organizacje OUN i UPA za zbrodnicze? Czy zajmie się Pan sprawą wzniesienia w stolicy Polski pomnika ofiar banderowskiego ludobójstwa?

– Polska jest szczególnym krajem, o czym wielu z nas nie pamięta…lub stara się zapomnieć. Jesteśmy krajem, który chyba nadal mocno jest wierzący i patriotyczny. Wyrażamy to nader często, również poprzez budowę pomników naszym bohaterom. Sądzę, że w Polsce powinien pojawić się pomnik ofiar banderowskiego ludobójstwa i kwestia ta również powinna raz na zawsze w sposób oficjalny zostać rozwiązana dyplomatycznie z naszym bratnim narodem ukraińskim. Po to, aby więcej do tego nie wracać. W duchowości każdego porządnego człowieka istnieje coś takiego, że aby wybaczyć komuś, musi również wybaczyć, albo przede wszystkim, najpierw sobie. Nie wiem, czy pomnik powinien powstać w stolicy, nie mnie o tym sądzić. Jednak powinien mieć swoje miejsce i stałe miejsce w historii a naród ukraiński powinien wiedzieć oficjalnie, jak to wyglądało. Po to, aby więcej do tego nie wracać! Nie ma nic gorszego w życiu dwóch sąsiednich narodów jak zakłamane lub pomijane karty historii… prawdziwej historii.

Zaangażował się Pan w szczególne przedsięwzięcie: organizację Ogólnopolskiej Konferencji Pomnik Symboliczny Pułkownik Kukliński Zwycięska Misja. Skąd taka decyzja? Dla Pana Pułkownik nie był zdrajcą?

– Powiem tak. Nie był zdrajcą narodu polskiego. Nie zdradził uciemiężanych głodujących górników i stoczniowców. Jeśli zdradził, o ile tak można to nazwać, to zdradził system totalitarny, system ucisku i zniewolenia ojczyzny. W dzisiejszych czasach wielokrotnie zapominamy o tym, że winni jesteśmy coś swoim przodkom oraz przyszłym pokoleniom. Bardzo chcę coś zostawić po sobie. Oczywiście to nie będzie nic wielkiego. Jeśli jednak mogę przyczynić się w takim zakresie i przysłużyć dla naszych dzieci i potomności – to jestem z tego dumny i gotowy na to wyzwanie.

Czy wystąpi Pan o pośmiertny awans do stopnia generała dla Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, polskiego Prometeusza, jak o nim mówią Amerykanie?

– Napoleon Bonaparte mawiał: Historia to uzgodniony zestaw kłamstw. Dlatego musimy robić wszystko, co możliwe, aby historia Polski taka nie była. Musimy za wszelką cenę oczyścić karty historii w sposób szczery i rzetelny.

Prawdziwa i niezakłamana historia to jedne z najlepszych fundamentów silnego narodu, to ona między innymi stanowi o naszej suwerenności, sile, potencjale i niezłomności naszych przodków, których krew płynie w naszych żyłach. Musimy o nią dbać za wszelką cenę. Uważam, że Pułkownik Ryszard Kukliński ma również swoje nieodzowne miejsce na kartach tej współczesnej już historii i już dawno powinien być uhonorowany stopniem generalskim.

Podjął się w tamtych czasach tak heroicznych czynów, których wielu naszych aktualnych oficerów, mam nadzieję, nie będzie miało szansy powtórzyć. Czynów, które wtedy były głęboko dwuznaczne i na lata odcięły go od ojczyzny.

Polskie sądownictwo jest nieudolne. Sprawy wloką się latami. Do dziś nie można skazać zbrodniarzy stalinowskich. Będąc już w Sejmie, w jaki sposób wpłynie Pan na Wymiar Sprawiedliwości?

– Zacznę generalnie od tego, że należy zreformować system sądowniczy i system mianowania sędziów. Sędzia winien być wybierany w wyborach powszechnych.

