Taniec to pasja, miłość oraz oddanie się temu co się robi. Roma Makarewicz jest założycielką szkoły tańca Prestiż. Szefowa, która nie siedzi za biurkiem. Kobieta, która wchodząc na parkiet daje z siebie wszystko. Jednak tańczyć zaczęła z przypadku. Wychowała już kilka pokoleń uczniów, którzy są zawodowymi tancerzami, instruktorami, przedsiębiorcami, pracownikami oraz dobrymi rodzicami, ale wracają do szkoły ze swoimi pociechami. Szkoła Prestiż to już wielopokoleniowa taneczna rodzina.

Renata Bedra: Od jak dawna kocha Pani taniec?

Roma Makarewicz, Szkoła Tańca Prestiż: Rozpoczęłam tańczyć w wieku 14 lat. Był to czysty przypadek. Nie wiedziałam, że taniec jest tak mocno uzależniający. Pierwsze kroki stawiałam u Pana Sławomira  Kurzaka w Oświęcimiu, potem u Pani Małgorzaty Igielskiej i Pana Tadeusza Krupińskiego w Krakowie – za co jestem im bardzo mocno i dozgonnie wdzięczna. Potem brałam udział w szkoleniach i obozach tanecznych, aby „zarażać” tańcem następnych przekazując nowości taneczne.

Skąd pomysł na szkołę tańca?

– Na początku pracowałam w Oświęcimskim Centrum Kultury, ale niestety nasze drogi musiały się rozejść. Miałam za dużo szalonych pomysłów, które czasami nie przechodzą w domach kultury.

Czy trudno jest połączyć pracę z byciem mamą na pełen etat?

– Jest bardzo ciężko, ale mam wyrozumiałego i kochanego męża, który mnie we wszystkim wspiera i pomaga w realizacji moich „wizji”. Często w sezonie tanecznym mam zajęty każdy weekend wyjazdami i konkursami.  Pomaga nam często też babcia i dziadek. Bez nich nie dalibyśmy rady.

Treningi są popołudniami cały tydzień. Gdy przychodzą turnieje to wtedy się dzieje. Zanim nasze pociechy stają na scenie trwa cała masa przygotowań.

W szkole są dzieci i pięciolatki i nastolatki to jest mieszanka. A jednak Panie, które uczą tańczyć dają sobie świetnie radę.

Pandemia COVID-19 uniemożliwiła Pani prowadzenie zajęć. Jak Pani sobie poradziła z trudnościami?

– Przyznam, że nas to bardzo zmartwiło. Tak jak każda szkoła taneczna w Polsce byliśmy przygotowani maksymalnie na konkursy i zawody, ponieważ nam dopiero zaczynał się okres rywalizacji. Byliśmy szczęśliwi, że możemy zaprezentować nasze nowe choreografie i stroje, a tu taki cios. I wtedy zrodził się pomysł na zajęcia on-line. Razem z moim mężem i trenerką Natalia Sojką zaczęliśmy prowadzić zajęcia przez internet. Na początku bezpłatnie, bo myśleliśmy, że po miesiącu wszystko wróci do normy. Ale niestety tak się nie stało. Teraz prowadzimy zajęcia odpłatne i ku naszemu zaskoczeniu, nadal nasze lekcje mają duże zainteresowanie. Dostajemy fotki i filmiki jak dzieciaki trenują . To nas motywuje do dalszego działania. Chociaż bardzo byśmy chciały już wrócić na salę. To, co najbardziej kocham w mojej pracy to kontakt na żywo z moimi tancerzami.

Jakie to uczucie patrzeć na małe dzieci, które stają się dorosłymi zakochanymi w tańcu?

– Wielu moich tancerzy zostało instruktorami tańca, więc myślę, że potrafię zarażać pasją  i ogromnie mnie to cieszy i napawa dumą. Część z nich zostaje zawodowymi tancerzami i przekazuje pasję do tańca dalej, ale nawet Ci, których kariera się skończyła na naszych treningach i konkursach wracają po latach, aby zapisać własne pociechy. Dzieje się tak, ponieważ na naszych zajęciach staramy się nie tylko nauczyć kroków ale pomagamy dzieciom się „otworzyć na życie”, nabrać pewności siebie, pokonać różne lęki.

Dzięki tańcu dzieci poznają rówieśników z podobnymi zainteresowaniami, zdobywają przyjaźnie na całe życie i poznają wiele ważnych wartości, które pomagają w dorosłym życiu. Uczą się współpracy, uczciwości, wytrwałości. Jak wygrywać i jak przegrywać. Podsumowując jestem dumna z każdego małego tancerza, który wyniósł coś dla siebie z naszych zajęć i wyrósł później na odpowiedzialną, dorosła osobę, dobrego rodzica, właściciela firmy, sumiennego pracownika, pilnego studenta itd. Itd. Taniec to tylko droga. Podczas nauki tańca dzieci uczą się nie tylko tańczyć, ale też poznają się i rodzą się przyjaźnie.

