Po premierze Jarosławie Kaczyńskim, Pan Antoni Macierewicz jest drugą osobą w Polsce, która od lat jest zaciekle zwalczana. Ponieważ ma skrystalizowane wyraziste poglądy, jasne cele, do których konsekwentnie dąży, jest niesterowalny oraz odporny na wszelkiego rodzaju naciski i sugestie dlatego jest śmiertelnym wrogiem opozycji i popierających je mediów.

Spotyka się nieustannie z ich strony z szalonymi atakami. Pierwsza taka zmasowana akcja wymierzona w Niego miała miejsce 4 czerwca 1992 r., gdy realizując tzw. sejmową uchwałę lustracyjną z 28 maja 1992 r, dostarczył do Sejmu listę 64 członków rządu, którzy w okresie PRL współpracowali ze Służbą Bezpieczeństwa PRL.

Następny tak zmasowany połączony z kampanią oszalałych oszczerstw i pomówień, nastąpił gdy w latach 2008-2009 stojąc na czele Komisji Weryfikacyjnej WSI i likwidował WSI.

Kolejna fala wszelkiego rodzaju hejtu nastąpiła, gdy został przewodniczącym Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku (8 lipca 2010). Starano się zrobić z Niego pieniacza i przygłupa.

Nie ustrzegł się zmasowanej agresji propagandowej gdy pojawiła się Jego kandydatura na stanowisko szefa MON, gdy nie udało się jej zablokować, to w lipcu 2016 r. tuż przed szczytem NATO w Warszawie, opozycja nie patrząc na konsekwencje podjęła próbę odwołania Go z funkcji ministra obrony.

Równolegle z działaniami wymierzonymi w Pana Antoniego antyrządowe media nie ustają w próbach wewnętrznego skłócenia PiS-u i wmówienia opinii publicznej, iż rządzący są ludźmi niezasługującymi na zaufanie. Temu mają służyć doniesienia o rzekomych pęknięciach, sporach i konfliktach wszystkich ze wszystkimi w obozie PiS i rządzie. Zawsze „czarną owcą” jest Pan Antoni.

To według „Newsweeka” A. Macierewicz: „Prezydenta traktuje jak notariusza i z sukcesami rywalizuje z szefową rządu. Za nim stoją ludzie wyciągnięci z aptek, domów kultury i rad powiatów”.

„Formalnie z wnioskiem o nominację zwraca się minister, ale ostateczna decyzja należy do prezydenta. W praktyce listy generałów zawsze powstawały, jako kompromis między pałacem prezydenckim a Klonową, gdzie mieści się resort obrony. – A jak jest teraz. Macierewicz przysyła do pałacu swoją listę, a prezydent ją podpisuje. Po prostu. Żaden z generałów nominowanych po wyborach nie został zgłoszony przez Dudę” (…)

„Prezes PiS wyraźnie wspiera ministra obrony. Widać to było doskonale po warszawskim szczycie NATO. Kaczyński zwołał konferencję prasową i stwierdził, że „głównym autorem tego sukcesu jest Antoni Macierewicz. O Andrzeju Dudzie wspomina dopiero, gdy o prezydenta dopytują się dziennikarze”. (…)

„Także premier Szydło nie ma żadnego wpływu na działania szefa MON. Choć formalnie to ona, jako szefowa rządu jest jego przełożoną”. (…)
„Zdaniem pozostałych ministrów, nie do pomyślenia jest sytuacja, w której Szydło wzywa Macierewicza na dywanik czy sztorcuje go a posiedzeniu rządu”.

Z kolei posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus w programie „Piaskiem po oczach” w TVN 24 mówiła:
„Liderstwo” Jarosława Kaczyńskiego polega na tym, że w PiS jest sieć zależności. Tam jeden zależy od drugiego, jeden na drugiego ma haka. Nikt nie wyjdzie z PiS, bo straci bardzo dużo na scenie politycznej. Dla mnie Zjednoczona Prawica nie jest zjednoczona. W ZP są frakcje, jedna działa przeciw drugiej. Ziobro przeciw Gowinowi, Gowin przeciw Ziobro, Kaczyński przeciw Macierewiczowi, a Macierewicz przeciwko Kaczyńskiemu. (…)

„Zastanawiam się, dlaczego Jarosław Kaczyński znosi zachowania Antoniego Macierewicza na scenie politycznej. Zachowanie Macierewicza nie jest zachowaniem ministra, który może doprowadzić do tego, że czujemy się bezpieczni. Gdyby to była inna osoba, to ten minister by „poleciał”. Uważam, że jeden na drugiego ma jakieś haki. To moja teoria. Pytanie tylko, co to jest za hak? Niektórzy politycy Prawa i Sprawiedliwości mówią dokładnie to samo”.

