Cele? Szeroka demokracja. Bezpośredni, powszechny udział w rządzeniu. Oszczędność pieniędzy i przeznaczenie ich na pomoc dla najniżej uposażonych. Zjednoczenie społeczeństwa. Uwolnienie z kleszczy  partii politycznych. Ratowanie zniewolonych przez niektóre media umysłów.

Czy to możliwe?

Myślę, że tak. Kłopot w tym, że znowu trzeba podjąć odpowiednie kroki prawne, a to już będzie kłopot sprawiany przez rządzących i prących do władzy.

Jeżeli nie będzie wyjścia załatwienia sprawy w sposób pokojowy, to niestety czeka nas rewolucja. Nie koniecznie musi polać się krew.

Pamiętamy z historii rewolucję tzw. październikową, której tak naprawdę nie było. Mimo, że jej nie było, przez wiele lat na bazie mitu funkcjonowało miliony ludzi. Setki tysięcy w dobrobycie, a spadkobiercy po wyprowadzeniu sztandarów wrócili w nieco innej skórze. Jak zwykłem powtarzać, mieli kapitał. Często otrzymywali go darmo, a co gorliwsi sami kupowali ogólnie dostępny za niską cenę w księgarniach. Nazywało się to „Kapitał” Marksa.

Niektórzy po dzień dzisiejszy nie odkładając na żaden z filarów pobierają wysokie emerytury za to, że go znali lub udawali, że jest ich ulubioną jedyną słuszną lekturą. Wracając do sprawy, rozwiązania zadań postawionych.

Jesteśmy adresatami i ofiarami podgrzewanych zagrożeń, a to liberalizmem i wysprzedażą oraz zdradą Polski przez  rządzących z PO. Ideologią gender. Grabieżą ostatnich dóbr Polski (naszych), obcymi właścicielami naszych pól i łąk. Tylko prezes Kaczyński wie przed czym jeszcze.

Podobno zagrożeniem wielkim jest powrót PiS do władzy. Strach bierze tyle, że nie mnie. Strach przed antyterrorystami o 6 rano, przed inwigilacją, przed lekarzami w kamaszach i tylko premier Kopacz wie przed czym jeszcze może mnie uchronić.

Prawdę mówiąc mam to tam „gdzie pan może pana majstra w dupę pocałować”, przed czym mnie bronią. Ja muszę bronić siebie i rodzinę przed tym codziennym strachem fundowanym nam z telewizora, radia i gazety. Mam tego dosyć. Nie chcę się już bać. Chcę i wezmę na siebie odpowiedzialność jeżeli mój pomysł, plan uzdrowienia Polski i załatwienia spraw przedstawionych na wstępie nie wypali.

Koniec z kosztownymi kampaniami wyborczymi, za które i tak my płacimy. Nie tylko finansując partie, płacimy też za kosztowne przeprowadzanie wyborów, które jak widzimy nie sprawdzają się, bo ciągle źle wybieramy. Rację mają ci, którzy do wyborów nie chodzą. Mają rację bo czekali na mój pomysł i załatwienie sprawy.

Szacunek

Wybory są nie potrzebne. Wszystkie wspomniane sprawy załatwia losowanie posłów.

Mamy bazę danych. Jesteśmy z każdej strony prześwietleni. Wiadomo o nas co, kiedy, za ile kupujemy. Mamy swoje PESEL i NIP (chyba, że ktoś przyjechał z Anglii na stanowisko ministra, to musi wyrobić).

Tworzymy więc bazę kandydatów na posłów. Będzie maleć z każdym zastosowaniem następnego kryterium.

Wiek: 25 do 55 lat. Sprawny umysłowo, nie karany, bez zarzutów prokuratorskich. Widzicie jak lista topnieje? A to dopiero początek. Wcześniej nie sprawujący mandatu posła lub senatora. Nie sprawujący wcześniej i obecnie funkcji przywódcy partii lub jej struktur na poziomie od góry do gminy. Ale zmalało.

Posiadając taką bazę danych należy przeprowadzić losowanie. Tu mamy absolutną pewność bezpośredniego udziału w rządzeniu i sprawiedliwego wyboru, równego dla wszystkich.

Losujemy 460 posłów. Jeżeli już musi ich być aż tylu. Posłowie pracują na umowę o pracę. Sami odprowadzają wszelkie podatki, datki (ZUS) itp. Do pracy posłowie podobnie jak wszyscy my, jadą za własne pieniądze wybranym dowolnie środkiem lokomocji. Nie posiadają biur poselskich bo zakładam, że wcześniej poznali problemy lokalne,a biura mają w sejmie. Jak ktoś chce to niech sobie zafunduje biuro – stać go.

W razie nie wywiązywania się z obowiązku, na wniosek np. 2000 obywateli zmieniamy posła w losowaniu dodatkowym. Tak też jeżeli poseł zmarł lub się poważnie rozchorował.

Ot  cała filozofia.

W obliczu przedstawionego przeze mnie pomysłu wszystkie strachy, którymi się nas karmią,a dotyczą JOW są niczym. Jeżeli nie JOW, to może być losowanie.

Mamy kłopot. Nie dawno czytałem o fałszerstwach, oszustwach w losowaniu lotto gdzieś u Bułgarów. Wcześniej podobno podgrzewano piłeczki kiedy je losowały dzieci, losującym tresowanym słoniom piłeczki smarowano miętom.

Zapewnienie uczciwego losowania stanowi niejaki problem. Z tym też się uporamy, jak ze wszystkim. Może jeden strach przed oszustwem w losowaniu jest już sukcesem wystarczającym na początek?

Jestem absolutnie pewien, że wybrani w ten sposób posłowie nie byliby gorsi od obecnych, a jest duże prawdopodobieństwo, że pracowaliby lepiej i mniej słyszelibyśmy o ich przekrętach.

Przyszła pora na rząd.

Członkowie rządu byliby wybierani w drodze konkursu przez posłów. Nad tym sprawowałby pieczę prezydent z wyboru bezpośredniego.

Bezpośrednio wybieralibyśmy jedynie prezydenta i prokuratora generalnego. Sędziów i prokuratorów lokalnych wybierali by mieszkańcy podobnie jak dokonują wyborów samorządów.

Oto i mamy nowy ustój Rzeczy Pospolitej.

Jeżeli się komuś nie podoba, to sory, ale taki mamy klimat polityczny.

Kazimierz Zieliński