Jak trwoga to do Boga, albo najczęściej za pośrednictwem profesjonalnych prawników – do Sądu celem uzyskania satysfakcjonującego wyroku.

Swoją drogą zdecydowanie raczej postulowałbym jednak powierzyć swój los Opatrzności, albowiem …….. wyroki boskie są niezwykle łatwe do przewidzenia, natomiast sądów polskich absolutnie nie.

Medialnie nagłaśniane rozstrzygnięcia polskiej Temidy zarówno w sprawach karnych, cywilnych, czy administracyjnych są jedynie li tylko czubkiem góry lodowej, albowiem publikacje takich orzeczeń to koherentny przykład czytelniczego zainteresowania.

Oczywistą oczywistością jest banalny i modelowy wręcz przykład sensacyjnej informacji, że listonosz pogryzł psa, a nie vice versa.

Od zarania powstania tzw. postkomuszych czasów wygłodniali (w czasach siermiężnego „socjalizmu” ) różnorakich sensacji medialni odbiorcy oczekują od funkcjonujących na rynku mediów wydawnictw (nie tylko „pudelkowatych”) wręcz codziennego dostarczania bulwersującej strawy dla czytelników.

Wychodząc naprzeciw takim oczekiwaniom szefowie domów medialnych częstokroć wręcz dopingują swój personel do sztucznej wręcz kreacji sensacyjek i to w różnorakich aspektach życia społecznego. Najsmakowitsze kąski zgodnie z oczekiwaniami czytelniczymi odnoszą się rzecz jasna do wszelakiej otoczki z życia celebrytów z cyklu związki małżeńskie, dzieci, zdrady, gafy etc……

Uzupełniająco, ale poniekąd w drugim szeregu jawią się na horyzoncie zainteresowań mediów, a w konsekwencji czytelników politycy różnej rangi i konfiguracji politycznej i …….. poziomu umysłowego (casus R. Petru … i nie tylko). To zainteresowanie jest w tym wypadku poszerzone i przypadki występującej często apostazji politycznej, sprzeniewierzenia mienia, czy też casusu Bronka Komorowskiego, który zarejestrował ciekawą przypadłość profetycznie objawioną przez Ob. Szechtera, a mianowicie uskutecznił przejechanie na pasach pijanej zakonnicy w ciąży.

Zarówno profeta jak i jego „sympatyczny” inaczej podopieczny woleliby ten akurat przypadek zresetować eschatologicznie.

No cóż; internet jednak ma swoje prawa i uwarunkowania i NIGDY nie zapomina !

Ale a propos, tytuł miał nam przybliżyć postać młodego adwokackiego wilczka.

Sorry już to zatem czynię niniejszym.

Zostałem zaznajomiony mianowicie z iście kuriozalnym stanowiskiem Okręgowej Rady Adwokackiej w Katowicach z dnia 19.10.2017r (przekazanym nam przez naszego uważnego czytelnika) odnoszącym się do zachowania wymaganych przez tzw. etykę adwokacką standardów przez członków palestry.

Pozwolę sobie w tym miejscu zacytować tylko jedno zdanie ORA :

Nie może !! stanowić naruszenia dyscyplinarnego niezłożenie (przez adwokata) środka odwoławczego w terminie”.

Czy leci z nami pilot ??? ….

Dokonując totalnej ekskulpacji w działaniach członka swojej korporacji w istocie rzeczy Okręgowa Rada Adwokacka w Katowicach w sposób koherentny daje tym samym do zrozumienia i tworzy wręcz zachętę do działań zgodnych z ludowym porzekadłem : hulaj dusza….. diabła nie ma.

W czym rzecz : otóż nasz czytelnik przez cały okres procesowania się ze swoim przeciwnikiem nie został przez w/w młodego (wiekiem) wilczka adwokackiego pt.

Marcin Sobień (czytaj : swojego pełnomocnika) poinformowany o ostatecznej treści wyroku!!!

Dowiedział się dopiero (ale od komornika !!!!!) w momencie jak zostało mu zablokowane konto bankowe na kwotę kilkudziesięciu tysięcy zł !!

Wydając swoje orzeczenie Sąd stanowczo podkreślił, że negatywny wynik procesu związany był z niedotrzymaniem przez młodego wilczka stosownych terminów procesowych.

Aktualnie nasz czytelnik dochodzi w osobnym procesie rekompensaty poniesionych strat od tegoż wilczka.

Czy szanowni czytelnicy także podzielają stanowisko w sprawie jakie zajęła ORA w Katowicach ?

Udzielenie pozytywnej odpowiedzi oznaczać jednak konieczność akceptowania wszelkiej fuszerki w wykonaniu pożal się Boże „profesjonalistów” różnych zawodów o czym także niejednokrotnie możemy się przekonać w naszym codziennym życiu.

Słynna PKP wszak nie odpowiadała za komuszych czasów za skutki opóźnienia pociągów, a np. hydraulik – czy po naprawie kranu ( i zainkasowaniu jak młody wilczek stosownej kasy) poleci z niego woda czy też nie.

Przykładów można mnożyć w nieskończoność.

Czasem są spowodowane pogonią, i to bezwzględną, za pieniędzmi, co skutkuje np. reprezentowaniem nieistniejącego klienta w oparciu o pełnomocnictwo wystawione przez zupełnie przypadkową osobę. Jako że temat szerszy poruszę go niebawem (pozdrawiam „Kartel”).

Choć wtedy trudno już mówić o wilczku. Bardziej pasuje określenie szakal.

Mając jednak na uwadze przedstawione wyżej stanowisko ORA w Katowicach w pełni uprawnionym staje się moja konstatacja, że na wszelki wypadek zdajmy się na Opatrzność unikając nie tylko sądów, ale także basiorów i młodych prawnych wilczków.

27.10 2017