Im dalej od szczepień tym głośniejsza staje się nawalanka antyszczepionkowców. Bo przecież coraz wyraźniej widać, jak bardzo głupawe było ich kategoryczne twierdzenie, że góra do dwóch lat od zaszczepienia wymrą wszystkie „ofiary eksperymentu medycznego”.

Nowy guru antyszczepionkowców (po emerytowanym lekarzu Hałacie i po równie wiekowym profesorze genetyki Zielińskim) niejaki Ryszard Rutkowski uważa się za ofiarę prześladowania… politycznego.

W swojej deklaracji z 13 września 2021 r. pisze wyraźnie, że postawienie go przed sądem dyscyplinarnym jako żywo przypomina stan wojenny.

Rozumiem, że argumentum ad Jaruzelium powinien zakończyć jakąkolwiek dyskusję. Niestety, sięgając do zapisów w nauce polskiej można zwątpić w szczerość obecnego pana profesora.

Otóż doktorat uzyskał on 23 stycznia 1985 roku (Wpływ leków hamujących i stymulujących β-adrenergiczne receptory na wybrane parametry spirometryczne u chorych na dychawicę oskrzelową).

Jakby nie liczyć było to w okresie rządów jaczejki Jaruzelskiego.

Stan wojenny spędził więc pracując naukowo nad doktoratem i nie zaprzątając umysłu niczym innym, zwłaszcza polityką.

Skoro jednak prof. Rutkowski występuje przeciw zdecydowanej większości swoich kolegów należy przytoczyć zdanie drugiej strony.

Władze Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku oraz specjaliści z zakresu epidemiologii i chorób zakaźnych Uczelni nie podzielają poglądów i tez publicystycznych prof. dr. hab. Ryszarda Rutkowskiego zawartych w formie pytań w liście otwartym do Ministra Zdrowia pt. „Pytam w imieniu zdezorientowanych”. Jest to odpowiedź na pismo prezesa NRL Andrzeja Matyi do Rektora UMB prof. dr. hab. Adama J. Krętowskiego, w którym zwrócił się z prośbą o zapoznanie się z ww. listem.

Prof. Rutkowski – pracownik naukowy UMB – napisał m.in., że Internet pozwala przełamywać rządową cenzurę i autocenzurę polskich naukowców i lekarzy, którzy swoim milczeniem autoryzowali i dalej autoryzują wielokrotnie bezzasadne działania rządu (np. w sprawie przymusowego noszenia maseczek).

W opinii prezesa NRL treść listu prof. Rutkowskiego zawiera informacje, które podważają podstawy wiedzy o metodach zapobiegania szerzeniu się epidemii koronawirusa i mogą być odczytane jako nawoływanie społeczeństwa nie tylko do postaw antyzdrowotnych i niezgodnych z zaleceniami przyjmowanymi w Polsce i wielu innych krajach, ale także do łamania obowiązujących przepisów prawa. W piśmie do władz UM w Białymstoku podkreślono, że do takich niedopuszczalnych stwierdzeń trzeba zaliczyć tezę, że w krajach, gdzie nie wprowadzono obowiązku noszenia maseczek, ludzie nie chorują i nie umierają, czy stwierdzenie, iż środowisko lekarskie swoim milczeniem autoryzowało bezzasadne działania rządu. Ponadto Prezes NRL uważa za wysoce niestosowne zamieszczenie w omawianym liście imion i nazwisk 15 przedstawicieli polskiej nauki, które – jak zdaje się wynikać z jego treści – popierają tezy prof. Rutkowskiego. Przypuszcza on, że nie wszystkie wymienione osoby wiedzą, że zostały wskazane czy też, żeby w sprawie zwalczania epidemii miały poglądy jak autor listu. W środowisku akademickim powoływanie się na autorytet innych naukowców, bez ich wiedzy i zgody jest niedobrym obyczajem.

