Po modlitwie i śniadaniu wykwaterowaliśmy się z hotelu i udaliśmy się w kierunku jeziora Sevan zwanego ormiańskim morzem. Wyjeżdżając z stolic Erewania, zatrzymaliśmy się na punkcie widokowym, aby spojrzeć na oddaloną 40 km od miasta majestatyczną górę Ararat. Nazwa góry pochodzi od Ary – bożka z epoki brązu który był bogiem śmierci oraz odrodzenia. Góra została nazwana na jego cześć ze względu na zmiany zachodzące na stokach pomiędzy „martwą” zimą a „żywą” wiosną. To na jej szczycie według Biblii jest miejsce spoczynku Arki Noego po Potopie. Według niej (Rdz 8, 1-4) „Bóg, pamiętając o Noem, o wszystkich istotach żywych i o wszystkich zwierzętach, które z nim były w arce, sprawił, że powiał wiatr nad całą ziemią i wody zaczęły opadać. Zamknęły się bowiem zbiorniki Wielkiej Otchłani tak, że deszcz przestał padać z nieba. Wody ustępowały z ziemi powoli, lecz nieustannie, i po upływie stu pięćdziesięciu dni się obniżyły. Miesiąca siódmego, siedemnastego dnia miesiąca arka osiadła na górach Ararat.” 50

Pogoda była cudowna, widoczność wspaniała, warunki idealne, by zobaczyć jej piękno w całej krasie. Na tle nieskazitelnie błękitnego nieba, oświetlona promieniami słonecznymi, ta mierząc 5137 m n.p.m., góra swą wielkością i wiecznie ośnieżonym szczytem zrobiła na wszystkich ogromne wrażenie. Piękna, majestatyczna, zimna i milcząca, wyzwala podziw i wielki szacunek. Posiada w sobie jakiś tajemniczy magnetyzm, który hipnotyzuje i zniewala, powoduje, że można godzinami na nią patrzyć i ciągle odczuwa się jej niedosyt. 26

Podczas jazdy słuchamy opowieści naszego przewodnika o poszukiwaniach Arki Noego i o tym jak on sam brał udział w jednej z wypraw. Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat liczne grupy badaczy szukały jej szczątków. Wiele też na ten temat napisano i powstało sporo dokumentów. Nie będę się do nich odnosić, bo są dostępne w internecie. Zrobiliśmy kilka zdjęć i z żalem udaliśmy się w dalszą drogę. Powoli mijał poranny chłód, z upływem dnia robiło się coraz cieplej i powoli pozbywaliśmy się kurtek oraz swetrów.

Kolejnym celem do którego zmierzaliśmy, to Jezioro Sevan, zwane też ormiańskim morzem. Jest to największe jezioro Kaukazu, o powierzchni 940 km2, mające 74 km długość i 32 km szerokość. To drugie na świecie po Titicaca największe i najwyżej położone jezioro słodkowodne. O jego czystości świadczą odławiane na olbrzymią skalę raki i to, że woda z niego po zabutelkowaniu sprzedawana jest do krajów arabskich jako woda pitna.
1009

W czasach Związku Radzieckiego rozpoczęto wielki projekt nawadniania olbrzymich obszarów rolniczych wodą z Sevanu. W związku z nieprzemyślaną gospodarką wodną zaczęło ono wysychać. W latach 30. XX wieku, zanim rozpoczęto sowiecki program hydrologiczny powierzchnia jeziora wynosiła 1360 km². Po jego wprowadzeniu poziom wody obniżył się aż o 20 metrów, co skutkowało tym, że w ekspresowym tempie zaczęła zanikać fauna i flora. Obecnie rząd stara się naprawić te szkody, budując specjalny system irygacyjny zasilając dodatkowo jezioro wodą z górskich rzek. Działania te przynoszą skutek, powodując powolne systematyczne podnoszenie się lustra wody, co bezpośrednio przekłada się na zwiększenie ilość i różnorodność gatunków ryb oraz ptaków i zwierząt.

Z tego co mówił nam przewodnik Tatul, planuje się jeszcze podnieść poziom wody o kilka metrów, tak by ilość wody wypływającej i parującej równoważyła ilość wód go zasilających. Równocześnie ze podnoszeniem się lustra jeziora następuje powolne zatapianie części terenów. Właściciele zalewanych gruntów dostają odszkodowania z możliwością rozpoczęcia działalności rolniczo-sadowniczej w innym miejscu.

