Od początku było z nią coś nie tak. Jej siostry były spokojnego usposobienia, otwarte na słoneczne światło i brzeczących gości. Ta zaś wyróżniała się na tle pozostałych swoją gburowatością i wiecznym niezadowoleniem. Zwracała uwagę jej złośliwość, cynizm nieszczędzony najbliższym sąsiadom oraz niekończący się manieryczny wręcz skwaszony wyraz twarzy. Trudno było dociec, skąd ta jej inność na tle rodziny, ale po pewnym czasie każdy odpuścił sobie próby odnalezienia odpowiedzi na te pytania.

Zacznijmy od początku.

Pojawiła się wiosenną porą. Na początku trudno było ją zauważyć, bo stanowiła maleńką kropkę na młodej wiotkiej gałązce. Wokół mnóstwo było podobnych do niej kropek otulonych przez ciepłe promyki złotego słońca. Delikatny wietrzyk huśtał nimi w pogodne dni, a po zmierzchu kołysał do snu. Słońce i woda były jej pokarmem i nic prócz spokoju i czasu nie było jej potrzebne. Z czasem zaczęła powiększać się i z kropeczki stała się maleńką kuleczką. Rosła i powiększała w swej krągłości, by któregoś dnia pęknąć prezentując niespotykane piękno. Niczym brzydkie kaczątko zamieniła się z zakompleksionej kulki w piękny kwiat. Drobne płatki otulaly złocisty środek pachnący upajającym aromatem, który niósł się po całej okolicy. Drobne płateczki kwiatu rozchylały się każdego poranka kusząco nawołując gości. Nadlatywali ochoczo zatapiając się w jej wnętrzu. Wielu i wiele ich było, istna orgia! Żadnych zahamowań i ograniczeń! Kajne coś tam, chwilo trwaj!

Martwily się ciotki czerwieniąc ze wstydu.

Chciały być wzorem, wstrzemięźliwości uczyć, ale pyskata nie przyjmowała słów krytyki oddając się wszelkim możliwym przyjemnościom.
Wkrótce zaczęła się zmieniać. Jędrne płatki kwiatu zwiotczały, pokryły siatką zmarszczek i plamami przebarwien. Potem zaczęły więdnąć, by którejś nocy pofrunąć z podmuchem wiatru. Nagie łono kwiatu zaczęło się powiększać i nabrzmiewać, by z każdym kolejnym dniem powiększać swoje rozmiary zmieniając w twardą kuleczkę. Jej apetyt był nieokiełznany. Niczym bogini z olimpu pochłaniała kolejne porcje ambrozji i nektarów.
Rozrastała się do coraz większej i większej. Na początku za swój kolor wybrała zieleń. Potem zmieniała szatę na odcienie fioletu. Z twardej niczym kamień z czasem nabrała miękkości. Przestała rosnąć i z nieprzystępnej zmieniała się w miękką, bogatą w soki i slodycz.
Zaledwie kilka tygodni a z mikrej kuleczki powstała…

Dorodną węgierka.
Śliwka wegierka.

Znała swoją wartość i smak. Z dumą prężyła swoje wdzięki pośród setek sióstr. Każda piękna i kusząca. Pobudzały zmysły drażniąc węch i wzrok. Prowokowały wytryski śliny na sam swój widok. Pobudzały fantazje wyobrażeniami smakowitych ciast, nalewek i powideł.
Te mniej cnotliwe zapraszały owady, by potem robaczywiejąc spadać z jękiem na ziemię. Inne trzymały się ostatkiem sił dźwigając ciężar mnóstwa skrytych w sobie gości.
Ta moja trwała w uporze i nierobaczywym dziewictwie. Niewzruszona czekała wypatrując kolejnych etapów swojego życia…

I nadszedl ten dzień, gdy musiała opuścić wygodną gałąź. Brutalnie zerwana wpadła wprost do skrzyni. Pośród wielu sobie podobnych, wraz z siostrami, ciotkami załadowana do skrzyni. Trafily do wielkiego samochodu i dotarły do nieznanego miasta.

