Mój dziadek, świeć Panie nad jego duszą, często powtarzał fundamentalną jego zdaniem zasadę: otóż chama należy bić w mordę, bo jak się go głaszcze, to wtedy ugryzie.

Amok opętanej homopopędem seksualnym hołoty sięgnął szczytu.

Już nie wystarczy im paradowanie prawie nago z dyndającą tęczową flagą wsadzoną w cztery litery czy też nakładanie oklejonym sztucznymi penisami trykotu.

Ośmieleni filmikiem Sekielskich oraz publikacjami GazWyb poszli na całość.

To już nie jest walka z rzekomą nierównością prawną.

Tzw. tęczowi triumfująco pokazują, że można bezkarnie drwić z uczuć więcej niż połowy społeczeństwa, a kiedy tylko ktoś się spróbuje przeciwstawić szczuć na niego z całych sił wyzywając od homofobów i katofaszystów.

Niedawno w Warszawie przeszła tzw. Parada Równości, którą patronatem objął prezydent stolicy.

Według Rafała Trzaskowskiego „Parada Równości to uczenie postawy otwartości i tolerancji”.

Jak wygląda postulowana przez Trzaskowskiego tolerancja można się było przekonać już przed wymarszem homo-, bi- i transaktywistów. Kolejny raz zadrwili z katolików, tym razem parodiując Mszę Świętą.

Jeszcze nie przebrzmiały echa antychrześcijańskich wybryków podczas V Trójmiejskiego Marszu Równości, gdzie w wyjątkowo obrzydliwy sposób poniżano Katolików, a już mamy „powtórkę z rozrywki”.

Przed rozpoczęciem kontrowersyjnej imprezy środowisk LGBT w Warszawie w sieci pojawił się film z obrazoburczą inscenizacją Mszy Świętej.

Homoaktywiści, którzy lamentują nad swym trudnym losem, rzekomą dyskryminacją i brakiem szacunku postanowili ponownie opluć Katolików.

Również dzisiaj, przed homo-paradą prezydent Trzaskowski i wiceprezydent Rabiej zrobili sobie pamiątkową fotografię, którą Rabiej zamieścił w mediach społecznościowych. -Nie każdy z nas musi chodzić do kościoła, ale musimy szanować tradycje. To sedno wartości – brzmi podpis pod zdjęciem.

https://niezalezna.pl/274953-po-gdansku-przyszedl-czas-na-warszawe-aktywisci-lgbt-w-obrzydliwy-sposob-zadrwili-z-katolikow?fbclid=IwAR2yAURNQcAD5rK7YhdoxrEUPBD9-aUS3kTrmtyeZUStkB8e-PUYur0K5SQ

Są zadowoleni, uważają bowiem, że sztuka odwrócenia pojęć udała im się w Polsce tak samo, jak w Niemczech czy innej Francji.

Jest dokładnie tak, jak pisałem 10 maja 20198 r.:

Permanentny atak na społeczeństwo przedstawiany jest… jako agresja drugiej strony!

To nie my bronimy się przed lewackim atakiem, ale… to oni są atakowani.

Bo przecież oni walczą o tolerancję… nietolerancyjnie dążąc do wyrugowania z przestrzeni wszelkich symboli towarzyszących nam od stuleci.

Szydzą z naszej wiary, ale to ich ma chronić prawo przed „mową nienawiści” z naszej strony.

Stosują siłę fizyczną, ale to oni są rzekomo poturbowani.

http://pressmania.pl/dosc/

Nie ma wyboru, proszę państwa.

By ocalić cywilizację, zachować społeczeństwo, musimy, o ironio, zachować się zgodnie z zaleceniami ich lewackich guru.

Przykładów nietolerancji środowisk LGBTQwerty mamy co niemiara nie tylko przy okazji kolejnych „parad”..

Czarę przelała warszawska manifa 8 czerwca 2019 r.

Do świadomości ludzi dotarło, że przedstawiany jako „:ksiądz” Szymon Niemiec to tylko zwykły tęczowy błazen od lat parodiujący msze święte na homoparadach.

Nie wierzę, by ktoś jeszcze na poważnie twierdził, że jest on „duchownym” nieistniejącego nigdzie „kościoła”. Również dlatego, że w pseudoobrzędzie towarzyszył mu jakiś homotrefniś w durszlaku założonym na głowę, udający ministranta.

Na szczęście są jeszcze za słabi, by atakować mocniej.

Mimo to uczestnicy „parady” nie ukrywają swojej nienawiści.

– Stare ku**y w końcu wymrą, głosujące na PiS, i w końcu władza w kraju trafi w normalne ręce.

Powyższa wypowiedź jednego (jednej?) uczestnika warszawskiej Parady Równości wystarczy aż nadto.

„Normalne ręce”, czyli tzw. lewactwo z całym obciążeniem LGBTQwerty.

Trawestując Saint-Justa, pierwszego wielkiego lewackiego zbrodniarza, środowisko to wyznaje zasadę, że:

Nie ma tolerancji dla wrogów tolerancji!

Zamiast tolerować inne poglądy chcą reszcie społeczeństwa odebrać prawo głosu. Tak, jak to się już prawie udało we Francji, Holandii, Szwecji czy w Niemczech.

Lokalny ideolog lewaków, niejaki Rafał Suszek, zasadę Saint-Justa rozwinął w ten oto sposób:

Częste przywoływanie tu konstytucyjnego prawa nacjonalistów do wolności zgromadzeń i wolności słowa, jest absurdem, bo za wolnością musi iść odpowiedzialność za słowa. A każdy, kto głosi i praktykuje nienawiść – kulturową, rasową, religijną, o podłożu seksualnym lub politycznym – i zadaje gwałt ,,innym”, nieprzystającym do ciasnej nacjonalistycznej miary ,,polskości”, odmawiając im niezbywalnych praw podstawowych, sam wyrzuca siebie poza nawias wspólnoty przywilejów i swobód podstawowych.

A zatem potraktujmy ich tak samo, jak oni chcą traktować społeczeństwo.

Skoro nienawidzą ludzi tylko i wyłącznie ze względu na wyznawaną przez nich wiarę sami wyrzucają się poza nawias wspólnoty ludzkiej cywilizacji, ergo: muszą być pozbawieni swobód podstawowych.

Dokładnie z postulatem dr Rafała Suszka.

Nie ma bowiem miejsca dla nienawistników wszelkiej orientacji.

Homoseksualizm nie może być bowiem parawanem osłaniającym nazistowskie ciągoty tęczowych.

Jeśli organizatorzy „parady równości” nie potrafili już dwukrotnie zapobiec manifestowaniu nienawiści do inaczej myślących impreza powinna być zakazana.

Albo niech się odbywa na zamkniętym terenie.

Na razie, patrząc na poziom manifestantów, najlepsze byłoby pomieszczenie po byłym chlewie w jakimś opuszczonym PGR-ze.

9.06 2019