Powoli zbliża się do końca nasza pielgrzymka do Rumunii. Ostatnim miastem, które odwiedziliśmy w dniu 9 lipca 2018 r. było Kluź-Napoka. Położone jest w północno- zachodniej Rumunii, na Wyżynie Transylwańskiej. Zamieszkuje je 324,6 tys. mieszkańców, co czyni go jednym z największych w Rumunii. Posiada 3 państwowe i 7 prywatnych uniwersytetów, co skutkuje tym, że w roku akademickim liczba mieszkańców wzrasta do 650 tys.

Ma ono ciekawą historię sięgającą do czasów Ptolemeusza w II wieku, wtedy ziemie te zwane były Dacją zamieszkiwaną przez Daków. Gdy Cesarstwo Rzymskie podbiło Dację na początku II wieku cesarz Trajan założył obóz legionu o nazwie Napoca. Cesarz Hadrian podniósł Napokę do statusu municypium. Region ten z miastem na przestrzeni wieków był w posiadaniu Daków, Rzymu, Madziarów, Czyngis-chana, Węgrów, Turków a obecnie Rumunów.

Po przybyciu na miejsce udaliśmy się na mszę świętą do gotyckiej katedry pod wezwaniem św. Michała. Jest to okazały zabytkowy kościół katolicki kiedyś z barokową wieżą która na skutek uderzenia pioruna znacznie ucierpiała, a trzęsienie ziemi dokonało dalszych spustoszeń, tak, że nie dotrwała do naszych czasów. W jej miejsce wybudowano nową, która jest najwyższą w kraju. Kościół przez pewien czas był katolicki, ale w wieku XVI został przejęty przez protestantów. Następnie w 1699 r gdy Siedmiogród stał się częścią Austrii wrócił do katolików jednak ogołocony z pięknych fresków, które protestanci zamalowywali na biało. Z tamtych czasów pozostały przepiękne witraże, które ocalały tylko dlatego, że ich wymiana na białe szyby wiązała się z wielkimi kosztami.

Po mszy udaliśmy się na starówkę zobaczyć jej zabytki. Niestety większość z nich tylko z zewnątrz. Ale wykorzystując chwile, gdy zatrzymaliśmy się na długi nudny, profesjonalny wykład historyczny przewodniczki Diany, niektórym z nas udało się wejść na chwilę do przedsionku domu urodzenia Marcina Korwina-króla Węgrów, aby zobaczyć znajdujące się tam eksponaty. Mieści się tutaj teraz muzeum.

Król Maciej Korwin zwany Sprawiedliwym w połowie Węgier, to ciekawa postać. Był królem Węgier, Chorwacji od 1458 i Czech od 1469 roku. Po śmierci ojca , wraz z bratem został uwięziony przez stronników Władysława V Pogrobowca i skazany na śmierć. Wyrok wykonano na jego starszym bracie, Maciej zaś został przewieziony do Pragi, gdzie był przetrzymywany aż do śmierci Władysława Pogrobowca. Nie był przygotowywany do roli władcy, ale z pomocą swojej matki i stryjów w wieku 15 lat został wprowadzony na tron. Tak został królem przez przypadek.

Był światłym władcą. Przeprowadził reformy wojska, dworu, prawa i systemu monetarnego w celu umocnienia i ustabilizowana władzy centralnej. Założył zawodową armię zaciężną, tzw. czarne szeregi. Prawie przez całe swoje życie walczył o zdobycie pierwszoplanowej pozycji Węgier w Europie Środkowej. Umarł bezpotomnie w wieku 47 lat.
Jego monumentalny pomnik znajduje się obok katedry pw.św.Michała.

W pobliżu domu, w którym urodził się znajduje się kościół św. Franciszka z 1861r. Nie był on w planie naszego zwiedzania, jednak kilka osób (w tym ja z mężem )odaliło się od grupy słuchającej wykładu Diany i weszło do środka.

Jego jasnokremowe ściany w połączeniu z różowym marmurem i przepięknie wyeksponowanymi obrazami oraz rzeźbami emanują ciepłem i spokojem. Bardzo ładny jest ołtarz, oraz ambona. W takim kościele chce się być. Po raz kolejny przekonałam się, że wygląd zewnętrzny może być mylący.

Po wyjściu ze świątyni udaliśmy się do znajdującego się nieopodal obelisku cesarzowej Caroliny Augusty. Ponieważ znana była ona z oddawania się pracy na rzecz ubogich, dla których budowała ochronki, szpitale i mieszkania , pewien zarządca chcący zostać szlachcicem i liczący na podziękowanie w postaci znacznej gratyfikacji pieniężnej wybudował go na swój koszt. Ponieważ chciał się również uwiecznić, jako fundator dla potomnych polecił umieścić swoją postać wśród wyrzeźbionych na nim postaci. Nie tylko, że nie został szlachcicem i nie dostał zapłaty za to swoje dzieło, ale ponieważ był bardzo nielubiany, już trzeciego dnia ktoś odłupał z jego postaci głowę. Jak wieść niesie skończył marnie, bo podobno został przez mieszkańców zlinczowany.