Na drodze do sukcesu są porażki. – W sporcie i biznesie najważniejszą rzeczą jest umiejętność przegrywania. Przegrywamy ciągle. Zdażają się sytuację, których nie rozwiazujemy jakbyśmy chcieli, przegrywamy na małą skalę, średnią i na dużą. Trzeba umieć przegrywać. Ja miałem mnóstwo przegranych, nie ma wstydu – mówi Michał Sołowow.  Najbogatszy Polak jasno wskazuje, że to poszczególne polskie rządy po 1989 roku są winne tego, że polski rynek jest zdominowany przez zagraniczne firmy. Rezydujący ostatnio w Wiedniu Sołowow mówi także o wielu przyczynach faworyzowania zagranicznych firm przez rządzących. Zdradza też ciekawą historię z życia prywatnego, o której nie słyszeliście nigdy wcześniej.

Michał Sołowow – Najbogatszy Polak, polski biznesmen, inwestor i kierowca rajdowy. Od lat króluje na listach TOP100 Najbogatszych Polaków – będąc zawsze na podium. Związany z rodzinnymi Kielcami. Właściciel kilkunastu spółek działających w wielu krajach. Michał Sołowow działa m.in w branżach: budowlanej, deweloperskiej, a także medialnej.

Polscy przedsiębiorcy potrzebują równych warunków, a nasze państwo, niezależnie od tego jaka partia rządzi, stale preferuje inwestorów z zagranicy. – „Jakby się tak dobrze zastanowić, to dzisiaj w Polsce nie mamy żadnej dużej firmy budowlanej. Przecież usługi budowlane to domena lokalna. A my nie mamy żadnej polskiej firmy. Politycy każdej kolejnej rządzącej partii wykańczali ten biznes. Mój Mitex był tak naprawdę ostatnią dużą polską firmą na rynku, kiedy go sprzedałem zdominowały go firmy zza granicy” – mówił biznesmen.

Polskie firmy nie miały szans rozwoju. – „Nie ma też żadnej znaczącej firmy działającej w nieruchomościach. Są tylko polskie firmy budujące mieszkania, ale też już są wypierane przeze te zagraniczne. Mieliśmy ciągle gorszą pozycję podatkową w stosunku do zagranicznych inwestorów, gorszą pozycję finansową, czyli droższy kapitał, droższe struktury” – podkreśla Sołowow.

Transformacja ustrojowa nas zachartowała, ale nie byliśmy przygotowani na tak silną konkurencję zagraniczną. – „My nigdy tego czasu nie mieliśmy, bo już od 1989 roku byliśmy wystawieni na zagraniczną konkurencję. Nie mieliśmy czasu na rozwój naszego biznesu, jak Francuzi czy Niemcy. W związku z tym dzisiaj nie ma niemieckich sklepów Media Markt pod Paryżem i nie ma francuskich marketów Carrefour w centrum Berlina, a w Polsce są i jedne i drugie. Nie mieliśmy czasu na pierwotną akumulację kapitału, na nauczenie się biznesu, na rozwinięcie, na wygranie krajowego rynku, tylko od razu walczyliśmy z zagraniczną konkurencją, która przychodziła do nas z bardzo dużym kapitałem. Te firmy były gotowe nawet tracić w Polsce pieniądze po to, żeby zdobywać nasz rynek, a polskie firmy nie mogły sobie na to pozwolić, bo musieliśmy, co miesiąc płacić odsetki od kredytu, obsługiwać ten kredyt, co miesiąc mieć dodatni wynik, bo jeżeli go nie mamy, to nie mamy finansowania. Nie jesteśmy w Ameryce i nikt nam ot tak nie da pieniędzy na biznes” – stwierdza najbogatszy Polak.

Michał Sołowow ciekawie mówi też o swoim dzieciństwie: – „Lubiłem grać w piłkę nożną, koszykówkę, nieźle się uczyłem, miałem dobry stopnie – głównie dzięki mamie, która mnie pilnowała. Były dobre stopnie ale też problemy ze sprawowaniem, zdarzyło się nawet odpowiednie. Byłem przewodniczącym samorządu w szkole podstawowej, średniej. Moja mama była nauczycielem fizyki, startowałem więc w olimpiadach ,w szkole średniej doszedłem nawet do szczebla centralnego co ułatwiło mi dostanie się na Politechnikę Świętokrzyską. Pewnie gdyby nie mama, która zawsze mnie pilnowała skończyłbym na podstawówce” – przypmina były kierowca rajdowy, a obecnie biznesmen.

Michał Sołowow udzielił wywiadu YouTuberowi prowadzącemu kanał Biznes Misja. Zobacz całą rozmowę:

Jak zostać najbogatszym Polakiem❓ Michał Sołowow – nr 1 na listach TOP100 Najbogatszych. Część I wywiadu:

Jak budować bogactwo? Najbogatszy Polak – Michał Sołowow, miliarder w szczerym wywiadzie. Część II rozmowy: