Screen TVP SPORT – Łukasz Fabiański

 

 

Spotkanie Polski z San Marino zostało całkowicie zdominowane przez wzniosła i ważną uroczystość. Celebra odejścia z reprezentacji Łukasza Fabiańskiego stała się najciekawszym i najważniejszym punktem meczu. Gdyby nie wzruszające momenty przed eliminacyjnym spotkaniem oraz przy zmianie „Fabiana” przez Radosława Majeckiego mecz nie miałby historii.

Screen TVP SPORT – Łukasz Fabiański historyczna zmiana na debiutanta Radosława Majeckiego.

Wydarzenie miało miejsce w 57. minucie ponieważ reprezentacyjny goalkeeper wystąpił w kadrze 57. razy. Kibicując aktywnie i świadomie reprezentacji od 1993 roku nie byłem świadkiem tak wzniosłego wydarzenia związanego z pożegnaniem reprezentanta Polski.
Widocznie Łukasz Fabiański nie jest tylko jednym z najlepszych (na pewno w pierwszej 10.) bramkarzy w Europie ale dobrym człowiekiem. Pełen taktu, kultury i szacunku piłkarz w pełni zasługuje na znalezienie stałego miejsca w sercach kibiców.

Screen TVP SPORT – Łukasz Fabiański i prezes PZPN Cezary Kulesza przed meczem Polska – San Marino, specjalna koszulka i pożegnanie piłkarza reprezentacji Polski.

Polska – San Marino 5:0 (2:0)
10 Karol Świderski,
20 Mirko Palazzi -samob.,
50 Tomasz Kędziora,
84 Adam Buksa,
91 Krzysztof Piątek

Łukasz Fabiański (57′ Radosław Majecki), Tomasz Kędziora, Michał Helik, Robert Gumny, Przemysław Płacheta, Mateusz Klich (46′ Krzysztof Piątek), Karol Linetty, Kacper Kozłowski, Przemysław Frankowski (66′ Bartosz Bereszyński), Robert Lewandowski (66′ Jakub Moder), Karol Świderski (72′ Adam Buksa)

Screen TVP SPORT, wspaniały człowiek i znakomity piłkarz Łukasz Fabiański w pożegnalnym występie w kadrze.

 

 

Mecz z ambitnymi pół amatorami z San Marino przebiegł bez historii. Występ Płachety, który nie kwalifikuje się do szerokie składu Norwich na tle zespołu gości wypadł dobrze. Jednak nikt inny prócz San Marino nie odda polskiemu wahadłowemu wolnych przestrzeni na skrzydłach.
Znakomicie wypadł Karol Świderski podobnie jak Adam Buksa. Strzelecki pech Roberta Lewandowskiego został rozdmuchany do granic śmieszności. Fakt braku bramki od trzech meczów naprawdę nie jest kryzysem. Poczekajmy, wartość i skuteczność Roberta Lewandowskiego należy analizować według procent uwagi poświęconej przez drużyny rywali. Absorbowanie obrony przez Polaka ma często wykładnię w postaci bramek zdobywanych przez zespół, w którym gra.

Sebastian Szymański, czołowy piłkarz ligi rosyjskiej, Dynamo Moskwa foto:https://www.soccer.ru/galery/1126942/photo/815230 CC-BY-SA-3.0

Cieszy debiut Radosława Majeckiego – choć patrząc na pech młodzieżówki można żałować, że to nie on wystąpił w meczu z Węgrami… Występy Tomasza Kędziory i Krzysztofa Piątka, Roberta Gumnego, Kacpra Kozłowskiego czy Przemysława Frankowskiego były w moim przekonaniu były lustrem dla selekcjonera. Paulo Sousa tworzy swoiste alibi dla siebie, mediów i kibiców. Pozwalając wystąpić piłkarzom, dublerom, często będącym w lepszej formie niż”pierwszy garnitur” składu zapewnia „chleb i Igrzyska”. Oczywiście sami aktorzy teatru Sousy nie są winni – jednak niesmakiem jest wyraźna i niezrozumiała niechęć Portugalczyka do Sebastiana Szymańskiego. Najpierw twierdzenie, że koncepcyjnie ma grać na skrzydle, gdyż w środku nie ma dla niego miejsca i dostaje chwilę szansy, po czym grając w kadrze na nowej pozycji i nie prezentując się w pierwszym występie błyskotliwie Sousa zdobył „papiery” by twierdzić, że od Szymańskiego są lepsi skrzydłowi. Trener Polaków nie sprawdził piłkarza Dynama Moskwa na wahadle, nie dał mu szansy. Na Euro nie pojechał właśnie przez wyimaginowane obiekcje Sousy, później selekcjoner twierdził , że Polak sam prosiłby mieć czas na dojecie do formy po urazie.