Teraz oczywiście sprawą dyskusyjną jest, czy każdy, czy tylko np. sędzia sądu apelacyjnego? To można ustalić. Niedorzecznością jest jednak, że w polskich sądach nadal orzekają osoby, co do których istnieje sporo zastrzeżeń odnośnie natury etycznej i historycznych zaszłości. Tym państwu winno się podziękować. Żyjemy w innym wymiarze, innym świecie, tu nie ma miejsca już na takie archetypy. Drugą kwestią jest wiek i doświadczenie sędziego, który orzeka. Niedorzecznością jest sędzia orzekający w sprawach rozwodu, który nigdy nie miał rodziny albo, co gorsza, ma osobiste uprzedzenia do płci przeciwnej. Znam masę szokujących relacji na ten temat jak Pani Sędzia – przepraszam Panna Sędzina wiek 55 lat niemająca partnera i dzieci orzekała przy rozwodach i jechała po Bogu ducha winnym mężczyźnie. Na starcie był przegrany. Idealną sytuacją byłoby gdyby Sędzia najpierw np. pracował jako prokurator przez kilka lat a potem jeszcze orzekał wyłącznie w asyście Starszego Sędziego i nie jednogłośnie. Całe sądownictwo jest do diametralnej przebudowy z jeszcze jednego powodu. Otóż w bardzo istotny sposób wpływa na nasze życie, na gospodarkę i nawet koszty życia. Jeśli sprawa toczy się przez kilka lat, to jest to z jednej strony obciążenie budżetu państwa a z drugiej koszt społeczny dla stron, ich rodzin, bliskich a niejednokrotnie pracowników firm i ich rodzin. To wszystko przekłada się na postępujący marazm społeczny, który dotyka nas od wielu lat niczym syndrom Kawki.

„Musimy poprawić jakość życia Polaków. Nie może być tak, że ludzie muszą brać chwilówki na to, by urządzić święta Bożego Narodzenia. Nie może być tak, że 80 procent maturzystów chce wyjechać z Polski”- mówił jeden z polityków.  Tylko jak zamienić słowa w czyn? Jak zatrzymać exodus emigracji?

– To jest w mojej ocenie tak proste i tak oczywiste a jednocześnie tak było trudne do wykonania przez ostatnie lata, że chyba już większość Polaków w to nie wierzy. Nie odkryję tu pewnie nic nowego, mówiono już na ten temat, jest to również idea Ruchu Kukiz’15, z którego listy kandyduję. Pierwsza sprawa:

Polacy nie potrzebują jałmużny, należy obniżyć podatki, co spowoduje wzrost gospodarczy. Pieniądz w większej ilości zostanie w naszych kieszeniach i będzie krążył na rynku. Druga sprawa: zmniejszyć i uprościć obciążenia podatkowe pracowników. Na wzór brytyjski należy pobierać jeden rozsądny podatek, z którego fiskus będzie rozliczał wszystkie elementy. Kolejna sprawa: uprościć radykalnie prowadzenie działalności gospodarczej do zasady, że co nie jest zabronione jest dozwolone. Jak najmniej licencji, koncesji i zezwoleń. Prawo gospodarcze powinno być stabilne i nie może być zmieniane kilkadziesiąt razy do roku. To rodzi nadużycia i korupcję oraz nadinterpretację przepisów przez urzędnika. I jeszcze jedna sprawa: nie możemy ściągać daniny od przedsiębiorcy, który jeszcze nic nie zarobił w danym miesiącu a tak to się dzieje aktualnie poprzez opłatę ZUS, która zabija firmy i pogłębia szarą strefę. Prawo powinno być pisane jasnym klarownym i zrozumiałym dla każdego językiem. W tej chwili mamy ponad 80 tysięcy ustaw. Kto jest w stanie to znać? Jak można stosować zasadę, że nieznajomość przepisów nie zwalnia od odpowiedzialności? Czasami czuję się jak poddany, który pracuje przez pół roku na „księcia”… Jest coraz gorzej. Musimy zahamować to szaleństwo ustawowe. Zbyt wiele regulacji ogranicza i uwstecznia małe firmy a to one są głównym płatnikiem podatku i zatrudniają najwięcej Polaków. Jako przyszły poseł będę pracował w poczuciu misji i wielkiej odpowiedzialności przed wyborcami, tak jak powinni pracować posłowie. Nie chcę być politykiem. Chcę być obywatelem, który wprowadzi wraz z innymi normalność, żeby Polakom naprawdę żyło się lepiej, żeby nie myśleli o emigracji. Musimy postawić na młodych wykształconych ludzi, dać im szansę na rozwój i godne życie, której teraz niestety nie mają. Najszybciej zrobimy to deregulując i upraszczając do minimum przepisy gospodarcze, czy komuś się to podoba czy nie. Nie mamy innego wyjścia. Bycie posłem to zaszczyt, ale należy pamiętać o jednym: „posłem” się bywa a człowiekiem należy być zawsze niezależnie pełnionej funkcji. A wyborcy powinni rozliczać każdego posła przy wyborach… rzetelnie.

A jednak Pan ożenił się ze Szwedką i do Szwecji wysłał żonę w celach zarobkowych, narażając rodzinę na rozluźnienie więzów i tęsknotę?