Prezes NRL zaznaczył, że prof. Rutkowski, jako członek społeczności naukowej, ma pełne prawo prowadzić badania naukowe, przestawiać ich wyniki i wyciągać wnioski, przy okazji dobrze dokumentując efekty swojej pracy. Dla przedstawicieli środowiska akademickiego taki (naukowy) model poszerzania zasobów wiedzy medycznej jest prawidłowy, a nie model stawiania twierdzeń, które przeczą obecnemu dorobkowi wiedzy na temat epidemii i przekazywania ich społeczeństwu pod szyldem pracownika naukowego uczelni medycznej.

W odpowiedzi na pismo Rektor UMB przesłał stanowisko Władz Uczelni w zakresie zasad obowiązujących w trakcie obecnej pandemii SARS-CoV-2 które zostało także zamieszczone na portalu redakcji „Do Rzeczy”. Podkreślił także, że bardzo wielu lekarzy i naukowców UMB jest aktywnie i z poświęceniem zaangażowanych w diagnostykę i leczenie chorych z COVID-19, badania nad nowymi formami terapii oraz zastosowanie innowacyjnych narzędzi nowoczesnej nauki do identyfikacji osób o największym ryzyku ciężkiego przebiegu choroby. Dodał, że eksperci UMB z zakresu chorób zakaźnych i epidemiologii wielokrotnie wypowiadali się też w sprawie konieczności stosowania maseczek, zachowania dystansu społecznego i przestrzegania wytycznych Ministerstwa Zdrowia i Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Tego przykładem, jak podaje Rektor UMB, jest m.in. rozmowa na antenie Radia Białystok z 24 września 2020 r. prof. Joanny Zajkowskiej z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji UMB, podczas której Pani Profesor podważyła zasadność wielu poglądów prof. Rutkowskiego, kwestionujących sens powszechnego stosowania niektórych środków ochrony osobistej. Ponadto, Rektor UMB zapewnił, że używanie przez pracownika uczelni w przestrzeni publicznej określeń typu „terror maseczkowy” jest oceniane jako czysto publicystyczne, ale nieodpowiedzialne posunięcie, które dla wielu obywateli może stanowić bezpośrednią zachętę do łamania obowiązujących zasad i norm epidemiologicznych.

W piśmie do Prezesa NRL zauważono również, że prof. Rutkowski prowadzi w przestrzeni publicznej działalność polityczną, a jego medialna aktywność jest wyrazem jego ambicji i poglądów politycznych, a nie statusu pracownika akademickiego czy prowadzonej działalności badawczej.

Zapewniono, że jak każda uczelnia UMB jest miejscem łączącym w jednym miejscu ludzi o różnych poglądach politycznych, zachowując przy tym (jako instytucja) neutralność polityczną.

https://nil.org.pl/aktualnosci/5078-odpowiedz-umb-ws-listu-otwartego-prof-ryszarda-rutkowskiego-do-mz

Czy można bardziej jasno? Oczywiście.

Gdyby na poważnie traktować wypowiedzi Rutkowskiego i innych antyszczepionkowców wówczas okazałoby się, że w Polsce nie tylko, że mamy za dużo szpitali, jak stwierdził marszałek Grodzki, ale… nie nie powinno być nawet jednego.

Bo przecież lekarze wg jednego z aktywistów ruchu antyszczepionkowego to generalnie okrutni mordercy:

Jak to się stało, że środowisko medyczne (z jednostkowymi wyjątkami) stało się zbrodniczym ramieniem rządu warszawskiego? Zauważmy, że gdyby nie masowy udział w zbrodni kowidowej środowiska lekarskiego, to złoczyńcy rządowi byliby bezsilni i bezradni!

Dlaczego nakłonienie do zbrodni środowiska lekarskiego okazało się tak łatwym zadaniem? Samo skorumpowanie lekarzy i zapewnienie im bezkarności jeszcze nie do końca wyjaśnia ten przerażający fenomen.

Istnieje w tym środowisku podatny grunt sprzyjający zbrodniczym działaniom, co pokazała afera łowców skór w łódzkim pogotowiu, z roku 2009.

