Historia powtarza się jako farsa.

4 czerwca 2019 r. Gdańsk. Włodarze największych polskich miast urządzają sabat samorządowy dla uczczenia pierwszych ćwierć – wolnych wyborów w PRL.

Z ust prezydentów Wrocławia (Dutkiewicz) i Sopotu (Karnowski) rzucają hasło o samorządowym marszu na Senat.

Popierają ich włodarze z PO – prezydencina Gdańska oraz prezydent Warszawy.

Niejaki Maciej Sandecki w GazWyb z 6 czerwca pisze niczym reporter wojenny:

Dutkiewicz z pewnością mógłby być kandydatem zjednoczonej opozycji do Senatu na Dolnym Śląsku. Nazwiska innych potencjalnych kandydatów samorządowych to na razie spekulacje. Prezydent Sopotu Jacek Karnowski mówi, że do Senatu się nie wybiera, ale zastrzega, że może taką decyzję podjąć. Gdyby w całej Polsce udało się zbudować taki ruch popularnych samorządowców, to istniałaby szansa, że odbiliby Senat z rąk PiS.

http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,24868986,samorzadowcy-ida-do-senatu-z-21-tezami-czy-narodzi-sie-nowa.html#S.main_topic-K.C-B.1-L.2.duzy:undefined

O tym, że w zamyśle samorządowców zasiadanie w Senacie ma być po prostu drugą fuchą upewnia samorządowiec całą gębą, prezydent Sopotu Jacek Karnowski:

To nic złego, jeśli samorządowcy będą kandydować do Senatu. Ojczyzna składa się z małych ojczyzn. We Francji i innych krajach łączy się te mandaty i w Polsce też można. Myślę, że wtedy Senat będzie mniej oderwany od rzeczywistości.

(op. cit.)

Już widzę to oczami wyobraźni. Np. Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic nieprzerwanie od 1993 r. zostanie marszałkiem Senatu. Majchrowski – wice. Skazana Zdanowska również obejmie jakąś kolejną fuchę.

Co prawda istniejące od zarania III RP przepisy zabraniają aż takiego łączenia funkcji, Konstytucja zaś, której to rzekomo oPOzycja + samorządy bronią niczym niepodległości dla Senatu przewiduje inną rolę, ale….

Oni postrzegają wybory nie w kategoriach demokracji, ale w kategoriach walki.

O koryto.

Chcą odbić Senat.

Chcą także zmienić oblicze Polski raz na zawsze, aby centralna władza była jedynie tłem dla lokalnych samorządowych kacyków.

Oto jak wg nich ma wyglądać Rzeczpospolita:

1. Pełne prawo wspólnoty samorządowej do samodzielnego decydowania o całokształcie praw lokalnych.

A więc można sobie wyobrazić, że w takim np. Radlinie samorząd wprowadzi podatek od ilości żeberek kaloryferów w pomieszczeniu, a w Warszawie w ramach pakietu LGBTQwerty Trzaskowski zwolni to środowisko od wszelkich opłat lokalnych. Wzorem Florydy (USA) w Krakowie np. mężczyźni nie będą mogli przechadzać się w sukienkach bez ramiączek po Rynku, a zatrzymywanie się na chodniku i oglądanie sklepowej wystawy będzie karane mandatem w Szczekocinach.

2. Budowa społeczności lokalnej solidarnej i otwartej, przeciwdziałanie wykluczeniom.

Tak naprawdę oznacza to intensyfikację walki z Kościołem oraz symbolami religijnymi w przestrzeni publicznej. Wiadomo, że szczególnie ateistom przeszkadzają kościelne dzwony oraz umieszczone gdzieniegdzie krzyże. Trzeba je więc usunąć w imię solidarności i otwartości społeczeństwa. W ramach walki z wykluczaniem ateistów katolicy dostaną zakaz procesji Bożego Ciała. Z kolei aby nie wykluczać homoseksualistów ze społeczeństwa pary heteroseksualne otrzymają zakaz publicznego trzymania się za rękę a także chodzenia obok siebie bliżej, niż w odległości 3 metrów.

3. Przekształcenie Senatu RP w Izbę Samorządową.

Co prawda pierwsze wolne wybory były akurat wyborami do Senatu, ale co tam. Usadowienie w Senacie wieloletnich samorządowców pozwoli na kontrolowanie ustawodawstwa. Senat wszak może się nie godzić na proponowane treści ustaw. Poza tym, co może jest ważniejsze od ww. – senator-samorządowiec będzie objęty immunitetem. Czyli przeciętny Kowalski jeszcze bardziej niż do tej pory będzie mógł skoczyć panu prezydentu/burmistrzu.

