Dzisiejsze „Wiadomości” TVP pokazały news, który z informacją i prawdą niewiele miał wspólnego. Chodzi o materiał przygotowany przez reportera Marcina Szewczaka ze zdjęciami jednego z moich ulubionych muzyków Dariusza Malejonka. News – jak można był usłyszeć – z oblężonego Aleppo.

Ani reporter „Wiadomości” montujący przysłane przez Malejonka zdjęcia i podpisany pod newsem, ani sam Autor zdjęć nie powiedzieli jednak, że są w kontrolowanej przez reżym Asada i Rosjan części miasta. Ani, że tak naprawdę to reżym oblega Aleppo a nie rebelianci, którzy tuż opodal się bronią, są otoczeni, odcięci od dróg zaopatrzenia i ewakuacji, (również rannych)… Są skazani na śmierć przez tych, którzy dali zgodę Malejonkowi by mógł przyjechać do Syrii, zobaczyć Aleppo i (również via Facebook) pomodlić się o pokój w tym kraju.

Malejonek przeżywa, że spadające bomby, które sam słyszy zabijają ludzi,ale nie powie że bomby, rakiety i lotnictwo mają Asad i Rosjanie. Pokazuje odłamki, które spadły na ośrodek salezjański w rządowej części miasta, patrzy wstrząśnięty na zrujnowane ulice. Widz może z kontekstu domyśleć się, że chodzi o rebeliantów, tych złych islamistów zapewne czy może lepiej terrorystów….

Malejonek nie powie jednak ani słowa o tragedii, która dzieje się kilka kilometrów dalej. Tam nikt od dawna nie zbiera odłamków. Tam m.in. heroiczni członkowie White Helmets zbierają cząstki rozerwanych, przez rosyjskie bomby ciał. Na niektórych zdjęciach copyright by Maleo zniszczenia są tak duże, że mogły ich dokonać tylko siły rządowe. Rebelianci nie mają, aż tak ciężkiej broni, ani samolotów, ani bomb beczkowych zrzucanych z helikopterów Asada by dokonać tak dużej destrukcji.To prawdopodobnie dzielnice zdobyte przez siły rządowe, wcześniej bombardowane przez Rosjan czy lotnictwo dyktatora Syrii. Teraz pełnią rolę potiomkinowskiej wioski, by Maleo, a po nim kolejni zwiedzający Aleppo pokazali w mediach społecznościowych albo dzisiaj w telewizji jakiego barbarzyństwa dopuszczają się rebelianci, których Damaszek i Moskwa nazywają terrorystami. Ale Malejonek coś opowiada o swojej babci, która z obozu wróciła do domu po Powstaniu Warszawskim i zastała tylko ruiny tak jak w Aleppo. Tylko czy idąc podobną logiką autorów newsa nie dochodzimy do konkluzji, że to powstańcy zniszczyli Warszawę tak jak rzekomo teraz rebelianci Aleppo? A może jednak Niemcy byli odpowiedzialni za zniszczenie miasta wtedy a dzisiaj dysponujący środkami do tego celu armia rządowa w Syrii i ich sojusznicy z Rosji i Iranu?

Tak nie wolno. To nie jest ani i informacja, ani dziennikarstwo. To oszukiwanie widzów.

W oblężonym przez wojska reżymu Aleppo, czyli tam, gdzie Malejonek nie dotarł, (choć słyszymy coś zupełnie innego z voice over Szewczaka ), codziennie giną setki ludzi. Nie ma tam żadnych jadłodajni salezjańskich, ani nawet śladów po tzw. normalnym życiu, które również pokazuje news. Jest tylko śmierć. Tam juz nikt nie modli się o pokój tak jak radosna, miła panna znana z przekazów z ŚDM… Tam panuje głód a z jedynych 2 szpitali ściągnięto emblematy czerwonego półksiężyca bo stały się celami regularnych nalotów bombowych.

Piękna chrześcijanka z rządowej części Aleppo mogła przyjechać na Dni Młodzieży do Krakowa, bo zezwolił jej na to reżim… Może uznał nawet, że zrobi tym dobry PR. Panna mogła potem wrócić do Aleppo, mogła nawet chcieć wrócić.. Ale nie do wschodniego Aleppo gdzie, by się do niego dostać musiałaby przebiegać ulice pod ogniem snajperów a potem żyć w miejscu gdzie codziennie odkopuje się z ruin trupy… i modlić się nie o pokój tylko o życie, albo dobrą śmierć.

