W Ameryce Południowej na terenach obecnie Peru i Boliwii panował od najdawniejszych czasów kult ziemi i wody. Woda to życie, istniały świątynie wody wokół naturalnych źródeł gdzie wyłożonymi złotem i srebrem kanałami spływająca woda stosowana była w kąpielach oczyszczających. Ziemia traktowana była przez mieszkańców jak największy skarb, który otaczali czcią i szacunkiem. Wyrażali to nazywając ją matką i ojcem (Pachamama i Pachatata).

Uprawianie roślin w nieodpowiednim klimacie podlegało karze a dystrybucja ziemi odbywała się w zależności od możliwości uprawy. Decydowała o tym starszyzna plemienna. Nie dopuszczano ludzi z zewnątrz do ziemi. Poletka to specjalne budowane piętrowe tarasy, na których uprawiano zamiennie podstawowe rośliny takie jak zboże andyjskie, ziemniaki (400 gatunków) i kukurydzę (700 gatunków). To właśnie w Peru po raz pierwszy widziałam czarną kukurydzę, z której wyrabia się kisiel, kompot i cukierki. Próbowałam tych wszystkich specjałów i muszę przyznać, że są świetne. Próbowałam również kukurydzy gotowanej, która jest bardzo pękata. Po wyjęciu z wody podaje się ją w liściach kukurydzy, z tym, że zamiast soli dostaje się kawałek żółtego sera. Ziarna tej kukurydzy nie są stożkowe jak u nas, są płaskie, dosyć grube, wielkości naszej pięćdziesięciogroszówki i mają trochę inny smak. Generalnie są smaczne i jedna taka kolba wystarczyła mi za śniadanie. 3946

Podstawowym warunkiem uprawiania ziemi w Peru, którego wszyscy rolnicy przestrzegali to harmonia z ekosystemem. Stosowali mieszane uprawy tzw. uprawa symbiotyczna polegająca na tym, że sadzono naraz, obok siebie rośliny, które się lepiej razem rozwijały i dawały przez to lepsze plony jak np. kukurydza i fasola z dynią. Przez lata doświadczeń odkryli, że fasola –ściąga azot a dynia chroni ziemię przed utratą wilgoci.

Istniała też zasada wzajemności w pracy na polach, polegająca na tym, że sąsiedzi wzajemnie sobie pomagali. Dzięki temu każdy słaby lub stary mógł liczyć na pomoc współplemieńców w pracach polowych. 165

Hiszpańscy konkwistadorzy byli zaskoczeni tym, co zastali w tym wspaniałym imperium. Kompletnie ich zaszokowały, jakość i sposób budowania dróg i uprawa roślin. Mimo, że istniała niesamowita przepaść intelektualna między Francisco Pizarro, który stał na czele bandy świniopasów chcących się tylko obłowić i zbić majątek, a rdzennymi mieszkańcami tych ziem przedstawiali oni Inków, jako dzikusów. Propaganda i cenzura hiszpańska celowo ukrywała prawdę. Świadomie fałszowali kroniki i raporty wysyłane do hiszpańskiego króla. Nikt ze współczesnych mieszkańców Hiszpanii nie dowiedział się np. o znaczącej roli kobiet w Imperium Inkaskim, które pełniły wysokie urzędy w tym państwie.

Gdy w Europie obchodzono uroczyście 500-lecie odkrycia Ameryki, cała Ameryka Łacińska protestowała. Pomnik Francisco Pizarro w Limie został zburzony, a zastąpiono go pomnikiem Viracochy. W 1821r Peruwiańczycy uwolnili się od panowania Hiszpanów, niemały w tym udział miał nasz rodak inżynier Ernest Malinowski. To on ocalił Limę przed klęską. Gdy Hiszpanie postanowili ponownie skolonizować Peru zaczynając od zdobycia miasta, posiadając jedną armatę stworzył wrażenie, że jest ono bardzo mocno uzbrojone i utwierdził atakujących w przekonaniu, że jest ono nie do zdobycia. Podstęp polegał na tym, że kazał to jedyne działo umieścić na platformie kolejowej, która zmieniając, co chwilę miejsce położenia ostrzeliwała atakującą hiszpańską armadę. Ponad to, gdy słabł duch obrońców podtrzymywał go własnym przykładem i postawą. Szkoda, że w Polsce tak mało o takich ludziach wiemy.