4. Prawo społeczności lokalnej do decydowania o przyszłości swojej małej ojczyzny – zniesienie odgórnego ograniczenia kadencyjności.

Oznacza to nic innego jak panowanie sitw. Kto kiedykolwiek próbował aktywnie uczestniczyć w życiu spółdzielni mieszkaniowej wie dobrze, o czym piszę. Co prawda państwa demokratyczne, jak USA, Włochy czy Portugalia od dekad mają kadencyjność, ale w Polsce nie po to samorządowcy dorwali się do władzy by ją tracić ze względu na jakieś tam przepisy. Naprawdę chodzi zaś o zacementowanie lokalnych układów na wieki.

5. Obowiązek konsultowania z przedstawicielami samorządu i społeczności lokalnej wszystkich projektów ustaw.

Może jeszcze wprowadzone będzie samorządowe liberum veto? Jeśli układ krakowski, pardon, Jacek Majchrowski uzna, że ustawa nie pasi jego ziomalom, powie krótko: veto. Albo bardziej dosadnie, po polsku. Wyraźnie, bez jakichkolwiek zasłon, władza w Polsce ma być samorządowa, a nie wybierana w wolnych i powszechnych wyborach. Poza tym taka zmiana oznacza, że nawet w razie kolejnej wpadki i utraty władzy centralnej przez Koalicję Europejską następcy będą sobie mogli jedynie pogadać na Wiejskiej. Na przeszkodzie takim zmianom stoją tylko jesienne wybory.

6. Zwiększenie nakładów na edukację, godne pensje nauczycieli.

Hasło to ma przyciągnąć głosy nauczycieli i ich rodzin. Niestety, autorzy nie piszą, skąd wezmą na to pieniądze. Może z nowych podatków lokalnych? Przecież to samorządy właśnie są pracodawcami nauczycieli.

7. Niezależna kultura angażująca społeczności lokalne.

Najwyraźniej autor powyższego pracował za komuny w jakimś partyjnym komitecie. Dokładnie hasłami tego rodzaju karmiła nas przez cztery dekady PZPR i jej przybudówki. Niby sensownie, niby ostro, ale jak się przyjrzeć bliżej, to w ogóle pozbawione logicznego sensu.

8. Decentralizacja służby zdrowia.

Super pomysł. Bogata gmina będzie utrzymywać służbę zdrowia na wysokim poziomie. a w biednej ludzie będą się leczyć u znachorów. Dzięki temu wróci instytucja bab i wiedźm na Podlasiu, za to wykształceni za nasze pieniądze młodzi lekarze pochodzący z biednych regionów zasilą chwiejącą się z braku personelu służbę zdrowia w Niemczech. U nas nie znajdą bowiem zatrudnienia mimo istniejących obiektywnie potrzeb.

9. Skuteczna ochrona środowiska.

Czyżby to oznaczało, że samorządy zaprzestaną wydawania pozwoleń na prowadzenie wysypisk śmieci firmom-krzakom? Niepojęte….

10. Ochrona krajobrazu i przestrzeni publicznej.

Postulat wprowadzony tylko po to, by ludzie nie zauważyli, o co naprawdę chodzi.

11. Rozwój budownictwa komunalnego i społecznego.

Coś stoi na przeszkodzie, by realizować to już teraz?

12. Samodzielność samorządów w zakresie podatków lokalnych oraz działalności gospodarczej.

Ukryte w połowie postulatów. A przecież najważniejsze dla lokalnych. Każde udzielne księstwo (zwane dla niepoznaki powiatem czy gminą) dowolnie ustali podatki lokalne i zrobi z nimi, co zechce. Samodzielność w zakresie działalności gospodarczej oznacza również rezygnację z trybu przetargowego. Podatki jakie chcemy oraz damy zarobić, komu chcemy. To naprawdę kryje się za tym postulatem.

13. Środki z budżetu państwa muszą być adekwatne do zakresu zadań realizowanych przez samorządy.

Szczególnie komicznie wygląda to w połączeniu z punktem następnym.

14. Decentralizacja rozdziału funduszy unijnych.

Decentralizacja rozdziału środków unijnych oznacza, że każda gmina czy powiat będzie starać się samodzielnie o ich przydział. Rząd centralny będzie więc tylko przyglądał się z daleka, jakie gminy i na co otrzymają unijne środki.

