Będąc w różnych częściach kraju wielokrotnie słyszałam jak moi rodacy mówili, że u nas nie dojdzie do takiej sytuacji, jaka ma miejsce na Zachodzie, że kobiety w Polsce będą zaczepiane i będą się bały wyjść same na ulicę, bo Polacy „nie dadzą sobie w kaszę dmuchać”.

Jak to „dmuchanie” wygląda w realu można było przeczytać w artykule Tomasza Duklanowskiego, „Muzułmanie w polskich kurortach nadmorskich”, („GPc”, 30.08.2017). Pisze w nim: „Muzułmanie z Niemiec to zarówno uchodźcy z ostat­niej fali migracyjnej, jak i ci, którzy w Niemczech, miesz­kają już od lat. Pojawiają się od Świnoujścia do Niechorza czy Pogorzelicy. (…) Na obecność młodych mu­zułmanów skarży się właści­ciel dyskoteki w Niechorzu. Opowiada, że potrafią być agresywni. (…) – Trzy tygodnie temu przyszło ich siedmiu i usiedli przy stolikach – re­lacjonuje didżej z dyskoteki. – Najpierw patrzyli tylko na dziewczyny, potem zaczęli je zaczepiać. Ludzie się prze­straszyli. Od razu połowa wyszła z lokalu. (…) W Niechorzu i Pobierowie jeszcze w ubiegłym sezonie muzułmanów nie było. Te­raz jest ich coraz więcej”.

A będzie jeszcze więcej, bo jak napisał Ryszard Kapuściński, w artykule „Czy uratuje nas Polexit?”, („GPc”, 01.09.2017) „Jak ujawnił niemiecki dziennik „Bild-Zeitung”, w 2018 r. ok. 400 tys. imigrantów przeby­wających w Niemczech bę­dzie mogło sprowadzić swoje rodziny, a owe rodziny liczą czasami po kilkanaście osób. To miliony nachodźców, któ­rzy lada chwila zaleją Niem­cy. (…) Ci ludzie, mając niemieckie paszporty, będą mogli bez przeszkód wjechać do Polski. Wcześniej czy później zorien­tują się, że Polska jest wspa­niałym krajem, w którym mieszkają piękne kobiety”.

Ale to nie jedyny przykład jak to Polacy „nie dają sobie dmuchać w kaszę”. Odkąd w ośrodku w  Lininie gmina Góra Kalwaria zamieszkali czeczeńscy muzułmańscy uchodźcy , Polacy są  przez nich permanentnie zastraszani i terroryzowani.

Doszło do tego, iż mieszkańcy napisali petycję do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczaka z prośbą o jego zamknięcie, pisząc w niej m.in.: „Ośrodek (…) staje się ostatnio enklawą patologii oraz bezprawia spowodowanego poczuciem bezkarności wynikającym z pobłażania ze strony policji i władzy odpowiedzialnej za ośrodek w Lininie. Nasza komenda jest małą i właściwa interwencja w ośrodku nie jest możliwa z prostej przyczyny – policjanci obawiają się o własne bezpieczeństwo”.

Przypomnieli sprawę napadu na szkołę w Coniewie, której dopuścili się Czeczeni. Mieszkańcy opisują przerażające sceny, do których doszło na oczach dzieci.

(…) Do budynku wdarło się dwóch mieszkańców ośrodka i zaatakowało nauczyciela oraz ochroniarza na oczach dzieci. (…) Policja dopiero po kilku telefonach przyjechała do szkoły, jednak nie zatrzymała sprawców, mimo, że nie posiadali przy sobie dokumentów, a co więcej, zostawiła ich w klasie”.

Jeżeli kilkuset osobową dyskotekę potrafi sparaliżować siedmiu muzułmanów, bo młodzieńcy zamiast wyprowadzić zaczepiających dziewczyny muzułmanów opuszczają ze strachu salę, a policja boi się interweniować, to nie miejmy złudzeń, u nas będzie tak samo jak na Zachodzie.

Ponieważ obywatele zamiast patriotyzmu od dziesięcioleci są wychowani w duchu hedonizmu, według którego celem życia jest przyjemność i rozkosz oraz unikanie cierpienia i bólu, to nikt nie powinien się dziwić zachowaniu Polaków w sytuacjach kryzysowych. Dziś widzimy skutki takiego wychowania. Gdy dochodzi do sytuacji wymagającej zdecydowanej interwencji, nikt nie stawia im oporu, każdy się boi, udaje, że nic się nie dzieje, sytuacja jest niegroźna i nie wymaga kontr działania, niech narażają się inni, jak zejdę im z drogi, to może mnie nie zaczepią, nie zaatakują.

Gdy opozycja przejmie władzę i jak zapowiada zacznie realizować zobowiązania E. Kopacz wpuszczając tysiące muzułmanów, wejdą oni do Polski gładko i bez oporów ze strony społeczeństwa, które szybko sterroryzują.

Wiara wielu Polaków w to, że „nie dadzą sobie w kaszę dmuchać” jest wielkim złudzeniem. W „kaszę dmuchać” nie dało sobie pokolenie Kolumbów, które zostało wymordowane podczas wojny przez Niemców, Rosjan a potem przez UB i SB.

Na skutek zerwania łańcucha pokoleń, nie było komu przekazać ideałów średniowiecznego rycerza zawartych w trzech słowach „Bóg Honor, Ojczyzna”, którym kierowali się oni.