Są dni dla Polaków święte, a z pewnością najświętszym jest Wielki Piątek, dzień męki Pańskiej.

Polityka na co dzień wdziera się w nasze życie dość mocno. Żyjemy w spolaryzowanym społeczeństwie, gdzie emocje często biorą czasem górę nad zdrowym rozsądkiem. Tym bardziej pełniąc najwyższy urząd w państwie trzeba sobie zdawać sprawę z symboliki zdarzeń. Być może jeśli chodzi o suchą literę prawa pan prezydent dopatrzył się czegoś niedopracowanego w ustawie degradacyjnej. Jednak symbolika tego wystąpienia jest druzgocąca dla głowy państwa. W Wielki Piątek stanął ramię w ramię z tymi, którzy uznali Jaruzelskiego i Kiszczaka za „ludzi honoru”. A nie można zapomnieć, że Jaruzelski i Kiszczak stali za morderstwami księży.

Argumentacja, że ja jako prezydent musiałem zawetować tę ustawę, bo brak możliwości złożenia wyjaśnień przez zdegradowanych i pozbawieni są możliwości obrony, nadaje się do kabaretu i to marnego. To w takim razie chyba pan prezydent nie będzie też przyznawał pośmiertnych awansów i odznaczeń, bo też będzie trudno ustalić czy denat by sobie tego życzył. Zgodnie z tym tokiem myślenia należałoby chyba na nowo napisać podręczniki historii bo tam o wielu pisano per ludobójcy, a przecież zgodnie z przemyśleniami głowy państwa zwyczajnie nie wypada, bo  tamci nie mogą się ustosunkować do takich insynuacji. Udało się panu prezydentowi nawet sformułować złotą myśl: „Nie ma rzecznika osób nieżyjących”.

Pan prezydent od pewnego przestał być reprezentantem tego żelaznego elektoratu, który umożliwił mu zasiadanie w Belwederze. Wiele osób zamiast dumy zaczęło odczuwać gorycz, że wsparły jego kandydaturę. Trudno nawet rozszyfrować o co panu prezydentowi chodzi. Poszukiwanie mitycznego elektoratu centrowego jest zupełną mrzonką. A w tym konkretnym przypadku ocalenia stopni generałów stanu wojennego powiązanymi z Rosją i różnymi antypolskimi służbami, stawia pytanie czy prezydent nie jest pod jakimś tajemniczym naciskiem.

Gorliwe stanięcie w obronie jawnych zdrajców Ojczyzny, Jaruzelskiego i Kiszczaka, to zupełne sprzeniewierzenie się ideom dobrej zmiany. To jest cios zadany także rządowi i to w momencie, kiedy wyraźnie, nie bacząc na Wielki Tydzień, przeciw temu rządowi jest prowadzona skomasowana akcja szkalująca. Na Tweeterze sens wypowiedzi pana prezydenta skomentował Krzysztof Wyszkowski, przywołując fragment z Jaruzelskiego, gdy ten ogłaszał stan wojenny 13.12.81:

przez wiele polskich domów, przebiegają linie bolesnych podziałów. Atmosfera niekończących się konfliktów, nieporozumień, nienawiści – sieje spustoszenie psychiczne, kaleczy tradycje tolerancji.”

A tu pan prezydent Andrzej Duda:

„Nie chciałbym, aby powstała ustawa, która w wolnej, niepodległej, suwerennej Polsce będzie dzieliła społeczeństwo, zamiast zostać przyjętą ze zrozumieniem”

Rzeczą ludzką jest błądzić, rzeczą polityków także, ale są błędy, których nie da się zapomnieć i nie da się wymazać.

Uchronienie wysługujących się sowietom generałów przed degradacją, akurat w Wielki Piątek, nie zostanie panu prezydentowi nigdy zapomniane i będzie to na zawsze czarny dzień jego prezydentury.

Fot. Jakub Szymczuk/KPRP

Autor: Ryszard Makowski
Satyryk. Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie „Sieci”.