Pojawił się sondaż (nie! nie ten, w którym PO jest na pierwszym miejscu, chociaż nie lekceważyłbym go, ponieważ nie ma gorszej broni samobójczej niż tryumfalizm) o „wierze w zamach smoleński”. TVN24 pieje z zachwytu, gdyż według tego sondażu 60% Polaków uważa, że w Smoleńsku nie było zamachu. Nie podważam wyników tego badania, ponieważ wiele zależy od postawionego pytania i definicji zamachu.

Rzeczownik „zamach” kojarzy nam się przede wszystkim z działaniem wykorzystującym broń palną lub materiały wybuchowe. Znowu powtórzę, narażając się wielu, że póki nie mamy oryginalnego materiału badawczego, wszelkie ustalenia, mogą być wyłącznie prawdopodobne.

Nikomu, albo niewielu, rzeczownik „zamach” skojarzy się z celowym złamaniem sekwencji procedur urzędniczych i administracyjnych. Dla mnie to też jest „zamach” i to łatwiejszy do udowodnienia, gdyż wszystkie materiały są w Polsce.

Ciekaw jestem jaki byłby wynik, gdyby pytania brzmiały mniej więcej tak:

Czy uważasz, że złamanie szeregu procedur w przygotowaniu wizyty w Smoleńsku w dniu 10 kwietnia 2010 roku doprowadziło do upadku samolotu? Czy uważasz, że w świetle ówczesnego konfliktu politycznego w Polsce działania rządu zmierzały do niedopuszczenia do wizyty prezydenta Kaczyńskiego w Smoleńsku, a więc były intencjonalne?

Założę się, że moją definicję zamachu poparłoby więcej niż 60% respondentów. Nadmieniam, iż o nie wykonywaniu procedur urzędniczych wspominała nawet komisja Millera, minister Sikorski w swoich zeznaniach, a poseł Kierwiński w swojej wypowiedzi zasugerował wręcz obstrukcję strony rządowej wobec prezydenta.