Zimą temperatury spadają do -20 stopni C, jednak ze względu kierunek wiejących wiatrów i wysokich fal na środku, jezioro zamarza tylko po północnej stronie, natomiast południowa strona nigdy całkowicie nie zamarza.

Nad jeziorem leży liczące sobie 36 tysięcy mieszkańców, miasto o tej samej nazwie. Znajduje się nad nim wiele ośrodków wypoczynkowych, z których mieszkańcy Armenii i turyści korzystają latem. W jednym z nich będziemy nocować. Jadąc do niego często przemieszczaliśmy się wzdłuż jego brzegów. Urzekało nas jego surowe piękno, lśniąca tafla, która w słońcu nabierała różnych odcieni błękitu od niebieskiej do ciemnogranatowej.

Nim dotarliśmy do kwater, udaliśmy się do przepięknego klasztoru Sevanavank, zwanego Czarnym Klasztorem od koloru tufu z którego został zbudowany. Znajduje się on na szczycie niewielkiego półwyspu. Aby dostać się do niego odbyliśmy niezłą wspinaczkę która niektórym z nas dobrze dała „w kość” ponieważ stopnie po których wchodziliśmy były nierówne, różnej wysokości, a czasami w ogóle ich nie było. Warto jednak ponieść pewne trudy, aby zobaczyć zbudowany w IX wieku przez ormiańską księżniczkę Miriam klasztor. Kopiowano w nim manuskrypty oraz był miejscem odosobnienia dla mnichów sprawiających kłopoty.
2350

Klasztor, to zespół uroczych mniejszych kościółków. W jednym z nich był chaczkar z Jezusem mającym warkocze, jak mówiono w tamtych czasach „dla zmyłki”, aby nie został zburzony przez obcych kulturowo najeźdźców, też noszących warkocze. Oprócz przepięknego zespołu klasztornego widok na jezioro i panoramę okolicy urzekł każdego. Obrazki jak z pocztówki.7270783

Po zwiedzeniu klasztoru i zejściu w dół (było dużo łatwiejsze niż wejście), ruszyliśmy dalej zatrzymując się na chwilę przy niewielkim markecie i sklepie z rybami odławianymi z jeziora Sevan. Niektóre podobne były do makreli i śledzi, ale ormiańskie nazwy niewiele mi mówiły.

Jak tłumaczył nam Tatul, by być suwerennym krajem trzeba mieć własne pieniądze, dlatego nigdy nie dopuszczą do tego by handel, bankowość i przemysł trafił w obce ręce. Są one w rękach Ormian. Nie wpuszczają obcych banków i sieci handlowych, by budowały różne „Biedronki”, „Kauflandy” czy „Lidle”, ponieważ są to narzędzia do drenażu i ekspediowania zagranicę rodzimego kapitału, przy okazji tłumiąc rozwój gospodarczy i zmuszają państwo do zaciągania pożyczek. Dzięki ochronie własnego rynku strefa bankowa jest stabilna, a dług publiczny wynosi tylko 5,5 miliarda dolarów. Bank Armenii jest państwowy obracający pieniędzmi z całego świata. Jest to piękna recepta na państwową niezależność i niepodległość. Z okien naszego autokaru widzieliśmy nowo powstające centrum, piękny wielokondygnacyjny budynek z ciemnego szkła i stali.

Za zgodę na istnienie wojskowych baz rosyjskich na terenie Armenii, otrzymują od Rosji ropę i gaz po bardzo niskich cenach. Dzięki temu wiele najbardziej nawet zapadłych wsi ma gaz, który doprowadzany jest do nich rurami w systemie naziemnym. Jadąc bezdrożami widzieliśmy je z daleka w najmniej oczekiwanych miejscach. Jak tłumaczył nam Tatul, takie dostarczanie gazu umożliwia w wypadku bombardowań na natychmiastowe wykrycie uszkodzeń i ułatwia ich naprawę. 6

Armenia posiada liczną diasporę na całym świecie. Ukształtowała się ona po I wojnie światowej jako rezultat ludobójstwa Ormian. Wg szacunków na świecie żyje 11 milionów Ormian, z czego około 3 miliony w samej Armenii, 140 tysięcy w Republice Górskim Karabachu, a 120 tysięcy w Gruzji. Pozostałe 7 milionów żyje m. in. w Rosji, USA. Francji, Argentynie, Libanie, Syrii, Iranie, Kanadzie, Ukrainie, Grecji, Australii.