Natomiast w Se.pl wiadomości / polityka napisano: „A jednak! Jest w PiS ktoś, kto potrafi postawić się prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu (67 l.). Minister Antoni Macierewicz (68 l.) ostro sprzeciwił się liderowi PiS. Bo jak inaczej nazwać to, że do łask szefa MON wrócił jego bliski współpracownik Bartłomiej Misiewicz (26 l.), o którym nie dalej jak tydzień temu Kaczyński mówił, że był „wpadką”.

„Dlaczego Macierewicz zignorował słowa Kaczyńskiego? – Bo w swoim resorcie woli mieć zaufanych współpracowników aniżeli osoby z merytorycznym przygotowaniem. Misiewicz jest wiernie oddany ministrowi, to wystarczająca rekomendacja dla szefa MON” – ocenia politolog prof. Kazimierz Kik. Z kolei zdaniem opozycji może to skończyć się dla Macierewicza nieciekawie. – „To kompromitacja ministra. Tylko czekać, jak Kaczyński wezwie Macierewicza na dywanik” – uważa były szef MON Tomasz Siemoniak.

Trudno by minister A. Macierewicz otaczał się ludźmi do których nie ma zaufania. Jakoś nie mogę sobie przypomnieć, by ministrowie za czasów rządów koalicji PO-PSL zatrudniali ludzi PiS-u. A pan Siemoniak niech powstrzyma się od sugerowania co ma robić premier J. Kaczyński.

Na każdym kroku podkreśla się, że Pan Misiewicz pracował w aptece Arnika w Łomiankach. Jakoś nie widziałam artykułów poświęconych minister MSW pani Teresie Piotrowskiej i ustawicznego przypominania, że była katechetką w jednej z bydgoskich szkół, a szef MON Bogdan Klich był lekarzem psychiatrą.

Niby, dlaczego Pan Misiewicz nie miałby wrócić na zajmowane stanowisko po oczyszczeniu się z zarzutów proponowania radnym PO w Bełchatowie poparcia PiS i utworzenie wspólnej koalicji w zamian za stanowiska w spółkach skarbu państwa. Pan min. A. Macierewicz pokazał, że jest prawdziwym szefem, który dba o swoich ludzi i o nich nie zapomina. Jest z nimi na dobre i złe. Swoją decyzją kolejny raz udowodnił, że odporny jest na wszelkiego rodzaju medialne naciski i „dobre rady”.

Gdy słucham lub czytam komentarze szkalujące Pana Antoniego, to dochodzę do wniosku, że mówią je wrogowie Polski lub pożyteczni idioci, którzy postawili sobie za cel zohydzenie społeczeństwu jedynego szefa MON, który z konsekwencją godną podziwu dąży do tego, by Polska posiadała silną i sprawną armię. Nigdy nie przeszkadzało im to, że jego poprzednicy zamiast ją wzmacniać pod pozorem podwyższenia jej sprawności, osłabiali ją.

Tak było, gdy minister Obrony Narodowej psychiatra Bogdan Klich, zlikwidował zasadniczą służbę wojskową doprowadzając do tego, że nie mamy wyszkolonych rezerwistów, a jednostki wojskowe ochraniają cywilne firmy ochroniarskie, natomiast Tomasz Siemoniak chciał zwolnić tysiące żołnierzy kontraktowych mimo realnego zagrożenia zza wschodniej granicy.

Jeżeli Siły Zbrojne mają odzyskać swoje znaczenie, to jedyna nadzieja jest w tym, że Pan minister A. Macierewicz zrealizuje swoją wizję funkcjonowania Wojska Polskiego.

Foto: Liliana Borodziuk