Instytut Szympansów im. Jane Goodall

Ostatnie dni naszego pobytu w RPA to wizyta w Instytucie Szympansów imienia Jane Goodall w miejscowości Nelspruit, gdzie prowadzi się badania nad tymi fascynującymi zwierzętami, oraz zwiedzanie Ogrodu Botanicznego im Waltera Sisuli w którym oprócz podziwiania ciekawej fauny i flory, będziemy się mogli relaksować przed podróżą.
5

Z „Greenway Woods” miejsca naszego ostatniego pobytu do Nelspruit jechaliśmy dość długo. Okolica stopniowo się zmieniała stając się się coraz bardziej dzika i niedostępna. Zastanawialiśmy się gdzie w takiej głuszy może znajdować się ten instytut. Otaczały nas zewsząd drzewa i krzewy, a droga chwilami przypominała wiejską ścieżkę.
28022

Wreszcie wyłonił się niezbyt wysoki budynek z ciekawie urządzonym wnętrzem i dość rozległymi terenami na których przebywały szympansy. Miejsce to związane jest ze sławną badaczką szympansów Jane Goodall. Urodziła się ona w1934 roku w Wielkiej Brytanii nie miała wykształcenia w tym kierunku, ale od dziecka interesowała się szympansami. Początkowo była tylko sekretarką. Prowadziła badania pod kierunkiem Louisa Leakeya angielskiego archeologa i paleontologa, który wysłał ją do Gambii, aby obserwowała szympansy. Studiowała na Newnham College, na którym zdobyła tytuł doktora prymatologii.32

Film pt „Życie Jane” który kilka lat temu pokazywany był w polskiej telewizji, doskonale opisuje życie i działalność sławnej badaczki. Nadmienię tylko, że podczas swoich wieloletnich obserwacji odkryła, że szympansy jedzą mięso, potrafią posługiwać się prymitywnymi narzędziami, które potrafią same tworzyć. Jako pierwsza na świecie, odchodząc od tradycyjnych metod naukowych jakimi było numerowanie zwierząt, zaczęła nadawać szympansom imiona. Nie będą wdawać się w szczegóły jej życiorysu i działalności. Wszystko to jest dostępne w internecie. Skupię się na instytucie, który zwiedzaliśmy i historii kilku przebywających tam szympansów. Niektóre były tragiczne i wyciskały łzy z oczu.
Badania nad szympansami prowadzone są do dnia dzisiejszego. W 80% genotyp tych zwierząt podobny jest do genotypu człowieka. Szympansy zagrożone są wyginięciem,przyczyny to:
wycinanie lasów
kłusownictwo
polowania
choroby( w tym różne odmiany grypy i AIDS
Instytut postawił sobie za cel oprócz badań ulżenie ich losowi. Dlatego trafiają do niego maleństwa osierocone, znalezione w dżungli, lub odkupowane od ZOO i ludzi osobniki już dorosłe, gdzie przebywały w tragicznych warunkach. Są w ośrodku już do końca życia.5153186114

Jeden z nich o imieniu Fred, przez wiele lat stał przywiązany przy drzwiach baru, pojony alkoholem i przyzwyczajony do palenia papierosów. Inny był maskotką, a gdy nie spełniał zachcianek właściciela był bity po głowie, co przyczyniło się do trwałego uszkodzenia mózgu. Skutek jest taki, że często traci panowanie nad sobą niesamowicie wówczas krzyczy i rzuca kamieniami w kierunku innych zwierząt jak też w stojących za ogrodzeniem zwiedzających ludzi. Musieliśmy wtedy uchylać się, aby nie zostać zranionym, mimo, że ogrodzenie było dosyć wysokie.189210

Szympansy w Instytucie nie rozmnażają się, ale raz zdarzyło się, że urodziło się młode, które teraz ma 3 lata. Matka nie mając wzorców nie potrafiła się nim zająć ani go nakarmić. Dopiero gdy zobaczyła kobietę karmiącą niemowlę,pojęła o co chodzi i sama zaczęła się tak zachowywać.
W Instytucie znajduje się sklep z różnymi pamiątkami, między innymi piękną ręcznie wykonaną biżuterią z miedzi połączoną z brązem i mosiądzem. Cały dochód przeznaczony jest na wsparcie Instytutu. My również przyczyniliśmy się do jego wsparcia.26024

Po zakończeniu zwiedzania na nocleg udaliśmy się do tego samego zespołu kasynowo-hotelowego w Johannesburgu, w którym już kilka razy byliśmy.3612444547

Następny dzień był naszym ostatnim dniem pobytu w RPA. Jeszcze przed odlotem czeka nas wizyta The Walter Sisulu National Botanical Garden, nazwa pochodzi o imienia kolegi Nelsona Mandeli Waltera Sisulu. Zajmuje on powierzchnię 300 ha. Powstał w 1982 roku i jest jednym z najmłodszych parków narodowych w RPA. Roślinność jest podobna do parków Mpumelangi. Upał był nieznośny, ukojenie przynosiły miejsca nad wodą wspaniale porośnięte afrykańską roślinnością oraz przy przepięknym wodospadzie. Dzięki nim wspaniale zrelaksowaliśmy się przed podróżą. Trudno jest opisywać tę niezwykłą scenerię i rośliny tam występujące, niech więc zdjęcia mówią same za siebie.
65689810383126225227291310337339

Wieczorem odlecieliśmy z Johannesburga do Warszawy przez Paryż. Wylatywaliśmy późnym wieczorem i mieliśmy wylądować w Paryżu około godz. 4 nad ranem,więc wszyscy pasażerowie spali lub drzemali, nieliczni oglądali filmy. Spałam lekkim snem i w pewnej chwili przez sen usłyszałam głos stewardessy pytającej, czy znajduje się na pokładzie lekarz. Jeśli tak to proszony jest o skontaktowanie się z personelem samolotu. Po ponownym powtórzeniu komunikatu będący wśród nas lekarz Andrzej który siedział przed nami wstał i podszedł do stewardess. Po wylądowaniu dowiedziałam się, że udzielił pomocy mężczyźnie, który zasłabł. Załoga nie była pewna czy w tym stanie w jakim znajduje się mężczyzna można będzie kontynuować lot i czy nie trzeba będzie lądować na najbliższym dostępnym lotnisku w Afryce. Andrzej rozwiał te wątpliwości i nasz lot do domu przebiegał już bez zakłóceń i bez przeszkód.
Jest to moja ostatnia część opisu naszej podróży i upłynęło trochę czasu, gdy napisałam pierwszą część. Jeśli ktoś ma ochotę przypomnieć sobie wszystkie części, zapraszam na stronę pressmania.pl „Nasze afrykańskie safari”.
Inne teksty mojego autorstwa również można znaleźć na stronie pressmania.pl Liliana Borodziuk.