Ta deklaracja powinna się odbić szerokim echem w całym kraju. To jest przecież szokująca i kuriozalna sytuacja do jakiej doszło w królewskim grodzie nad Wisłą. Polska polityka traci młodego, zdolnego, prężnego i dobrze zapowiadającego się polityka. Michał Łenczyński oficjalnie pożegnał się z polityką w rocznicę Referendum JOW. Na swoim profilu na Facebooku zdeklarował, że nie będzie kandydował na urząd Prezydenta Miasta Krakowa z ramienia Kukiz’15 w nadchodzących wyborach samorządowych. Eksdziałacz gorzkimi słowami podsumował realia kampanii JOW, zakulisowe rozgrywki i działalność obecnych posłów.

Wspomnienia Michała Łenczyńskiego i gorzkie słowa prawdy…

michal-lenczynski-przed-barem-zamieszanie

Dokładnie rok temu odbyło się Referendum, a w tym lokalu mieścił się Punkt Informacyjny JOW. Dziś znajduje się tutaj bar „Zamieszanie”, w którym zjadłem właśnie pyszną zupę.

To bardzo gorzka, lecz do bólu prawdziwa alegoria wydarzeń, które nastąpiły w ostatnim roku. Właśnie Tyle zostało z Idei. Pomidorowa, zrobiona z rosołu z wczoraj. Jak w tej zabawnej piosence. 🙂

Teraz zdobędę się na szczerość, choć wiem, że paru z Was może tak mocno dostać piaskiem po oczach, że nie zdobędzie się na odwagę by doczytać tekst do końca.

Punkt przy Rajskiej w Krakowie został wynajęty przez jednego z działaczy, jak myślę, za jego prywatne pieniądze i jak myślę, nie bezinteresownie. Po niezręcznej premierze, w trakcie której nie potrafiono sprecyzować przed mediami godzin otwarcia, miały odbywać się tutaj spotkania dla wyborców. Ostatecznie przyjęły one formę wymiany plotek w środowisku, fałszywego zawierania i cynicznego łamania sojuszy, czy dystrybucji gazet odbieranych przez wszystkich jako jawną łapówę za miejsca na listach wyborczych. Był to kolejny etap brutalnej tzw. „walki o jedynki”, czyli późniejsze poselskie stołki.

zupa-pomidorowa-w-krakowskim-barze-zamieszanie

Dziś jedząc pyszną, ciepłą, pomidorową doprawioną aromatycznym imbirem oraz kruchą tartę z dyni przeżyłem prawdziwe deja vu. Przed oczami stanęło mi jedno z ostatnich spotkań i doskonała akustyka pomieszczenia. Idealna do gitar, dźwięku, ekspresji. Zamykając oczy pomyślałem: To był taki piękny moment!

Rok temu, równolegle, od kilku miesięcy działał punkt JOW w biurze mojej firmy. Pracowaliśmy po godzinach, aż do późnej nocy. Urobiliśmy się dla idei jak psy. Zarywaliśmy dnie i noce, dewastowaliśmy relacje rodzinne, z przyjaciółmi, pracę zawodową. Przyjęliśmy koło tysiąca osób. Tutaj też odbywały się JOW-owskie szkolenia, które prowadziliśmy w naszej grupie. Wykorzystując wszystkie kontakty staraliśmy się trafić do mediów, wywołać dyskusje, edukować. Własnym sumptem drukowaliśmy materiały offline i przygotowaliśmy materiały online. Jeździliśmy jak szaleni, niekiedy zaliczając po 4 miasta dziennie.

jow-w-krakowie-1-sierpnia-2015-roku-na-rynku-z-michalem-lenczynskim

Muszę Wam po roku wyznać, że my naprawdę wierzyliśmy w JOW i naprawę Polski.

Jak dzieci.

Wystarczyły jednak 3 miesiące tej szarpaniny, abyśmy przekonali się, że ludzie naprawdę mają głęboko w dupie to, co stanie się z krajem po wyborach.

