Czy ktoś może to racjonalnie wyjaśnić: skąd u Bronisława Komorowskiego tak wielka miłość do WSI – dla niektórych przestępczej organizacji, dla innych przybudówki sowieckiej GRU? Dlaczego obecny prezydent spotykał się z ludźmi szkolonymi przez KGB? W jakim celu, już jako głowa państwa, ustanowił jako swoich najbliższych doradców wielu byłych funkcjonariuszy PZPR?

24 maja 2006 roku Sejm podjął decyzję o likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI) i powołaniu w ich miejsce Służy Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) oraz Służby Wywiadu Wojskowego (SWW). Za takim rozwiązaniem głosowało 375 posłów. Przeciwko było 48 posłów. 46 z nich było z SLD, 1 z LPR, a 1 z PO. Tym jednym posłem z PO okazał się być nie kto inny, jak Bronisław Komorowski. Niedługo później media obiegły informacje wyjaśniające dlaczego obecny prezydent pałał tak wielką sympatią do WSI. Okazało się, że w latach 90-tych zainwestował kilkaset tysięcy marek niemieckich niewiadomego pochodzenia w parabank, który bardzo szybko zwinął swoją działalność wraz z pieniędzmi Komorowskiego. Wówczas z pomocą miało przyjść WSI, które swoimi sposobami odzyskało pieniądze „Bula”.

Miłość miała zatem zakwitnąć na fundamencie wspólnych interesów i przetrwała aż do lat, kiedy Komorowski został Marszałkiem Sejmu. Wówczas znowu zaczął spotykać się z oficerami WSI, a tematyką spotkań miał być tajny aneks do raportu z weryfikacji WSI. Okazało się, że w tym celu Aleksander L. – były oficer WSI, który w latach 80-tych ukończył 3-letni kurs Wyższej Szkoły KGB ZSRR, a dziś oskarżony jest o płatną protekcję przy weryfikacji byłego żołnierza WSI – miał zaproponować Komorowskiemu możliwości uzyskania dostępu do tajnego aneksu do raportu z weryfikacji WSI. Sam Komorowski zeznawał w 2008 roku w prokuraturze w sposób następujący:

„Ja wyraziłem wstępnie zainteresowanie jego propozycją. Umówiliśmy się, że on odezwie się, gdy będzie miał możliwość dotarcia do tych dokumentów”.

Jakby tego było mało obecny prezydent dobrowolnie spotykał się również z innym byłym oficerem WSI – płk. Leszkiem Tobiaszem, który z kolei ukończył kursy sowieckiej GRU. Prokuratura prowadziła wobec niego postępowanie karne w sprawach o fałszowanie dokumentów oraz o złożenie nieprawdziwego oświadczenia weryfikacyjnego WSI. Co ciekawe – Tobiasz zmarł w 2012 roku w niewyjaśnionych okolicznościach na zabawie pracowniczej. Miał „zatańczyć się na śmierć”. Dla samego Komorowskiego mógł być groźny, bowiem jego wersja wydarzeń w sprawie tzw. afery marszałkowej była w wielu miejscach sprzeczna z wersją obecnego prezydenta. 

Ale to nie koniec. Będąc już prezydentem RP Bronisław Komorowski ustanowił jako swoich najbliższych doradców towarzyszy z PZPR-u (Nałęcz, Koziej, Kuźniar). Efekt tego był taki, że prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego patronowało w 2012 roku wydaniu ekspertyzy, zgodnie z którą to Rosja, a nie NATO, winna być gwarantem naszego militarnego bezpieczeństwa w Europie. Jakby tego było mało Polska, pod wodzą BBN, jako jedyny kraj wśród państwo wchodzących w skład NATO, zdecydowała się podpisać oficjalny plan współpracy wojskowej z Rosją. Radą Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej wraz ze swoim polskim odpowiednikiem, czyli BBN-em – zawarła porozumienie o współpracy na lata 2013-2014. W praktyce oznaczało to, że sprawy takie jak: analiza koncepcji strategicznych Polski, narodowe planowanie strategiczne, metodyka prowadzenia strategicznych przeglądów bezpieczeństwa czy transparentność ćwiczeń i manewrów wojskowych – były omawiane i konsultowane przez prezydenckich towarzyszy z Aparatem Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.

Mając na uwadze powyższe trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że Bronisław Komorowski jest groźnym reprezentantem układu powiązanego z WSI i ekipą aparatu władzy PRL. 

 Źródło: portal niewygodne.info.pl