Były burmistrz Wadowic, wsławiony m.in. próbami usuwania pamięci o św. Janie Pawle II z przestrzeni publicznej, za sprawą „gazety wyborczej” stał się bojownikiem w walce z prawicowym hejtem.

Piątkowe wydanie (ogólnopolskie) czerskiej gadzinówki wspomina o byłym włodarzu papieskiego miasta. W tekście zatytułowanym „Burmistrz zhejtował lekcje o hejcie” niejaka Angelika Pitoń piętnuje małomiasteczkową pisowską władzę:

Kilkanaście godzin po tragicznym finale „Światełka do nieba” w Gdańsku prezydent Wrocławia Jacek Sutryk zaapelował o przeprowadzenie w szkołach zajęć wychowawczych o mowie nienawiści. Pomysł podchwycili włodarze innych miast, m.in. Warszawy, Lublina, Torunia i Krakowa. W Wadowicach upomniał się o nie radny Mateusz Klinowski. Podkreślił, że mowa nienawiści nie dotyczy tylko polityków, ale w ogromnej mierze także uczniów, a zajęcia „mogą zapobiegać wielu niepotrzebnym cierpieniom”. Obecny burmistrz Bartosz Kaliński (PiS) postawił sprawę jasno: „Za mojej kadencji szkoły będą wolne od politycznej indoktrynacji (…).”

(GW, z 25 stycznia 2019 r., str.8)

Mateusz Klinowski jest lokalnie znanym blogerem. Nawet będąc włodarzem „papieskiego miasta” znajdował czas, aby zamieścić kilka słów na facebooku.

11 stycznia 2019 r. pisał:

Poprzednia kadencja samorządowa była ogromnym sukcesem Wadowic, ponieważ udało mi się stworzyć świetny zespół młodych ludzi pracujących dla naszego miasta. Jednym z najmocniejszych jego punktów była moja zastępczyni – odpowiadająca m.in. za edukację. Niestety, w „papieskich” Wadowicach od samego początku spotykała się z nagonką, szyderstwami, zawiścią i nienawiścią – kwestionowano jej kompetencje, wykształcenie, zarzucano, że pochodzi z Kluczborka, atakowano nie tylko słownie, ale i fizycznie. Dziś Ewa Całus zalicza spektakularny awans – pokieruje edukacją w 2 co do wielkości mieście w Polsce. Będzie zarządzać budżetem 1,6 mld zł (10 x więcej niż budżet Wadowic), setkami szkół i edukacją dziesiątków tysięcy dzieci i młodzieży. W Krakowie Ewie nikt nie będzie wymyślał, że jest młoda i z Kluczborka. Tu docenia się kompetencje i wykształcenie. Za to w jej gabinecie w Wadowicach siedzi już zatrudniona „po znajomości” była sekretarka Ewy Filipiak, która kiedyś głównie zajmowała się podawaniem kawy, a teraz kieruje wydziałem promocji (też spektakularny awans!). Jej mąż jest zaś lokalnym dziennikarzem Gazety Krakowskiej, na której łamach jeszcze przed miesiącem dyskredytowano pracę Ewy (uzasadniając tym samym dlaczego jej gabinet może spokojnie zająć żona). Cóż… Pozostaje jedynie gratulować Krakowowi świetnego wyboru! Nam zostaje #Wadowickanormalność #WadowickiMisiewicz

Ta „wspaniała fachowca” w chwili objęcia stanowiska wiceburmistrza Wadowic miała aż… 28 lat. Tzn. była 4, góra 5 lat po studiach. Powierzenie jej funkcji wicekierowania niewielkim co prawda, ale miastem można chyba porównać do powierzenia steru Jumbo Jeta świeżo upieczonemu absolwentowi kursu pilotowania szybowca.

Nic dziwnego, że spora część mieszkańców wytykała jej brak jakiegokolwiek doświadczenia a także to, że pochodząc z miejscowości odległej o ponad 230 km nie ma zielonego pojęcia o miejscowych bolączkach.

Zdaniem ekswłodarza Wadowic wytyki tego typu należy uznać za… hejtowanie. Jednocześnie nie widzi nic niewłaściwego w tym, że sam atakuje obecnego burmistrza Wadowic wytykając mu… pochodzenie.

Pisał przecież 7 stycznia:

Mamy w Wadowicach burmistrza partyjnego figuranta, który do pracy nie chodzi, w mieście nie mieszka (….).

Wcześniej również folgował sobie. Oto wpis z 11 grudnia:

Z woli wyborców na czele naszego miasta stoi mieszkaniec Łączan, którego wielokrotnie już złapałem na okłamywaniu wyborców. Jednak najgorsze jest, że Bartosz Kaliński (PIS) to osoba skrajnie niekompetentna i nieprzygotowana do pełnienia poważnych funkcji publicznych. Ten partyjny karierowicz na ostatniej sesji ogłosił radnym, że „nigdzie nie znalazł 93 mln zł”, które pozyskaliśmy w poprzedniej kadencji dla Wadowic. A przecież przejrzał wszystkie szuflady w moim biurze i może nawet zajrzał do szafy! Poprosiłem więc burmistrza, żeby raczył poczytać budżet naszej gminy i wieloletnią prognozę finansową, czy plan inwestycyjny WPWiK, gdzie 93 mln zł są precyzyjnie rozpisane. Wówczas mógłby uniknąć kompromitacji swojej i niestety również Wadowic. Ale wtedy o czym pisałby asystent poprzedniej burmistrz z PiS na swoim portalu #Wadowice24? #Pisnokio #Wadowickimisiewicz #fakenews

.

Tak oto nienawidzący hejtu i ogólnie mowy nienawiści były włodarz małopolskiego miasteczka zionie miłością bliźniego z PiS używając tagów Pisnokio czy wadowickimisiewicz.

Szczególnie ucieszne jest to ostatnie określenie zważywszy, że Mateusz Michał Klinowski ma 41 lat, a zatem obejmując urząd burmistrza Wadowic liczył sobie 37 wiosen. Obecny burmistrz Bartosz Kaliński jest od niego młodszy tylko o 5 lat co oznacza, że obejmując urząd miał 35 lat. Tylko dwa lata mniej, niż Klinowski, ale za to aż o 7 więcej, niż miała wiceburmistrz Całus, która wg słów Klinowskiego była fachowcą. 😉

Jako żywo przypomina się, co o tolerancji sądził guru europejskiego lewactwa niejaki Herbert Marcuse.

.

.

Zdaniem zaprzysięgłego lewicowca Klinowskiego młody wiek jest zaletą Ewy Całus, jednocześnie zaś młody wiek jest wadą Kalińskiego.

Tak samo miejsce zamieszkania. Ewa Całus jest cacy, bo pochodzi z Namysłowa, ale Bartosz Kaliński jest be, bo pochodzi z leżących za miedzą Wadowic Łączan.

Niepojęte są meandry myślowe przegranego samorządowca, jeśli zapomnimy o Marcusie.

To jednak nie koniec.

Okazuje się, że ekswłodarz papieskiego miasta nawet incydent, w wyniku którego został spoliczkowany przez niezadowolonego mieszkańca miasta, próbuje przekuć w antyPiS. Co gorsza naraża na drwiny nie tylko siebie, ale nawet tragedię gdańską z 13 stycznia 2019 r.

Myślami jestem dzisiaj w Gdańsku. Pawła Adamowicza poznałem, gdy jako jedni z niewielu polskich samorządowców zaoferowaliśmy pomoc uchodźcom z Syrii. Spadła na nas za to fala nienawiści. Wiele nas łączyło – podobnie patrzyliśmy na Polskę i miasta, którymi zarządzaliśmy, obu nas za wrogów uznała partia rządząca. Zostaliśmy kolegami. Paweł zaprosił mnie do siebie – odwiedziłem go w jego gabinecie w 2016 roku. Nigdy nie pomyślałbym, że Pawła spotka to, co mnie i Ewę Całus spotkało w Wadowicach – atak politycznie motywowanego szaleńca, poprzedzony latami nagonki prowadzonej przez pisowskie portale. W Wadowicach nam się udało – szaleniec wspierany i inspirowany przez lokalnych polityków PiS nie miał noża. Paweł miał mniej szczęścia. Ale to dwa oblicza tego samego zjawiska – nienawiści szerzącą się po Polsce za sprawą polityków i sympatyków prawicy, z ich prymitywnymi metodami walki o głosy, z przemocą i szowinizmem, rozbudzaniem najgorszych instynktów Polaków. PiS nie tylko zniszczyło państwo prawa, ale przede wszystkim nasze społeczeństwo – dzieląc je, korumpując i ogłupiając. Wierzę, że Paweł wróci do zdrowia, to silny facet. Ale obawiam się, że Polska długo jeszcze nie będzie się w stanie podnieść po rządach Kaczyńskiego, Ziobro, Szydło czy Macierewicza. Zalążki tej choroby, metod sprawowania władzy poprzez szczucie i pięści obserwujemy przecież w „papieskich” Wadowicach od dawna. Bez nadziei na szybką poprawę. Przy milczącej akceptacji większości mieszkańców, poparciu Kościoła. Nastały więc dla mojego miasta, ale i Polski czasy naprawdę trudne. Co przyjdzie po nich?

https://www.facebook.com/burmistrzklinowski/?epa=SEARCH_BOX

Jako mężczyzna powiem tylko tyle – gdybym dostał w twarz od szczuplutkiej kobiety, ważącej mniej więcej tyle, ile moja jedna noga, nie robiłbym z tego wydarzenia na skalę ponadpowiatową.

Wstyd by mi było po prostu.

Ale Klinowskiemu w kampanii wyborczej zabrakło „męczeństwa”. Teraz, dzięki „szaleńcowi” (niestety, żaden sąd ani biegły nie potwierdził „szaleństwa”, a więc Klinowski po prostu pomawia, czego jako prawnik ma pełną świadomość) będzie chciał zbić kapitał polityczny w nadchodzących wyborach.

Prawie Adamowicz, psia krew!

Z tą tylko różnica, ze Adamowicz zginął, a były włodarz Wadowic utracił honor wg przedwojennego Kodeksu Boziewicza.

Klinowski wraz z Całus budujący swój kapitał polityczny na tym, że ten pierwszy, mówiąc dosłownie, dostał po ryju, a ta druga rzekomo została zaatakowana mimo tego, że „atakująca” na oko waży tyle, ile jedna noga byłej wiceburmistrz Wadowic.

Trudno traktować taki njus nawet w kategoriach żartu.

Farsa samorządowa, mogąca za chwilę przekształcić się w farsę eurowyborów.

Zaprzyjaźnione wiewiórki donoszą, że Klinowski będzie startował w nich jako kandydat partii Biedronia. Czy Całus również nie dosłyszałem, bowiem na sam dźwięk nazwiska wiewiórki dostały ataku śmiechu.

Mam nadzieję, że śmiech ten udzieli się potencjalnym wyborcom i odpowiednio też zaowocuje.

26.01 2019