Nie zobaczyła zbyt wiele, bo plandeka ciężarówki grodziła ją od świata. Z urywek rozmów słyszała ” miasto „, „stolica”, Warszawa. Kręte drogi, zakręty w prawo i w lewo, ronda i ulice pokrzyżowane przez tramwajowe torowiska doprowadziły w końcu do wyczekiwanego końca trasy. Tam wraz z siostrami w Wielkiej Skrzyni ujrzały światło dzienne.

„Ach, jak pięknie!”
„Ach, jakaż pyszna dziś pogoda!”
Niczym echo niosła się ta radość pomieszana z lękiem i niepewnością. Trafiły do miejsca, gdzie pojawiło się mnóstwo obcych i nieznanych postaci ludzkich. Każdy pożądliwie patrzył i mlaszcząc oblizywał usta ozorem. Potem podchodzili, dotykali, głaskali ściskając sadystycznie, jakby chcieli ocenić ich wartość.
Inni pytali:
” mogę spróbować?”
” mogę sprawdzić? ”
Potem rozrywali zębami to fioletowe piękno, by rozdrobnić je na miazgę, na pulpę i nakarmić kubki smakowe, a potem zalać śliną i wreszcie polknąć kryjąc w swoich wnętrznościach.
Brutalnie zagarniane siostry śliwki ginęły w przepastnych torbach, wózeczkach i koszykch. Znikały na zawsze w towarzystwie jabłek, gruszek i marchewki. Wolały na pożegnanie życząc, by żadna nie trafiła jak ich przysłowiowa ciotka w przysłowiowy kompot. Marzyły o nalewkach, inne o puszystym cieście drożdżowym. Z pokorą godziły się na niepewny los w jakimś garze.

Tymczasem inni nie ustawali w sporach, kłócili się ile wlezie. Wreszcie najmądrzejszy seler zabrał głos. I westchnął :” a to feler!”

Mijały godziny, tłum kupujących pognał do okolicznych żabek i biedronek.

A ona czekała..

Czekała drżąc z niepewności. Popłakiwała, smuciła się, z nosa leciały jej smarki, by w końcu stwierdziła, że ma tego dość:

„Veto !!”
” Nikt mnie nie chce? Naprawdę?

„Ja wam pokażę !!” ” *

(* skąd tu się wzięła Katarzyna Grochola ja się pytam???)

Wściekła rozejrzała się wokoło. Zaczęła obmyślać zemstę.
Krwawą wendetę!!
Oko za oko! ZĄB ZA ZĄB!!

Wtedy w kadrze naszego planu akcji pojawiła się ONA. Znana z dobroci i miłości do ludzi. Chodząca dobrota i anioł nie człowiek. W półuśmiechu krążyła między stoiskami z marchewkami, kapustą i cebulą, jabłkami różnych odmian i gruszką konferencją. Rozglądała się z ciekawością i lagodnym wzrokiem wpatrywala w bazarkowy asortyment. Niczym osiołek, ten, co miał kłopoty z podejmowaniem decyzji zmieniała koncepcję zakupową. Spisaną listę zgubiła zaraz po wyjściu z domu, dlatego krążyła pytając samą siebie: ” co kupić? Na co mam ochotę?”
Tymczasem nasza śliwka sięgnęła szczytu rozjuszeni i nie pomogly uśmiechy i szczere komplementy. Nawet ciepło JEJ dłoni nie rozpuściło mrozu złości. Kąpiele w ciepłej wodzie też okazały się ( nomen omen) bezowocne…
Ta podła śliwka czekała na możliwość zemsty i to wtedy nadarzyła się okazja! To w tamtym momencie mogła zakrzyknąć ZĄB za ZĄB!

Epilog
Na tej cholernej śliwce straciłam dwie jedynki. Górne oczywiście! Zjadłam je razem ze śliwką. A żeby tę śliwkę szlag trafił i gęś kopnęła!

Brawo dla tych, co tu dotarli!!