Wychodzą? Nie wychodzą? Oczywiście mowa o prezentowanym od tygodnia w mediach kontredansie grupy posłów ruchu Kukiz’15, przedstawianych i często przedstawiających siebie jako „narodowcy”.

Świadomie ująłem przymiotnik „narodowcy” w cudzysłów, bowiem większości z nich brak prawdopodobnie podstawowej wiedzy zarówno o tradycjach jak i idei ruchu narodowego. Ot, taka quasihistoryczna etykietka, której i tak nikt nie rozumie. Może poza Robertem Winnickim. Bo tylko on w kryzysie wokół tzw. „taśm Kukiza” zachował się jak przystało na wyznawcę idei, a nie uporczywego trwania przy korycie.

Afera z tzw. „taśmami Kukiza”, wywołana przez media platformiano-nowoczesne, szukające zemsty na Pawle Kukizie i jego ruchu za niezależność w głosowaniu kandydatury sędziego TK, pokazała kolejne dno, albo jak kto woli tło polityki. Sam Kukiz, niewątpliwie w polityce kompletnie zagubiony, zdaje się nie zauważać, że deale z takimi tworami służb jak PO czy Nowoczesna, muszą mieć drugie dno, tudzież odbić się czkawką. Być może jego doradcy nie wiadomo w co i z kim grają? A w klubie ma grono posłów, które szło do wyborów albo jako członkowie Ruchu Narodowego, albo jako osoby przez tenże ruch rekomendowane.

I to kolejny problem. Grupa ta oświadcza się czy przypisuje się jako element środowiska narodowego. Jednak wystąpienia wielu z nich świadczą o tym, że są z ruchem narodowym związani co najmniej przypadkowo, albo tylko nominalnie. Ich poziom moralny i intelektualny jest niewysokich lotów, chociaż potrafią grzmieć z sejmowej trybuny całkiem  sprawnie. Cóż z tego, skoro „narodowa” ideowość wydaje się skorupką na pokaz, zaś za deklaracjami nie idą czyny. Już wcześniej dokonali wewnętrznej wolty i rzucili na żer jedynego spośród nich przedstawiciela, który miał odwagę, wiedzę i potencjał, by w Kukiz’15 reprezentować idee narodowe. Bardzo szybko pozbyli się go z Prezydium Klubu Kukiz’15. Sprawnie zastąpiono go karierowiczem Tomaszem Rzymkowskim, który wprawdzie deklaruje się jako „narodowiec”, ale zamiast wierności narodowej idei woli trwać w Kukiz’15, aby nie stracić nic z wywalczonego statusu finansowego.

Bowiem tym „nowym narodowcom” bliższy jest żłób niż program ruchu, który reprezentują. Każdy z nich posiada fuchę w komisjach dającą im dziesięcioprocentowy dodatek do poselskiego uposażenia, czyli ok. 1000 zł miesięcznie. Idąc za Winnickim straciliby tę kasę. Można śmiało postawić tezę, że od początku istnienia klubu Kukiz’15 zostali wybrani, by przeciwstawić ich Winnickiemu. Ktoś dobrze rozpoznał ich osobowości i klasycznie ich kupiono.

Poziomem umysłu w standardzie Kingi Gajewskiej zabłyszczał niedawno Adam Andruszkiewicz, gdy domagał się zmiany nazwy pociągów, bo rzekomo propagują pogaństwo. Fasada i pozór, bez głębszej myśli i sensu, a raczej sens bycia narodowcem deprecjonujące czy wręcz ośmieszające. Pozostali nie są o wiele lepsi, czego dowodzi ich oświadczenie o pozostaniu w klubie Kukiz’15. No bo jak wyjaśnić czym są w ich rozumieniu dogmaty narodowo-katolickie, którym podobno są wierni? Czyżby przeszli do Kościoła polsko-katolickiego, albo rościli sobie prawo do stanowienia dogmatów religijnych i uznali się za papieży Kościoła katolickiego??? Czy w dotychczasowej działalności zawsze byli wierni tym dogmatom? A może po prostu wierni są swoim prywatnym dogmatom? Zwłaszcza dogmatowi trwania przy korycie.