Cusco było naszą bazą wypadowa do zwiedzania wspaniałych miejsc takich jak wijąca się wśród gór Valle Sagrado, czyli Święta Dolina, którą płynie rzeka Urumba, twierdzy Inków Ollantaytambo. Na chwilę zatrzymam się w mieście Ollantaytambo. 106

Przejazd z Cusco do Ollantaytambo trwa około 1,5 godziny, a droga prowadzi po dnie doliny rzeki Urubumby. Poruszanie się pojazdami jest trudne, ponieważ drogi pamiętają czasy Hiszpanów. Nazwa miasteczka Ollantaytambo składa się z dwóch połączonych członów. „Ollantay” to nazwisko sławnego generała z czasów Inków, założyciela i budowniczego twierdzy, a „Tambo” to rodzaj obozowiska i miejsca odpoczynku.

Ollantaytambo odnosi się zarówno do małego żyjącego do dziś miasteczka Inków, oddalonego 70 km od Cusco na wysokości 2792 m n.p.m, jak i górującymi nad nim ruinami fortecy Inków. W miasteczku byliśmy w przeddzień zwiedzania ruin fortecy. Jest niewielkie i malownicze, położone wśród gór pochodzi z końca XV wieku i posiada jedne z najstarszych zabudowań mieszkalnych w Ameryce Południowej. Charakteryzuje się niepowtarzalnym klimatem. Położone jest w północnej części tzw. Świętej Dolinie Inków. Usytuowane na planie inkaskiego miasta. Domy zbudowane są z ociosanych kamieni. Chodząc po miasteczku niesamowite wrażenie robią krzyżujące się wąskie brukowane ulic, wzdłuż których płynie woda w wąskich kanałach, a na przeciwległym wzgórzu widać wyryta w skale twarz boga Wiracochy. Jest jedną z najlepiej zachowanych osad Inków. Podobno jest to jedyne inkaskie miasto zamieszkałe do dnia dzisiejszego. 86

Na zwiedzane ruin inkaskiej fortecy udał się mój mąż, ponieważ ja ze względu na wysokość podejścia i strome schody musiałam zostać na dole. Na samej górze znajduje się najbardziej znana budowla jest nigdy nieukończona „Świątynia Słońca”. Jak opowiadał mi mąż bardzo ciężko się wchodzi na górę. Droga wiodąca na górę przecina liczne tarasy. Po drodze mija się galerie i nisze, wykute w skale. Zachwycają obróbka kamienia i przecudne widoki.. Na samej górze jest gigantyczne monolity z niedokończoną Świątynią Słońca. Jak mówił mi mąż, mimo dużego wysiłku warto było wejść na górę i ją zobaczyć.

Przez kilka godzin byliśmy na olbrzymim gwarnym bazarze w Pisak, na którym można było kupić ciekawe pamiątki, spotkać Indian z lamami. Wybór pamiątek oferowanych turystów zaskakiwał. To właśnie tu kupiłam sobie przepiękną biżuterię z boliwianami. Z bazaru przez przepiękną wioskę Chinchero zbudowaną w stylu kolonialnym wróciliśmy do Cusco. 4030

Wieczorem zwiedzaliśmy Cusco nocą. Widoki były wspaniałe, ale chodzenie po krętych i stromych uliczkach tego miasta nie było łatwe. Trzeba było się wspinać pod górę a w dodatku kamienie, którymi były wyłożone ulice i jezdnie były śliskie ze względu na specyficzną ich strukturę. Nad miastem górowała pięknie oświetlona imponująca figura Jezusa –Cristo Blanko. Wyglądała podobnie jak figura w Rio de Janeiro. Następnego dnia mieliśmy okazję widzieć tę figurę z bliska będąc wysoko nad miastem, które rozciągało się u naszych stóp. 49

Cusco, starożytna stolica imperium Inków, urzekła mnie swoim pięknem -katedra, kompleks świątynny Qorikancha oraz tereny wokół miasta jak ruiny fortecy Sacsayhuaman Qengo, Puca Pucara czy Tambomachay przypominające czasy, które dawno minęły i ludzi, którzy tu mieszkali i odeszli do wieczności. Zarówno wieczorem jak i w ciągu dnia widzieliśmy młodzież i dorosłych ćwiczących na ulicach i placu przed katedrą swoje tańce na uroczystość powitania słońca –najdłuższego dnia w roku, Festejos del Cusco 2015. U nas jest to Noc Świętojańska. .Niestety w tych uroczystościach nie było nam dane uczestniczyć, gdyż 20 czerwca już odlatywaliśmy do Polski. Po dość intensywnym zwiedzaniu Cusco i okolic po południu udaliśmy się do jednej z licznych restauracji na pyszne danie, czyli chrupiącą i niezwykle smaczną pieczoną świnkę morska. Niektórzy mieli opory przed spożywaniem takiego przysmaku, ze względów emocjonalnych. Ale niektóre osoby z nas chętnie konsumowały ten specyfik. Peruwiańczycy hodują świnki morskie tak jak my króliki do celów konsumpcyjnych.1017

