Air Albania Stadium foto:ErtonKashta,CC-BY-SA-3.0

 

Znakomicie ułożona taktyka trenera Polaków w moim przekonaniu w końcu nabrała automatyzmu i potwierdzenia schematów rozgrywania spotkań. Trenerski nos i wnioski wyciągnięte przez Paulo Sousę dały w końcu efekt.
Skład wybrany przez Portugalczyka napawał mnie optymizmem choć jak pisałem przed spotkaniem obawiałem się nowatorskich pomysłów selekcjonera. Na szczęście margines eksperymentów ze strony selekcjonera mamy za sobą.
Taktyka realizowana przez drużynę wydaje się być największym atutem i fundamentem zwycięstwa na hybrydowym, piekielnie trudnym boisku w Tiranie. Trybuny wypełnione ponad 20. tysięcznym nieprzyjaznym każdemu rywalowi tłumem wygwizdały hymn Polski. Zastanawia fakt wyboru tego obiektu na przyszłoroczny finał Conference League.
Może nie był to mecz wybitny, może nie było „fajerwerków”, może były jeszcze mankamenty i generalnie Polacy zagrali poprawnie. Jednak ekipa Sousy wytrzymała presję i zdała egzamin, kolejną część testu po Euro 2020(21) pozytywnie.

Prezes PZPN Cezary Kulesza po mistrzowsku przejął reprezentację z rąk poprzednika i pomimo nerwowości po Euro potrafił znakomicie poukładać relację ze sztabem i trenerem Sousą. Poza tym komunikatywność i otwartość prezesa zjednuje piłkarzy i otoczenie reprezentacji. https://cezarykulesza.pl/

Nie jeden raz już przegrywaliśmy, remisowaliśmy postawieni pod ścianą, za trenerów Andrzeja Strejlaua, Henryka Apostela, Janusza Wójcika, Pawła Janasa, Waldemara Fornalika, Leo Beenhakkera, Franciszka Smudy czy w ostatniej fazie kadry trenera Adama Nawałki. Selekcjonera Jerzego Brzęczka nie można tu zrównać z poprzednikami ponieważ osiągając stawiane przed nim cele został pozbawiony możliwości sprawdzenia swojej kadry na turnieju w obliczu presji.
Pomimo braku dobrego stylu – i podobieństwa meczu do spotkania Polski z Austria za kadencji Jerzego Brzęczka osiągnęliśmy wynik. Mam nadzieję, że krytycy braku stylu uznają, ze w końcu kadra Paulo Sousy uzyskała wartościowy i ważny wynik.

Jednak ten mecz mógł stać się kolejnym do „kolekcji” spotkań, w których „o mało co” Polska „by awansowała”. Po tym meczu możemy powiedzieć, że praktycznie wywalczyliśmy awans i teraz Sousa może już tylko szlifować swoje założenia.

Pierwsza odsłona spotkania to walka i próby zyskania pola przez gospodarzy.Jednak zespół Edoardo Reji nie stworzył sobie żadnej klarownej okazji do zdobycia braki. Polacy atakowali, bardzo dobrze wyglądał Adam Buksa walczący w przodzie i wspierający działania Roberta Lewandowskiego.


Jan Bednarek – jeden z filarów obrony przy Kamilu Gliku rośnie i nabiera pewności w kadrze.foto:Светлана Бекетова,CC-BY-SA-3.0

Po raz kolejny Sousa pokazał umiejętność elastycznej, czujnej reakcji na wydarzenia na boisku. Zmiany Adama Buksy na Karola Świderskiego oraz Jakuba Modera (który niestety zanotował sporo strat piłki) na Mateusza Klicha dało dodatkowe energię i okazały się nie tylko skutecznie trafione ale wnoszące akcent w doborowym momencie meczu. Kolejne zmiany na 5. minut przed zdobyciem gola przez Polaków na plac gry Portugalczyk wpuścił za Jóźwiaka mającego świetne występy w lidze francuskiej Przemysława Frankowskiego a za Adama Buksę napastnika o charakterystyce zabójczej dla rywala – Karola Świderskiego. Wartość dodana obydwóch zmienników to niezwykła inteligencja.
Zarówno Klich i Świderski należą do graczy wyróżniających się refleksem i mądrością gry. Skuteczność gry w odbiorze i destrukcji Klicha była na wysokim poziomie – takim jak całej kadry. Inteligencja i błyskotliwość oraz umiejętność zachowania „zimnej krwi” Świderskiego jest również dodatkowym atutem napastnika.
Twardość i umiejętność gry pomocnika Leeds oraz wejść, dośrodkowań-wrzutek w pole karne daje reprezentacji przewagę. Może to, ze z ławki nie mógł wejść pauzujący za żółte kartki Karol Linetty było zrządzeniem losu.

