Kajetan Rajski to młody pasjonat historii, autor wydanej niedawno książki: Wilczęta 2. Rozmowy z dziećmi Żołnierzy Wyklętych. Przyszły prawnik zadał sobie nie lada trud. Dotarł do rozproszonych w kraju dzieci Żołnierzy Wyklętych. Dziś już dorosłe osoby zaufały młodzieńcowi i udzieliły mu wyczerpujących odpowiedzi. Nie przeszkadzało mi w trakcie lektury to, że Kajetan Rajski stawia im podobne pytania: o daty urodzenia, przebieg służby wojskowej ojca, zachowane pamiątki i odznaczenia. Jeden z synów powiedział: „Został również różaniec z chleba zrobiony w więzieniu”.

Z coraz gorętszym sercem poznawałam losy kolejnego człowieka, któremu „ludzie zgotowali ten los”. Jeden z nich zdobył się na słowa: „Ja jestem Polak i katolik, a wy jesteście pieski stalinowskie”. Żołnierze Wyklęci kończyli życie w męczarniach, mając niespełna dwadzieścia pięć czy trzydzieści parę lat.

wilczęta 2Kajetan Rajski przygotował „medaliony”: ojców, dzieci ale przede wszystkim żon. Jeden z synów prosił w rozmowie o możliwość zwrócenia uwagi na swoją mamę. „To była matka bohaterka, odważna, mądra, niesamowita. Choć na placu boju została sama, a los jej nie oszczędzał, walczyła niezłomnie. Jej celem było uchronić i wychować dzieci. Udało się, zwyciężyła!”.

Dlaczego w czasie urlopu warto sięgnąć po tę książkę? Aby właśnie wtedy, w czasie wolnym, nadrobić zaległości, dotknąć niedalekiej przeszłości, doświadczyć niekończących się czasów pogardy. Wyobrazić sobie wcale nie tak odległe czasy, kiedy za bycie „synem czy córką bandyty” groziła anatema, pozbawienie praw obywatelskich: niemożność skończenia szkół czy dostania państwowej pracy.

W trakcie lektury ogarniała mnie coraz większa bezsilność, smutek a w ostateczności bunt. Dopóki w każdym miejscu Polski nie pojawi się ulica, pomnik, skwer noszący imię Żołnierza Wyklętego, nie spłacimy długu wobec tych, którzy bez wahania zostawiali swoje rodziny: malutkie dzieci, młode żony, cierpiących rodziców, myśląc jak por. Wiktor Kania ps.”Andrzej”:

Nie ma odwrotu. Ojczyzna jest tylko jedna.

Wilczeta - recenzja dr hab. Sławomir Cenckiewicz