Kochany Redaktorze Naczelny,

postawiłeś przede mną karkołomne zadanie. Po pierwsze dzienikarka portalu pressmania.pl, po drugie sympatyczka i działaczka Ruchu Kukiza, po trzecie kandydatka w najbliższych wyborach do Sejmu.  Takie 3 w 1 wysłałeś na „Robocze spotkanie liderów list KWW Kukiz’15” do Katowic i teraz nie wiem, czy mam opisać to spotkanie jako dziennikarka, działaczka czy kandydatka. Każda z tych relacji wyglądałaby bowiem zupełnie inaczej. Jako, że żyjemy w postmodernistycznych czasach spróbuję zrobić strawnego dla czytelników newsa, który choć troszkę przybliży im co się działo w Katowicach. A działo się … niestety niewiele. Jechałam z ogromną nadzieją, że jako dziennikarka spotkam się z kandydatami – liderami list pracującymi nad stategią Ruchu Kukiza. Niestety nie dano mi takiej możliwości. Na szczęście jako działaczka i kandydatka dostałam taką możliwość, ale jednocześnie jako dziennikarka nic nic nie mogę Wam o tym powiedzieć. Nie wiem zresztą, czy potrafiłabym Wam o tym powiedzieć. Myślę, że nie zdradzę żadnych tajemnic jeśli uchylę trochę kulis pozamerytorycznych. Gospodarz spotkania, które odbywało się w siedzibie Solidarności Śląsko-Dąbrowskiej bardzo sprawnie panował nad porządkiem na sali pilnując, by uczestnicy dbali o czystość i nie prowadzili prywatnych rozmów towarzyskich. Niestety na resztę, która stanowić miała esencję tego spotkania zobowiązana jestem spuścić kotarę milczenia. Po wielogodzinnym wykładzie przeplatanym z rzadka elementami dyskusji doczekaliśmy się przybycia lidera. Paweł Kukiz przywitał się z uczestnikami w tym z piszącą do Was te słowa dzienikarką/działaczką/kandydatką i w krótkim bo 15-o minutowym wystąpieniu przypomniał, że nie idziemy po władzę dla władzy, ale po zmianę dla Polski. Choć te słowa słyszeliśmy z ust Pawła wielokrotnie, to w tym miejscu i w tym czasie miały mieć chyba szczególne znaczenie. Nasz lider do wszystkich zebranych kandydatów powiedział, żeby się nie kłócić i iść jedną, silną grupą. I to by było w zasadzie na tyle.

Kochany Redaktorze Naczelny,

z tej z trudem stworzonej relacji widać wszakże, że zadanie które mi postawiłeś z punktu widzenia dziennikarki, która całym sercem oddana jest naszej wspólnej sprawie było karkołomne. Muszę jeszcze mocniej popracować, by znaleźć sposoby i środki, które podniosą poziom mojego entuzjazmu i euforii do właściwego w takich momentach. Na tym niestety muszę zakończyć moją relację, bo ogrom pustki w mojej głowie staje się dla mnie bolesny.

Ps. Tak zupełnie na marginesie serdecznie współczuję moim drogim kolegom i koleżankom – kandydatom z czołowych miejsc list KWW Kukiz’15, którzy liczyli na wspólne zdjęcie z liderem. Szczególne wyrazy wspólczucia dla tych, dla których było to nadrzędnym celem tego spotkania.