Strzał z „góry” ze strony decydentów ubranych dziś w dobrze prezentujące się w TV garnitury, czyli osławione cyt. „Pierdolić referendum, teraz liczą się tylko podpisy (do Sejmu)”, pozbawił nas złudzeń co do tego o co toczyła się gra. Ścięcie głów aktywnych działaczy i wstawienie kompletnie anonimowych słupów, było już tylko smutną formalnością.

Mówiąc bardziej wprost, emocjonalnie i szczerze do bólu: kopnięcie nas po tym wszystkim w dupę było w tamtym momencie najbardziej bolesnym, poniżającym i smutnym wydarzeniem, którą wielu odebrało jak swojego rodzaju życiową porażkę.

Z drugiej strony po pewnym czasie każdy z nas zobaczył jak wiele nie stracił i jak wiele może zyskać – ale poza polityką i dzięki temu, że w niej już nie tkwi.

Trzeba uczciwie i otwarcie przyznać, że jednym z naszych celów były także późniejsze potencjalne stanowiska i realna możliwość naprawiania Polski, wykorzystując swoje zawodowe doświadczenia, świeże pomysły i ludzki potencjał. Nigdy się tego nie wypierałem i nigdy nie będę się tego wypierał. Jednak do teraz mam głębokie przekonanie, że był to dla nas wszystkich tylko Środek do realizacji Celów, a nie cel Sam w Sobie.

Myślę, że paru idealistów – obecnych Posłanek i Posłów, spostrzegło już ogrom zmarnowanych życiowych szans w realnym świecie, czyli poza bagnem w którym ugrzęźli po uszy. 4-letni wyrok w sejmowym więzieniu ze starcami, z codzienną obowiązkową poranną masturbacją ustawami o zbiorach szyszek i adopcji kotów, musi być czymś strasznym i deprawującym.

Są pewnie i dobre strony. 4-letni etat jak w korporacji i brak odpowiedzialności za kuriozalne i szkodliwe decyzje. Nie psujcie jednak proszę zwykłym ludziom życia kolejnymi rewelacyjnymi pomysłami, jak uszczęśliwić nas wbrew naszej woli. Nie zapominajcie, że dla zwykłych ludzi, zewnętrzny świat widziany z okien sejmowych jest pełen Piękna, Emocji, Inspiracji oraz wspaniałych, fantastycznych Ludzi którzy nas otaczają.

Po wyborach, paru z nas poczuło kubeł zimnej wody orientując się, że bycie Posłem RP to żaden prestiż. Jeżeli „kumpel” – od wczoraj Poseł wydzwania do Ciebie i proponuje pieniądze za nagrania z hakami na innego kumpla z tego samego klubu, za chwilę dzwoni z tym samym ten drugi, a z wszystkimi trzema piliście miesiąc temu wódkę, w mgnieniu oka orientujesz się, że to jednak zgnilizna najgorszego sortu i należy się od tego trzymać z daleka. W polityce wszyscy się nagrywają. Początkowo nie po to, by zbierać haki na „przyjaciół”, ale po to by bronić się przed cudzymi materiałami. Z czasem jednak wsiąkają w ten nurt i zaczynają robić to z premedytacją, mając złe intencje. Kompletne odwrócenie normalnych, Ludzkich Wartości.

Przerażające jest też to, że aby zlikwidować zagrożenie, niektóre środowiska bez zmrużenia oka posuwają się do groźby i szantażu, także o charakterze osobistym, prywatnym. Jeżeli nie mogą uderzyć w Ciebie, uderzą w Twoją Rodzinę i bliskich. Myślę że nikt z Was nie chciałby przeżyć tego na własnej skórze. Mimo że nieustająca walka toczy się o prawdziwe „złote gacie”.