W perspektywie kilku miesięcy czeka nas krach jakichkolwiek inwestycji obejmujących szereg gmin, np. budowa linii kolejowych, dróg szybkiego ruchu czy autostrad. Każda bowiem gmina leżąca na planowanym szlaku będzie musiała występować o przydział we własnym zakresie akurat na jej kąsek drogi. A co będzie, gdy biedniejsza gmina uzna, że zamiast autostrady ważniejsza dla niej jest przychodnia zdrowia? Będziemy jeździć autostradą i co kilkanaście, kilkadziesiąt km zasuwać przez pole do następnego asfaltowego odcinka?

15. Przekazanie społecznościom lokalnym mienia publicznego.

A potem się uwłaszczymy/reprywatyzujemy. Oto prawdziwy cel tzw. samorządowców.

16. Swoboda tworzenia związków metropolitalnych i obszarów funkcjonalnych.

To akurat może być realizowane i teraz.

17. Likwidacja urzędu wojewody. Pozostawienie władzy centralnej nadzoru nad legalnością działania jednostek samorządu terytorialnego.

Jak jednak nadzór ten miałby wyglądać w warunkach określonych w punkcie 12? Jeśli samorządy terytorialne mają być samodzielne co do działalności gospodarczej i podatków lokalnych władza centralna będzie mogła jedynie wnosić o ponowne rozpatrzenie sprawy przez ten sam organ w najbardziej istotnych dla lokalnych społeczności sprawach.

18. Zwierzchność powiatów i samorządów wojewódzkich nad zespolonymi służbami.

To oznacza rozbicie struktur straży pożarnej, nadzoru weterynaryjnego, czy też oświaty. W perspektywie – setki, jeśli nie tysiące nowych dobrze opłacanych etatów dla krewnych-i-znajomych lokalnych króliczków.

19. Odpolitycznienie mediów publicznych.

To chyba najgłupszy postulat w sytuacji, gdy praktycznie wszystkie media niepubliczne są w rękach obcego kapitału. Wymyślono go w Brukseli czy w Berlinie?

20. Policja municypalna.

A w niedalekiej przyszłości – lokalne armie. Samorządowcy będą dysponować plutonem czołgów na każde 10 tys. ludności oraz jednym samolotem na 15 tys. 😉

21. Przywrócenie służby cywilnej.

Kolejna ściema, by móc mówić głośno, że samorządowcom chodzi o dobro Polski, a nie o wyłączenie kontroli Państwa nad lokalnymi układami.

.

Powiązani z totalitarną oPOzycją tzw. samorządowcy niczego nie ukrywają.

Tymczasem Polska, zgodnie z art. 3 Konstytucji jest państwem jednolitym.

Z art. 3 Konstytucji RP, przepisów konkretyzujących zasadę jednolitości państwa oraz przepisów wyrażających konstytucyjne zasady związkowe z zasadą jednolitości wynika, że RP:

1) posiada integralną organizację władzy publicznej wykluczającą funkcjonowanie organów władzy niewłączonych w jej strukturę;

2) posiada Naród, będący wspólnotą polityczną, do którego przynależność określa wyłącznie obywatelstwo polskie;

3) posiada jednolite terytorium, którego integralność wyraża się tym, że jego podział ma charakter wyłącznie administracyjny.

W ramach tego podziału jednostki samorządu terytorialnego nie mogą tworzyć struktur autonomicznych, dysponujących chociażby częścią suwerenności państwa (P. Sarnecki, Artykuł 3, w: Garlicki, Konstytucja, t. 5, teza 2, s. 1).

(Konstytucja. Komentarz, red. Safjan, Bosek/2016)

I tak na naszych oczach występujący gromadnie w obronie rzekomo łamanej Konstytucji oPOzycjoniści wsparci samorządowcami z uśmiechami na twarzach informują nas, że jak tylko ich wybierzemy aktualną Konstytucję wywalą na śmietnik.

.

Zamiast państwa jednolitego chcą nam zafundować luźną federację z wzajemnie skłóconymi powiatami czy gminami, występującymi samodzielnie w Brukseli, choć 90% z nich wielkością nie dorównuje nawet San Marino.

Skoro nie daje się Polski zniszczyć trzeba spróbować rozsadzić ją od środka.

7.06 2019

.
fot. pixabay