Chociaż wielu z nich urodziło się poza jego granicami, czują się mocno związani ze swoim rodzinnym krajem wspierając go wszystkimi możliwymi sposobami w tym materialnie. Często budują i finansują szkoły, jedną z nich (ekskluzywną dla dzieci i młodzieży do lat 18), dane nam było po drodze oglądać. Emeryci z Ameryki i Kanady często na terenach pustynnych Armenii budują swoje małe wioski w których mają zamiar osiąść pod koniec swojego życia. W ten sposób przyczyniają się do rozwoju infrastruktury kraju.

Jadąc dalej aby zwiedzać kolejne tysiącletnie klasztory w pewnym momencie przejeżdżamy przez tunel i krajobraz z surowego półpustynnego jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki staje się zielony i wesoły. Jak już wspominałam Armenia jest zróżnicowana klimatycznie i w niektórych rejonach przypomina klimat śródziemnomorski.
120

Wioski armeńskie położone są przeważnie na wzgórzach. Jedna z nich nazywa się Lermontowo i zamieszkują ją Rosjanie. Zwiedzaliśmy Dilijan małe miasteczko o bardzo ciekawej ormiańskiej architekturze. Następnie pojechaliśmy do oddalonego o 18 km od niego kompleksu kościelnego Goshavank. Zbudowanym został w 1188 r przez ormiańskiego pisarza i naukowca Mhitara Gosha. Podziwialiśmy wykute w kamieniu chaczkary których ornamenty sprawiają wrażenie koronki wydzierganej szydełkiem. 255
41141

Następnym godnym podziwu obiektem jest kompleks Haxarcin zwany białym kościołem. Znajduje się w lesistej dolinie pasma górskiego Iczewan. Budowany długo, bo na przestrzeni X-XIII wieku, związany z dynastią Bagratydów mających za symbol lwa. Przechodził on różne koleje losu. Dojście do niego też nie było łatwe, ale nie dlatego, że trzeba się wspinać po stromych kamiennych stopniach, droga jest asfaltowa, ale dlatego, że trzeba się piąć pod górę. Nim doszliśmy do kompleksu, po drodze oglądaliśmy kamienne kapliczki mające około tysiąc lat. Warto było tu przyjechać, by zobaczyć biały tysiącletni kościół i w przyklasztornym muzeum na starych fotografiach oglądać historię jego powstania i kolejne etapy renowacji po zniszczeniach. Do jego odbudowy przyczynił się pewien szejk z krajów arabskich, którego nazwiska nie zapamiętałam, a który zafascynował się jego piękną architekturą. Jest to jedyny znany przypadek, gdy muzułmanin sfinansował remont kościoła chrześcijańskiego i jeszcze za jego pieniądze była zbudowana droga dojazdowa do niego.2134
4416010887
42127

Wielkim i wzniosłym przeżyciem była nasza modlitwa w tym przepięknym miejscu. Potem już tylko jazda do miejsca naszego zakwaterowania nad jeziorem Sevan, kompleksu wypoczynkowo-turystycznego Bohemian Widoki i okolica piękna.

Z pomostu nad jeziorem w promieniach zachodzącego słońca obserwowaliśmy położony na cyplu klasztor Sevanavank gdzie byliśmy kilka godzin wcześniej.59
65

Po wieczornej mszy czekała nas miła niespodzianka, uroczysta wspólna kolacja w pobliskiej pięknej restauracji nad samym jeziorem. Mieliśmy okazję spróbować typowych ormiańskich potraw w tym m.in. pstrąga sevańskigo z jeziora Sevan, oraz wspaniale przyrządzoną wieprzowinę. Po kolacji w radosnych nastrojach wracaliśmy do naszego hotelu na odpoczynek. Następny dzień zapowiadał się również bardzo ciekawie, ale czekały nas dłuższe przejazdy.46

Foto: Liliana Borodziuk,Zdzisław Borodziuk