michal-lenczynski-na-wiecu-jow-2015-rok

Już po tym całym cyrku, w lutym 2016 roku, otrzymałem od Dyrektora Klubu Poselskiego Kukiz’15 wiążącą propozycję startu w wyborach samorządowych jako kandydat klubu na Prezydenta Miasta Krakowa. Zdecydowanie odmówiłem. Po pierwsze – takie „wyciągnięcie z rękawa” i „ścięcie głów” działaczy, w ostatnim momencie, byłoby nie fair i nikomu kto na to zasłużył pracą nie chciałbym czegoś takiego tego zrobić. Po drugie – nieuczciwe jest przejęcie bankrutującej firmy przez nierealne obietnice, że będzie lepiej – bo nie będzie. Po trzecie – fakt że klub sięga po kogoś takiego jak ja nienajlepiej świadczy o jego potencjale kadrowym i intelektualnym. Piszę o tym dlatego, bo chcę definitywnie, w 100% zniknąć z giełdy nazwisk. Są lepsi, bardziej doświadczeni, wykształceni i zdeterminowani w realizacji swoich osobistych ambicji.

Muszę Wam też otwarcie przyznać – co jest dla mnie szczególnie trudne – że w tej dzikiej walce zdarzało mi się robić rzeczy, z których nie jestem dumny. Gdybym siedział w tym dłużej, spoglądając dziś na siebie w lustrze nie widziałbym wartościowego człowieka. Paradoksalnie, uświadomił mi to największy tuz marketingu politycznego, a prywatnie mój przyjaciel. Mógł zarobić na mnie krocie tworząc produkt który doskonale by się sprzedał, a tymczasem zwyczajnie uratował mnie przed tym całym bajorem mówiąc po prostu: „Michał, jesteś na to za porządny, a to Cię zmieli, widziałem to tysiąc razy”. Poskutkowało.

Dlatego, choć fizycznie nie działam od paru miesięcy, warto wreszcie jednoznacznie, bez pozostawienia cienia wątpliwości zdeklarować się:

Pół roku temu WYCOFAŁEM SIĘ Z POLITYKI i nie chcę mieć z nią nic do czynienia. Proszę przestać dzwonić z propozycjami. Dla mnie temat jest definitywnie zamknięty.

o-jow-walczylo-tak-wielu

Świat poza polityką jest pełen Piękna, a ja jestem dziś bardzo szczęśliwym człowiekiem. Dzięki całkowitej politycznej porażce, mogę być dzisiaj spełniony życiowo jak nigdy dotąd. W ciągu ostatnich kilku miesięcy przezwyciężyłem strach przed lataniem samolotem towarzyszący mi od dziecka. Wyjechałem na pierwsze od 20 lat wakacje, uwalniając umysł z krat krakowskiego więzienia własnych myśli i nałogowego pracoholizmu. Podjąłem decyzję o spędzaniu 1/3 życia poza krajem i poznawania innych kultur, co z powodzeniem już realizuję. Piszę 2 książki. Realizuję 3 międzynarodowe projekty IT i szkoleniowe. Mam nadzieję wreszcie podejść do studiów MBA, o których marzyłem od dawna. Przeżyłem szczęśliwie chorobę w Rodzinie. Pielęgnuję wspaniałe relacje z Bliskimi, Przyjaciółmi i Współpracownikami, co jest dla mnie największym priorytetem i wartością w życiu.

Polityka to nie mój cyrk i nie moje małpy.

Pozdrawiam ciepło i życzę wszystkiego co najlepsze!

Być może ten fanpage wykorzystam w przyszłości do dzielenia się z Wami moimi przeżyciami z kolejnych podróży po świecie. Miejsce jest idealne! 🙂

michal-lenczynskiAutor: Michał Łenczyński
Pasjonat gitary, podróży i sztuki nowoczesnej. Zawodowo – niezależny przedsiębiorca. Prekursor w polskiej branży SEO, turystyce edukacyjnej oraz monitoringu Big Data zamówień publicznych. W 2015 roku zadebiutował i aktywnie działał na małopolskiej scenie politycznej.