Polaku masz kasę to żyj, a jak nie masz to zdychaj! Reforma służby zdrowia nic nie daje od lat. To jednak nie jedyny problem III RP. Obecnie w każdej sferze życia obserwujemy ucieczkę od normalnych ludzkich odruchów, wzmożone wyzuwanie nas z człowieczeństwa w imię wyższych racji, jakimi są przede wszystkim oszczędności, konkurencja w gospodarce, itp.

Objawia się to również we wręcz natrętnym uprzedmiotowieniu wszystkiego co ludzkie. Mam tu na myśli zmianę np. nazewnictwa, nie mamy już obecnie pacjentów są natomiast zleceniobiorca, bądź zleceniodawca. Każdej ludzkiej nazwie nadaje się miano bez człowieczej twarzy. Celem tego jest wyjałowienie, usunięcie skojarzeń z wartościami i podstawowymi ludzkimi odruchami. Pacjent jest osobą, którą może coś boleć, który jest kojarzony i w jakiś sposób przez leczących go utożsamiany z nimi samymi jako też ludźmi.

Jeżeli zastępuje się nazewnictwo na mechaniczne unika się nawiązania więzi międzyludzkiej. Objawia się to także w można powiedzieć wyrokach wydawanych przez NFZ. Urzędnicy tej instytucji opierając się jedynie na dokumentach skazują niejednokrotnie pacjentów, którzy dla nich są właśnie jednym z kolejnych papierów do obróbki, na wegetację, a nawet czasami i śmierć. Nie odczuwają, ponieważ kolejny kwitek do podbicia nie ma uczuć, emocji, nie nosi w sobie bólu, jest przedmiotem. Tak i pacjenci staja się przedmiotami, których leczenie zależy od opłacalności, zysków, a nie od tego, że są po prostu ludźmi wymagającymi konkretnej i fachowej pomocy medycznej.

Takich przykładów w wielu obszarach naszego życia można wyszukać tysiące. Każdy z nich prowadzi do jednego, my jako jednostki mamy służyć, być poddani, przy czym musimy zatracić cechy ludzkie.

Jesteśmy bezsilni tak długo, jak długo będziemy przyjmować wszystko to, co nam podaje władza i system. System nie posiadający również twarzy.

Edyta Maria Franczuk