Albania – Polska foto:TVP SPORT, screen z relacji na kanale tvpsport.pl

Niezawodnym snajperem po raz kolejny okazał się „Baby face killer” czyli Karol Świderski. Przy pierwszym kontakcie z piłką po wejściu na boisko napastnik PAOK Saloniki niby „od niechcenia” w pełni kontrolowanie skierował podanie od Mateusza Klicha do bramki rywali.
Klich otrzymał piłkę po dynamicznym odbiorze futbolówki w bezpośredniej walce od zawodnika Albani przez Tymoteusza Puchacza. Rajd Tymoteusza Puchacza pokazuje jego walory ofensywne, które zdecydowanie przeważają nad defensywnymi. W akcji cały czas brał udział Robert Lewandowski absorbując trzech obrońców.
Mierzony i pewny strzał „Świdra” zapewnił wygraną oraz wzbudził wściekłość i wybuch agresji wśród „kibiców” zgromadzonych za bramką Albani. Nieco wcześniej gdy Piotr Zieliński wykonywał rzut rożny poleciały w jego kierunku różne przedmioty jednak gdy bramkę zdobyła Polska w stronę Karola Świderskiego i cieszących się z nim kolegów spadł „deszcz” pełnych butelek, telefonów, monet i innych twardych przedmiotów.
Mecz został natychmiast przerwany przez sędziego Clementa Turpini’ego po wielu komunikatach i ostrzeżeniach, że jeśli na murawę spadnie jeszcze jakiś przedmiot spotkanie zakończy się z winy gospodarzy. Polacy cały czas się rozgrzewali w szatni i tunelu aby rozgrzane mięśnie nie zaczęły stygnąć.
Po wznowieniu spotkania na szczęście koncentracja i styl gry Polaków nie uległ zmianie.

Albania – Polska – Paulo Sousa po agresywnych atakach pseudo kibiców Albani aktywny przy linii przywołuje piłkarzy do zejścia. foto:TVP SPORT, screen z relacji na kanale tvpsport.pl

W ostatnich minutach przy wybijaniu piłki podobnie Wojciech Szczęsny został obrzucony owocami ale pomimo tego dograliśmy mecz w spokoju i konsekwencji.

 

Zaangażowanie Polaków w grę defensywna stwarzało dyskomfort dla każdego Albańczyka na boisku. W defensywie udzielali się ofensywni gracze – wahadłowi, wspierani przez brylujący „czołg” Grzegorza Krychowiaka. Przemysław Frankowski kilkukrotnie w ataku zapobiegł niebezpiecznym zagraniom. Nieustępliwy Jan Bednarek stanowił o sile rażenia defensywy, Puchacz swoją dynamiką demolował szyki albańskiego zespołu.

Twardą i zdecydowanie nie do przejścia zaporą był Kamil Glik, który razem z Bednarkiem, Dawidowiczem i czyszczącym Krychowiakiem całkowicie opanował, kontrolował i zdominował strefę obronną Polski.

Albania – Polska, Karol Świderski, strzelec bramki(nr.11) oraz podający Mateusz Klich foto:TVP SPORT, screen z relacji na kanale tvpsport.pl

Lewostronny wahadłowy reprezentacji Polski nie grając w Bundeslidze zdołał wytrzymać całe spotkanie na pełnej intensywności.
Rajdy ofensywnych filarów Albani np. Broji powstrzymywali nasi gracze defensywni i świetnie ustawiony Wojciech Szczęsny. Bramkach Juventusu zachował pełną koncentrację w każdym momencie meczu.
Lewandowski nie tylko wiązał obronę rywala lecz grał pomiędzy liniami. Niestety nie wszystkie piłki polskiego zawodnika były skuteczne i czasem rozgrywanie było obarczone błędami.

Gra wolnego – operującego piłką z tyłu ofensywy pokazuje jak ważną rolę pełni Piotr Zieliński, który potrafi antycypując sytuację zmienić kształt akcji i całej linii.

Dojrzałość zespołu została potwierdzona w najważniejszym momencie. Wrześniowy mecz z Anglią był niejako preludium. Teraz reprezentacja Paulo Sousy udowadnia zasadność jego taktyki i strategii.

Zwycięstwo Polski jest zasługą jak już podkreślałem gra i postawa Lewandowskiego oraz całego naszego bloku defensywnego. Pierwszy dyrygował w przodzie a Glik, Bednarek i Dawidowicz z tyłu. Zgranie defensywy potrafiło zdominować fizycznie poczynania Albani. Lewandowski całkowicie podporządkował grę na rzecz korzyści drużyny. Szkoda, że z naszej obrony nie są otwierane akcje. Polscy obrońcy nie rozgrywają piłki długimi, mierzonymi podaniami. Nie wyprowadzają piłki do linii ofensywnej zdatnej do rozegrania. Jest to mankament i pozostałość anachronizmów, z którymi walczy Sousa. Jednak w meczu z Alb