Na szczęście tam gdzie mieszka, w reżymowej części miasta nie ma bombardowań, gazów bojowych, napalmu, bomb kastowych i innej zakazanej broni. Czasem dosięgnie zamieszkałych przez cywili dzielnic jakiś pocisk moździerzowy, albo małego zasięgu, kiepskiej celności rakieta typu grad…
To wszystko. Rebelianci nie mają samolotów szturmowych, rakiet balistycznych, ani broni chemicznej….
Ofiary pewnie się też zdarzają, ale jest ich nieporównywalnie mniej, a wśród cywili niemal w ogóle ich nie ma.

Rozumiem szlachetne intencje Malejonka. Podzielam je całym sercem. Chce pomóc ofiarom wojny.

Dlaczego wiec jedzie tam, gdzie nie ma nazywanego w internecie holokaustu Aleppo..?
Dlaczego w imię pokoju jedzie na stronę rządową, na stronę tych którzy masowo zabijają swoich obywateli od pięciu lat? Dlaczego pokazuje nam Aleppo niemal z tzw. ” tamtej strony gazika” oczami tych, którzy są odpowiedzialni za zniszczenie tego miasta, za śmierć ponad 0,5 mln osób ( w większoci cywili ) w Syrii.
Dlaczego apeluje o pokój z miejsca gdzie rządzą ci, o których właśnie dzisiaj nawet spolegliwy wobec Rosji Holland czy Merkel zgodnie powiedzieli że są odpowiedzialni za zbrodnie wojenne. Dlaczego widz nie dowiaduje się z newsa gdzie tak naprawdę jest i po co tam jest…

Dlaczego wydawca Wiadomości dopuścił by materiał tak opowiedziany ukazał się na antenie? Pytań można zadać znacznie więcej….

Dlaczego polski świetny muzyk, chrześcijański pacyfista wpisuje się w pewnym sensie w narracje tych, którzy prowadzą i wywołują wojny: Asada czy Putina? Tyle, że on mógł nie zdawać sobie sprawy w co się pakuje…

Dlaczego jednak nikt tego nie rozumie w Wiadomościach. Czy jest tam jakaś redakcja zagraniczna, ktoś kto ogarnia choćby minimalnie konflikt na Bliskim Wschodzie?

A teraz widzę,że TVN24 poszedł o krok dalej: zmiksował wypowiedzi Malejonka ( tak w obrazie i dźwięku) i jego zdjęcia zrealizowane w reżymowej, spokojnej części miasta z wstrząsającymi internetowymi (You Tube etc.) przekazami z oblężonych przez Asada i Rosjan wschodnich dzielnic miasta. Z rosyjskich bombardowań itd. Znów brak wyjaśnienia czegokolwiek…

W TVN, od samego Maleo dowiadujemy się, że pod okiem reżymu ( bo jak inaczej) robi w Syrii projekt muzyczny o prześladowaniu chrześcijan…
Ale też to, że i dzisiaj są tacy, którzy obcinają głowy chrześcijan…. Pewnie nie wie, że robią to ludzie z iSIL, z którymi Asad nie walczy i których nie ma w otoczonych pierścieniem przez wojska rządowe wschodnim Aleppo.

Kontekst staje się jeszcze bardziej czytelny. Asad nie może być winny wojnie i zbrodniom, bo jak mówi artysta przed wojną Syria miała być modelowym krajem w świecie muzułmańskim, gdzie wszystkim ( w tym Chrześcijanom) żyło się jak u Pana Boga za piecem…

A przecież Syrią od kilkudziesięciu lat rządzi nie kto inny, ale ten sam klan Asadow… Zanim wybuchła wojna Syrię Asadów nazywano, co ciekawe w USA i na całym Zachodzie, jednym z ogniw tzw. „Osi zła” – krajem wspierającym globalny terroryzm m.in. sunnicki, w sąsiednim Iraku, w czasie gdy uciekali stamtąd na zawsze … nasi bracia chrześcijanie.

Maleo, brother… Niech dobry Bóg ochroni Cię przed wrogiem prawdy – manipulacją…

Marcin MamońAutor: Marcin Mamoń
Dziennikarz i korespondent wojenny, więziony w roku 2015 przez al-Nusra (syryjska al-Kaida).