Wieczorem wszyscy udaliśmy się na pyszną pożegnalną kolacje połączoną z występami zespołów folklorystycznych i tańcami. Zaskoczyła nas ilość kilku osobowych zespołów, ich przepiękne stroje i choreografia tańców oraz oryginalna peruwiańska muzyka. Kolacja w takiej oprawie smakuje świetnie.13

Następnego dnia wcześnie rano czekał nas lot samolotem linii wewnętrznych do Limy gdzie przebywaliśmy następne dwa dni. Zasady podróżowania tymi liniami są podobne jak międzynarodowymi, ale bagaż musi być mniejszy zamiast 23 kg na osobę 20 kg. My z mężem nigdy nie przekraczamy tego limitu… i na 2 osoby w jednej walizce mamy najwyżej …12 kg. No i jeszcze jeden szczegół a mianowicie można było na liniach wewnętrznych przewozić cocę.

Od razu po wylądowaniu w Limie wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta .Zwiedzaliśmy kolonialną dzielnicę, m.in. Plaza Mayor gdzie w okazałym pałacu mieści się siedziba rządu. Razem z tłumem turystów widzieliśmy całą ceremonię zmiany warty przed pałacem. Potem udaliśmy się do leżącej w pobliżu katedry. Zwiedzając ją w jednej z kaplic znajduje się grobowiec Francisco Pizarra. Kaplica jest pięknie ozdobiona kolorowymi freskami, a przy jednej ze ścian znajduje jego grobowiec. Był człowiekiem brutalnym i bezwzględnym. Przy pomocy 200 żołnierzy opanował i podporządkował sobie inkaskie imperium. Uwięził a następnie stracił króla Atahualpę, złupił Cuzco, zdobył nieprawdopodobne bogactwa. Zginął zamordowany przez rodaków. Jest jedną z najbardziej lżonych postaci w historii. Jest symbolem kolonialnej przeszłości Hiszpanii. Gdy stałam przy jego grobowcu zastanawiałam się nad jego marnym końcem, i tym czy było warto niszczyć tak piękną inkaską cywilizację tylko z chęci zysku.8720

Następnie udaliśmy się do klasztoru św. Franciszka i katakumby, w których znajdowało się bardzo dużo ludzkich kości, pozostałości po panującej w przeszłości zarazie. Było to ponure przygnębiające miejsce.

Biblioteka w tym klasztorze była imponująca, na regałach stało mnóstwo przepięknych książek. Szkoda, że nie było można jej fotografować podobnie jak eksponatów w Muzeum Złota Peru gdzie w wielkim podziemnym skarbcu przechowuje się bogate zbiory ze złota znalezione podczas wykopalisk archeologicznych oraz zabytkową broń z różnych epok tych ziem.
Potem wspaniała obiadokolacja w restauracji nad brzegiem Pacyfiku i dopiero potem powrót do hotelu późnym wieczorem.

Następnego dnia wylatywaliśmy do Warszawy przez Amsterdam, ale dopiero późnym popołudniem, więc mieliśmy sporo czasu, aby coś jeszcze zwiedzić i dokonać ostatnich zakupów. Zaraz po śniadaniu poszliśmy nad brzeg oceanu, aby pospacerować wśród szumu fal i zrobić ostatnie zdjęcia.64

Transport w Limie miedzy 34 dzielnicami odbywa się autobusami, mikrobusami, istnieje też metro naziemne autobusowe jeżdżące po wyznaczonych pasach. Jest to teren sejsmiczny i nie można budować metra pod ziemią Klimat jest wilgotny, mglisty, chociaż deszcz tu nie pada. Latem bywa tu 36 st. C a zimą ok. 16stC.

W Peru jak ktoś nie pracuje nie dostaje pieniędzy od państwa, nie ma systemu zapomóg. Ale państwo nie ściga osób, które handlują na ulicy. Mogą rozkładać swoje kramiki nie płacąc przy tym haraczu. Kupiliśmy, więc przed odjazdem wspaniałe dorodne owoce granatu, które musieliśmy skonsumować na lotnisku, gdyż nie można ich było przewozić samolotem do kraju.

I jeszcze jedna ciekawostka tym razem z północnego Peru. Ludy Mocica potrafili pozłacać miedź i łączyć różne metale 1900 lat prze tym zanim jubilerzy w Europie to zrobili w XVIII wieku.
Jedno mogę powiedzieć, tęsknię za Peru i Boliwią