– Ożeniłem się z Polką, która posiada również obywatelstwo szwedzkie i urodziła się w Polsce. I nie wysłałem żony do Szwecji w celach zarobkowych tylko żona przebywa aktualnie w Szwecji realizując kontrakt dla jednej z instytucji tamtego kraju. Żona jest tłumaczem językowym i mówi biegle w czterech językach, stąd taka praca. Poprzednio pracowała przez blisko dwa lata w Polsce dla szwedzkiej spółki. Nie ukrywam, że jest to dla nas bardzo trudna sytuacja, szczególnie pod względem rodzinnym. Wolelibyśmy tego uniknąć. W dzisiejszych czasach możemy podróżować i pracować niemal w każdym miejscu na świecie. To jest wspaniały przywilej, który wywalczyliśmy po 89 roku. Jednak jest tylko przywilejem, gdy chcemy wyjechać a nie musimy. Należy odróżnić te sytuacje. Przez ostatnich 10 lat z Polski wyemigrowało blisko 3 mln obywateli, większość z nich musiała z takich czy innych względów, głównie ekonomicznych. Nikt dzisiaj nie chce żyć od pierwszego do pierwszego i pracować wyłącznie na rachunki, być niewolnikiem chorego układu. To największa emigracja chyba w ostatnim stuleciu. Poza granicami Polski według szacunkowych badań jest aktualnie blisko 20 mln Polaków a nam grozi powolne wyludnianie i starzenie się społeczeństwa. Czas działać w tym kierunku. Lepiej żeby do Polski w przyszłości przyjeżdżali wykształceni mądrzy ludzie z innych krajów. Musimy zadbać o to, aby być mądrym i bogatym krajem, w którym opłaca się pracować i zakładać rodziny. Kraju, do którego warto wracać.

Jest pan emerytem. Czy to nie jest także syndrom jakiejś patologii, żeby w tak młodym wieku przestać pracować zawodowo? Dlaczego nie wykonuje Pan swojego zawodu?

– Od blisko czterech lat jestem na emeryturze resortowej, jestem emerytowanym oficerem policji. Odszedłem, nie widząc możliwości dalszej pracy na normalnych zasadach. Policja wymaga głębokiej reformy. Przede wszystkim aktualnie nikt w Policji nie ponosi odpowiedzialności za taki stan rzeczy, że duże grupy dobrze wykształconych i doświadczonych funkcjonariuszy odchodzą ze służby. To są ludzie, którzy powinni szkolić młodszych kolegów i koleżanki. To jest nienormalne. Rzeczywistość jednak jest bardziej brutalna.

Nikomu aktualnie nie zależy na tym w szeregach kierowniczych Policji, aby tacy ludzie zostawali, bo są m.in. zagrożeniem nawet z takiego tytułu, że mogą nie realizować poleceń służbowych odbiegających nieco od przyjętych przestarzałych algorytmów lub zagrożeniem, jeśli chodzi o stanowiska. Z ludźmi jest tak, dotyczy to również policjantów, że jak zbyt długą piastują jakieś stanowiska to są oderwani od rzeczywistości i zapominają, jak to jest na dole. Łatwo wydać jakieś polecenie i nie myśleć o sposobie jego realizacji w aktualnym stanie prawnym. Ponadto Policja nadal kieruje się i żyje przestarzałymi metodami swojej oceny skuteczności, w szczególności statystykami, które zmieniają się wyłącznie hierarchią ważności po każdych wyborach. Aparat Komendy Głównej Policji jest rozbudowany do niewyobrażalnych struktur, skostniałych struktur, które wyłącznie hamują proces działań lokalnych jednostek pod każdym względem. Jedno jest pewne, w tak młodym wieku nie powinno się odchodzić ze służby, ani w Policji ani w wojsku. Aktualnie nie odpoczywam jednak przed telewizorem. Nadal jestem aktywny, nadal pracuję, jestem biegłym sądowym z zakresu Informatyki i Technologii Internetowych, przedsiębiorcą, niezależnym ekspertem IT, udzielam się społecznie, prowadzę biuro porad prawnych i nieodpłatnie pomagam ludziom w sporach sądowych i urzędowych. To nie w mojej naturze być już emerytem. Nie czuję się nim.

Startował Pan w wyborach na urząd burmistrza. Przeżył Pan smak porażki. Spotkały Pana za to jakieś nieprzyjemności ze strony miejscowych układów?