Całymi latami medycy tego pogotowia mordowali pacjentów, aby ich zwłoki przekazywać odpłatnie firmom pogrzebowym.

Jak wyjaśnić ówczesną i obecną zbrodnię popełnianą przez medyków, obecnie w skali masowej?

Musimy sięgnąć do wyjaśnień psychologicznych.

Praca lekarzy należy do jednej z najbardziej odrażających profesji. Na co dzień stykają się oni z ludźmi wyniszczonymi chorobami, śmierdzącymi, niedomytymi, czasami unurzanymi fekaliami, zdeformowanymi, okropnie okaleczonymi w wypadkach ….listę okropności przynależnych zawodowi lekarza można mnożyć w nieskończoność.

By móc normalnie funkcjonować w takich realiach, musi nastąpić adaptacja. Polega ona najpierw na powstaniu znieczulicy wobec chorych u prawie każdego medyka, która przeradza się obrzydzenie do pacjentów a na koniec w nienawiść do nich!

Taki uformowany „materiał ludzki” można ulepić w każdą formę, na przykład morderców ludzi, co właśnie obserwujemy na co dzień.

Środowisko medyków nigdy nie zmyje hańby którą właśnie się okrywa! Tych ludzi powinien spotkać całkowity ostracyzm społeczny, bo o tym by ponieśli odpowiedzialność karną za ogrom zbrodni którą już popełnili i popełniają, nie ma co marzyć!

http://www.pospoliteruszenie.org/lekarz%20morderca.html

Tylko pozornie powyższy tekst odbiega merytorycznie od publikacji rozmaitych dr Hałabałów czy tworu zwanego OrdoMedicus.

A tak a propos tego ostatniego – gdy przedstawiłem „instytut” szerzej jedna z osób nawet dzisiaj widniejąca pośród założycieli napisała oburzona, że nic jej z tą osobliwością nie łączy.

Ciekawe, prawda?

Jeszcze ciekawsze jest uwidocznienie pośród „zespołu” „profesor” Kornelii Polok. Konia z rzędem, albo i wielbłąda z uprzężą nawet temu kto wskaże mi, kiedy Kornelia Polok otrzymała tytuł profesora. Ba, niech wskaże choćby datę uzyskania przez nią habilitacji!

Taki błędny zapis, sugerujący posiadanie tytułu naukowego wbrew faktom w Niemczech jest karany sporą grzywną. Niestety,jak widać w Polsce można przypisywać sobie tytuły naukowe zupełnie dowolnie.

Samozwańcza „profesorzyca” to tylko część hucpy uprawianej od dłuższego czasu przez „profesorstwo” Polok i Zieliński.

Bezczelnością, obliczoną na kompletny brak krytycyzmu pośród ofiar antyszczepionkowej histerii jest podawanie przez nich (jako miejsce pracy naukowej???) nieistniejącego w realu Centre for Biomathematics, Genomics and Evolution.

Trudno również uznać, że toto aktywnie istnieje w internecie.

Wystarczy krótki research w Sieci, by się przekonać, że owe Centrum istnieje jedynie w materiałach dystrybuowanych przez profesorstwo, a w Internecie opowiada jedynie za wydanie w wersji elektronicznej liczącego 94 [str. – HD] podręcznika genetyki. Za szumną i obco brzmiącą nazwą nic więc tak naprawdę nie stoi. Zwłaszcza, że jako strona wydawcy podręcznika (czyli Centrum) podana jest prywatna strona prof. Polok i prof. Zielińskiego. Wspomniana wyżej inicjatywa e-Gene na swoje stronie zamieszcza zdjęcia z suszenia dziurawca, opisuje zielnik Słowian i… sprzedaje działki nad jeziorem Woświn.

https://fakehunter.pap.pl/en/raport/a20b1f42-84f2-478f-b3ac-c21e528a7132

Jest wrzesień 2021 roku i nic, powtarzam, nic pod tym względem nie uległo zmianie.

