Polityków, sędziów wydających wyrok za „nieostrożne obchodzenie się z bronią”, wszystkich „mundrych” teoretyków od wojskowości i służb specjalnych zabrałbym na pięć minut na prawdziwą wojnę. Jestem pewien, że znakomita większość z nich dostałaby histerii i pobrudziła sobie bieliznę.

Nie znam powodów oskarżenia, poza tymi, które podaje prasa. Dla mnie jednak, są dwie rzeczy nie do przyjęcia.

Po pierwsze, państwo musi bronić tych, którzy bronią państwa, lecz nigdy, po roku 1990 tego nie robiło i jeszcze im dokładało. Doświadczam to na sobie.

Po drugie, chyba już nie doczekam czasów, w których jakakolwiek ludzka tragedia nie będzie wykorzystywana w brudnych grach politycznych. Osoby, które stoją za tym apelem jakoś dziwnie nie interesowały się sprawą, gdy rządziła PO.

Cała sprawa potwierdza mi też pogląd, że nasze wojsko za poprzedniego ministra składało się jedynie z „biurowych wojowników”, bo żołnierze ginęłi na misjach.

ps. sprowokowany jednym z komentarzy. każdy, kto kiedyś pracował w wojsku, policji lub służbach, wie, ze minister bywa często ubezwłasnowolniony przez sprytne ekipy, które filtrują informacje dla niego. Nie wiem, nie znam podstawy decyzji min. Macierewicza w sprawie Nangar Khel, ale traktuje to, jako zemstę WSI. Ktoś podrzucił odpowiednio spreparowane informacje, a minister, niestety, dał się złapać i bronił się dalej po swojemu. Zauważmy, jak szybko temat podłapała wówczas prasa przeciwna PiS. Przecież, wszelkie depesze i „kwity” z Afganistanu musiały być „ściśle tajne”. Również te, które pochodziły z rezydentur. Przede wszystkim te. Był to błąd, który ma swoje konsekwencje i nie powinien się zdarzyć. Resztę robi psychologia i schemat, którego nie cierpię, czyli „Alleluja i do przodu!”. W taki sposób wpada się na miny z opóźnionym często zapłonem. Tak więc, kto i dlaczego wprowadził ministra w błąd, lub przedstawił szefom państwa określoną interpretacje, prowadzącą do błędnych decyzji. Na tym polega ułomność ruin.

Czytaj więcej.