– Startowałem w ubiegłym roku w wyborach samorządowych na urząd Burmistrza. Mimo, że krótko mieszkam w aktualnej gminie, osiągnąłem niezły wynik, jednak nie udało się przekonać części elektoratu, szczególnie starszego. Nie uważam jednak tego za porażkę a za potężne doświadczenie, którego nie sposób nauczyć się z książek. Poza tym ja nie podchodzę do wyborów jakichkolwiek jak do startu po stanowisko i władzę, władza nigdy nie była dla mnie czymś najważniejszym. Gmina, w której mieszkam jest specyficzna, jednak chyba takich gmin jest wiele w Polsce. Jest „zamknięta” i mocno „skostniała”, rzekłbym nawet „poukładana” w złym słowa tego znaczeniu. Oczywiście, że relacje międzyludzkie w małych społecznościach są ważne oraz zaufanie, ale nie można trzymać się przez lata czegoś, co nie tworzy nic nowego, nie wnosi żądnej głębszej wartości do naszego życia czy gospodarki. Stąd też ucieczka młodych ludzi do miejsc bardziej przyjaznych. Wartości i religia to jedno jednak należy pamiętać, że co jakiś czas następuje lub powinna następować zmiana pokoleniowa. Jeśli ktoś stoi w miejscu, to się cofa czy by tego chciał czy nie w dzisiejszych czasach. To jest nieuniknione, chyba, że nie chcemy się rozwijać. Oczywiście jestem aktualnie, jak to się mówi „persona non grata” w pewnym sensie w oczach aktualnych władz gminnych, jednak nie robi to na mnie wrażenia. Jestem silny, znam swoją wartość i potrafię się bronić przed takim „wpływem”. Zbyt dobrze znam prawo karne, administracyjne i cywilne, aby ktoś mógł mi zrobić „krzywdę” bez powodu. Największe nieprzyjemności spotykały ludzi, którzy ośmielili się mnie poprzeć oficjalnie lub wystartować z mojej listy na kandydatów na radnych. Były nagłe wizyty różnych kontroli w ich firmach i dziwne aluzje. Ale z tym również sobie poradziliśmy. To smutne, że tak jest. Aktualny układ rządzący PO-PSL już się kończy. Nigdy nie można się poddawać. Należy wierzyć w człowieka i ideały. Najważniejszy zawsze powinien być człowiek. Jak powiedział Edmund Burke: „Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił”

„Co nie zabije to wzmocni”. O ile silniejszy staje Pan teraz do wyborów z ramienia Kukiz’15? Dlaczego właśnie to ugrupowanie? W czym jest lepsze od innych, znanych partii?

– Zaufałem Pawłowi Kukizowi. To prawdziwy patriota, mimo tego, co mówią o nim media. Jestem świadomym obywatelem, potrafię analizować podawane nam fakty i wiem, w jakiej mierze on musi walczyć. Moja walka jest niczym w porównaniu z jego poświęceniem oraz jego rodziny, która jest dla niego ogromnym wsparciem. Kukiz mógłby żyć spokojnie i nawet dostatnio z koncertów i płyt w SONY Music Polska, która też go opuściła pod naciskami politycznymi a jednak wybrał coś większego, coś bardziej wartościowego i postawił całą swoją przyszłość oraz karierę na jednej szali…. dla kraju, dla Polaków. Wiem, że wielu jeszcze ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy. My Polacy mamy w sobie coś takiego, że szanujemy i hołubimy naszych bohaterów dopiero po ich śmierci. Nie potrafimy często docenić naszych wartości, naszych autorytetów. Taki Kukiz rodzi się tylko raz na sto lat, skorzystajmy z tej szansy. I nie chodzi o to, że możemy się w czymś nie zgadzać z Pawłem, ale gdy spojrzy się głębiej na cały Ruch Kukiza, mimo, że nie jest wolny pewnie i od błędów. Trudno budować taki zryw i prowadzić taką „wojnę” o odzyskanie godności dla narodu, nie popełniając również błędów. Liczy się cel. Tym celem jest Polska.

Rok 2015 uznany został przez Sejm rokiem św. Jana Pawła II. Jakie zdanie z nauczania św. Jana Pawła II stanowi sens Pańskiego życia? Jaką myśl zechce Pan propagować w swoim nowym powołaniu? W służbie dla innych?

– „… Niech zstąpi duch… i odnowi oblicze ziemi… tej ziemi”. Polacy muszą pamiętać, że to jest walka o być albo nie być na następne dekady. Że przez 25 lat pomimo dużego postępu zaprzepaszczono wiele spraw i bezpowrotnie zniszczono wiele możliwości w naszym kraju. Jest wiele biedy nadal … poza Warszawą. Mamy szansę coś zmienić. Trudno oczekiwać zmian, jeśli cały czas robi się to samo i popełnia te same błędy… wybiera ponownie tych samych „zawodowych” polityków.

Dziękuję za rozmowę.