Czy pandemia zrujnowała dużo planów szkole?

– Najbardziej mi żal tych konkursów, które tancerze uwielbiają. Adrenalina rywalizacji jest uwieńczeniem półrocznego przygotowania przez wiele godzin na sali. Niestety w tym roku będziemy musieli odłożyć to do września.

Czy formację taneczne to tylko dzieci?

– Nie. W naszej szkole tańczą również osoby dorosłe. Prowadzimy grupy: Kurs dla dorosłych, Viva Latino(fitness) oraz Młodzieżową formację Rodziców „Mamma Mia” . To był ten jeden z wielu moich zwariowanych pomysłów. Wtedy nie słyszeliśmy o takich grupach w Polsce, a dziś na występach mamy ostrą konkurencje.

Czy w tym trudnym czasie miała Pani czas na zrobienie czegoś, co odkładała Pani w czasie?

– Na początku myślałam, że będę miała czas dla rodziny, ale niestety nasze mieszkanie stało się studiem nagrań ze statywami, kamerami i całym sprzętem. Często nagrywamy, więc nie ma go, co chować. Może na wakacjach odpocznę. Chociaż już po głowie chodzi pomysł na obóz stacjonarny w sierpniu.

Trzeba mieć nie lada cierpliwość by uczyć tańczyć maluchy. Jak sobie radzicie?

– Nigdy nie miałam problemu z dogadaniem się z dzieciakami. Uwielbiam zajęcia w grupach młodszych. Dzieci są szczere i otwarte. Kocham ich za mądre teksty i wnioski. Potrafią mnie zaskoczyć pomimo mojego 25-letniego doświadczenia pracy w tym zawodzie. Każde z nich jest dla mnie indywidualne i ma swoje ukryte talenty. Trzeba je tylko pobudzić. Cieszę się z każdego ich postępu, niezależnie czy dużego czy choćby najmniejszego.

Jak zachęciłaby Pani do nauki tańca tych, którzy się boją?

– Zawsze zaczynam od najprostszych kroków. Nauka tańca jest kwestią czasu. Jedni potrzebują godzinę inni dwie. Ale każdy dzięki treningom może dojść do momentu, kiedy swobodnie będzie tańczył na parkiecie. Zazwyczaj blokada siedzi w głowie, jeżeli trener ją usunie na zajęciach, nauka potem idzie w szybkim tempie. Przynajmniej my tak trenujemy.

Prestiż to szkoła tańca, którą prowadzi Pani. Czy robi to Pani sama?

– Przy takiej ilości tancerzy nie jest możliwe prowadzenia wszystkich grup samemu. Mam wielu wspaniałych trenerów: Natalia Sojka, Monika Gołda, Kasia Majtczak, Michał Maj oraz choreografów: Szymon Gniadkowski, , Klaudia Dziedzic, Luiza Szczerbowska.

Każdy z nich wnosi bardzo dużo w szkoleniu naszych formacji tanecznych. Dzięki nim zdobywamy wysokie miejsca na konkursach i tworzymy nowe, ciekawe choreografie.

Każdy sezon taneczny kończy się galą, to fantastyczne widowisko. Co będzie w tym sezonie?

– Niestety jesteśmy uzależnieni o decyzji ministra. Ciągle obserwujemy sytuacje.

Najwyżej wynajmiemy 10 autokarów i pojedziemy wszyscy do Opola. Zrobić galę w amfiteatrze na otwartej przestrzeni zachowując należyty odstęp 2 m taki mój kolejny zwariowany pomysł.

Dziękuję za rozmowę.

Romą Makarewicz rozmawiała Renata Bedra.

Moja córka Emilka tańczy w formacji Krejzolki u Pani Natalii Sojki, która wg niej jest miła, zabawna ale też potrafi się wkurzyć. Ale uczy fajnie. A Pani Roma jest surowa, ale nie krzyczy na nas tylko zabawnie mówi nam jak mamy tańczyć. Pani Roma zawsze się uśmiecha i nigdy nie jest smutna. Antosia jest z tej samej formacji o Pani Romie mówi że jest szalona i wysportowana, z nią nie jest nudno. A przy Pani Natalii nauka tańca jest zabawniejsza. Chyba nie ma nic piękniejszego jak szczerość dzieci.

Mam nadzieję, że jeśli już wszystko wróci do normy, to nasze dzieci będą mogły wrócić na salę treningową. Wtedy znowu założą te wszystkie piękne suknie, fryzura, makijaż, wyjdą na parkiet i oddadzą się swojej pasji.