Jednak wielokrotnie Sousa udowodnił, że jest w stanie powołać piłkarza po kontuzji, bez formy, nie grającego w ogóle w klubie, mającego mikro urazy. Jednak Polak, który regularnie zdobywa najwyższe laury w lidze rosyjskiej w moim przekonaniu jest permanentnie pomijany i niesprawiedliwie osądzany przez selekcjonera. Niedopuszczanie do integrowania się z kadrą 22. latka występującego w klubie z Moskwy również stwarza wrażenie, że jest niepożądanym członkiem zespołu. Powoływanie piłkarzy zupełnie biernych w klubie, nie mających rytmu meczowego jest dziwne i zasługuje na dokładniejszą analizę. Niezrozumiała teza Paulo Sousy, że mamy bogactwo w środku pola jest elementarnym brakiem doświadczenia reprezentacyjnego. Ponieważ chcąc stworzyć grupę – szeroką kadrę by atmosfera była dobra pomimo zmian personalnych należy dbać o kontakty ze wszystkimi piłkarzami będącymi w kręgu zainteresowań. Jednak Sebastian Szymański pomimo talentu, solidności i pracowitości nie otrzymał żadnej prawdziwej „ważonej” szansy w meczach reprezentacji od portugalskiego szkoleniowca reprezentacji Polski.

Próby łagodzenia ignorowania PKO BP Ekstraklasy rozgrywek Fortuna Pucharu Polski, meczy czołówki ligowej – Legii, Rakowa, Pogoni, Lecha, Lechii oraz występów Legii w europejskich pucharach są dość prymitywne. Proponowanie comiesięcznych zgrupowań 2-3. dniowych dla wybranych zawodników grających w Polsce wraz z trenerami świadczy o zupełnym braku orientacji w strukturze piłki polskiej. Nie chcę pisać o lekceważeniu czy wręcz braku szacunku do polskiej ligi ale takie propozycje stanowią – stanowiły dobre recepty lecz sprzed 40. lat. Centralne zgrupowania szerokich kadr reprezentacyjnych (piłkarzy grających w ligach krajowych, zagranicznych, lig niższych itp. itd.) miały miejsce również w PRL (chodzi ligowe podwórko) i Europie lat 60, 70, 80. Obecny trener oraz sztab reprezentacji Polski wykazuje się w moim przekonaniu podejściem jak do piłkarskiego III.i IV. świata. Nie chodzi mi obrażanie się i wracanie pamięcią podejścia do Polaków Leo Beenhakkera – o jego zdziwieniu, ze w Polsce są takie same odbiorniki radiowe i TV jak w Europie o „polskich chatkach”. Widzę u Sousy wszystko o czym już parę razy pisałem analizując jego pracę w Szwajcarii, Węgrzech, Izraelu, Francji, Wielkiej Brytanii, Chinach – podobne symptomy dystansu i przeświadczenia o nieomylności, wyniosłość i hermetyczność oraz charakter trenera kroczyły przed zakończeniem pracy- kontraktu. Często wyniki mówiły coś zgoła innego jednak dalsza współpraca z Portugalczykiem była niemożliwa.

Piotr Zieliński foto:Светлана Бекетов,CC BY-SA 3.0

Reasumując mecz z Albanią jest pierwszym z serii „o wszystko” – o szansę na grę w barażach… Moim zdaniem Paulo Sousa np. dwa remisy z Albanią i Węgrami potraktuje jako nieudane wyniki a pracę z polską kadrą jako trampolinę do następnego wyzwania. Trener związany w jakikolwiek sposób z Polską zupełnie inaczej podszedłby do spotkań eliminacyjnych… Sam brak zrozumienia znaczenia Glika na wstępie świadczył o ignorancji Portugalczyka mentalności, sposobu gry i znajomości polskiej piłki. Obecnie drżymy o możliwość awansu do strefy barażowej. Na szczęście większość zawodników powołanych przez selekcjonera prezentuje dobrą formę lecz czy Paulo Sousa zdoła ustawić drużynę tak jak udało się to w meczach z Hiszpanią czy z Anglia – nie wiadomo. Ponieważ jak zwykle eksperyment