By uzmysłowić sobie, czym w istocie jest „instytut” warto skorzystać z powszechnie uznawanego na całym świecie systemu scopus. W tej bazie indeks h prof. Rutkowskiego wynosi 12. Co prawda to dwa razy więcej niż prof. Romana Zielińskiego (h=6), ale… Dla porównania indeks Hirscha prof. dr hab. n. med. Adama Torbickiego wynosi 84, prof. dr hab. n. med. Andrzeja Budaja h=90, prof. dr hab. n. med. Michał Tendera h=85.

Jeszcze gorzej niż Zieliński wychodzi „doktor” Hałat – h=3 a także fizyk dr Mariusz Błochowiak h=2. Inni medycy z „ordomedicus” też nie mają powodów do dumy. I tak tytułowany dr n. med. Zbigniew Martyka w bazie scopus… nie występuje. Z kolei dr Piotr Witczak (analityk medyczny) może pochwalić się h=3. Jak widać twór o nazwie „ordomedicus” tworzą ludzie, którzy kariery naukowej nie zrobili. Co gorsza, zamiast ją robić (jak wspomniany Witczak), postanowili zaistnieć na bazie szerzenia nieuzasadnionej paniki.

Cynicznie i politycznie.

Zostawmy „instytut” na boku. To w końcu tylko nic nie znacząca hucpa na poważnie brana tylko przez fanatycznych wyznawców pani Sochy itd.

Przyjrzyjmy się raczej antyszczepionkowcom en block.

Z jednej strony głoszą, że oto złyPiS i generalnie jakieś „żydy” z tajnego Rządu Światowego chcą nas wymordować za pomocą lekarzy. OK, Polska to wolny kraj i można być przekonanym, że Księżyc jest z sera, a sama Ziemia jest co prawda kulą, ale wydrążoną, my zaś żyjemy na jej wewnętrznej powierzchni.

Ale jak można pogodzić głębokie przekonanie o medycznym ludobójstwie z jednoczesnym chodzeniem do tych samych lekarzy i wykupywaniem wszelkich możliwych leków na inne choroby?

Przecież to już nawet nie jest paranoja, ale schizofrenia społeczna w najczystszej postaci.

A może tylko marksizm kulturowy?

Taka antyszczepionkowa dialektyka – lekarze są źli i mordują oraz leczą i chronią przed utratą życia.

Zupełnie tak, jak nasz noblysta, który był ZAPRZECIW jednocześnie.

Tymczasem czas płynie, niedługo najwcześniej zaszczepieni będą obchodzić pierwszą rocznicę „zaczipowania”.

Najwyższa pora, by zgodnie z zapowiedziami antyszczepionkowych aktywistów rozpoczęło się wielkie wymieranie kovidian. Przecież do 2 lat od szczepienia ma nas wszystkich nie być.

Trudno jednak sobie wyobrazić, że zgon nastąpi dokładnie dwa lata po drugiej dawce.

A tu ZONK. Jakoś tych śmierci nie ma. A ludzi zaszczepionych przybywa.

Czy to jest właśnie przyczyna narastającej agresji ludzi pokroju Brauna?

Rachuby na wcześniejsze wybory wyraźnie zawodzą, a do 2023 roku okres dwóch lat minie z naddatkiem tak, że cała narracja antyszczepionkowa przynajmniej w tym zakresie pójdzie na przysłowiowe drzewo.

Nie tylko. Znowu okaże się, że „prawdziwi P0lacy” to tylko środowisko kłamców i oszołomów.

Frustracja musi być przeogromna w środowisku, które cynicznie postanowiło zaprząc strach przed nieznanym do swojej kampanii wyborczej.

Są jednak wyraźne plusy tej sytuacji.

Pandemia pozwoliła ujawnić się wszelkiej maści idiotom. Niestety, nawet z tytułami profesorskimi.

Paradoksalnie nakaz noszenia maseczek zdarł maski wielu osobom.

19.09 2021

fot. pixabay