Zapomniana już trochę była premier, Ewa Kopacz, zaistniała ostatnio w mediach błyskotliwą puentą: „Żeby utrzymać program 500+ należy odsunąć PiS od władzy”. Bóg jest jednak konsekwentny: najpierw ukarał Platformę Ewą Kopacz, potem odebrał Platformie władzę, a na końcu odebrał członkom Platformy rozum, a Ewę Kopacz pozostawił.

To nie koniec nieszczęść. Z Platformy Obywatelskiej odszedł Stefan Niesiołowski. Jest to niepowetowana strata dla Platformy, Polski, Europy, świata i galaktyki. Stefan Niesiołowski będzie teraz opluwał PiS z pozycji klubowych razem z Miśkiem Kamińskim. Będą występować zbiorczo jako Misiołowski.

A tak w ogóle, to archiwalne postacie życia politycznego można podobno zobaczyć już tylko na kanale TVN24. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć, jak wyglądają i o czym mówią tacy prehistoryczni osobnicy, jak Komorowski, Wałęsa, Pawlak, Cimoszewicz, Olechowski, Kopacz, to niech sobie włączy. Pamiętacie jednak żeby przed włączeniem skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż ten program nawet w małej ilości zagraża Waszemu życiu lub zdrowiu.

Jarosław Kaczyński oświadczył, że „PiS jest pod szczególnym nadzorem. Musimy być jak żona Cezara…”. Miejmy nadzieję, że nie miał tu na myśli żony Cezara Klaudiusza, Messaliny, która jak szalona dawała dupy na prawo i na lewo.

Stało się już tradycją to, że co kilka lat uaktywniają się dwie grupy aktywistów aborcyjnych -prawicowi obrońcy życia i lewicowi obrońcy ciała kobiety ruszają do heroicznego boju. Otwiera się wtedy Puszka Pandory i następuje w wysyp rozhisteryzowanych i podnieconych osobników prawych i lewych płci obojga, z przewagą pań i Tomasza Terlikowskiego. Szczerze mówiąc nie da się tego oglądać, więc starannie omijam te medialne rejony i czekam na wygaśnięcie tego pożaru w burdelu. Tym razem uaktywniła się jeszcze trzecia grupa. Są to tzw. sokoburakowcy, którzy krzyczą, że Kaczyński chce ubezwłasnowolnić kobiety, cofnąć nas do Średniowiecza i tak dalej. Tymczasem prawda jest taka, ze Kaczyński nie ma z tym nic wspólnego i ta cała awantura nie jest mu na rękę. Jak słusznie zauważył Piotr Zaremba, gdyby Jarek chciał wprowadzić ustawę o aborcji, zrobiłby to w 3 dni.

Jeśli ktoś myśli, że prawdziwy zapis rozmów z kokpitu TU-154 jest u Ruskich, to się myli. Prawdziwy zapis rozmów z kokpitu TU-154 jest w rękach Anne Applebaum, która w Washington Post ujawnia, że generał Błasik naciskał na pilotów żeby lądowali, stojąc im za plecami i krzycząc „Bądź odważny, zrobisz to!”. Oprócz tego pani Anna Jabłonka tworzy tezę, że PiS zamówiło film propagandowy „Smoleńsk”, który ma wbijać do głów sfałszowaną wersję rzeczywistości. Lepsza połowa Radka Sikorskiego ujawnia jeszcze kilka rewelacji od których nawet łysemu staje włos na głowie, a gazeta koszerna staje na głowie, jak to przetłumaczyć i ocenzurować, żeby czytelnicy nie pękli ze śmiechu.

Jakby ktoś nie pamiętał, kto to jest Radek Sikorski: to ten koleś, który chciał nas dorżnąć i który kupił kilka wiosek razem z chłopami i dworem w Chobielinie, na który BOR mu dowoził pizzę, wtedy kiedy nie jadł na mieście ośmiorniczek za nasze pieniądze. Poza tym niczym specjalnym się nie wykazał.

Victor Orban oświadczył, że najlepszym rozwiązaniem kryzysu migracyjnego w Europie będzie zbudowanie przez UE specjalnego miasta dla uchodźców. Jest to interesująca idea, pod warunkiem, że miasto to byłoby zlokalizowane bardzo daleko od granic Europy, najlepiej gdzieś w południowej Afryce. Do imigrantów powinni dołączyć komisarze unijni, politycy lewicowi i miłośnicy świata islamskiego. Osobiście jestem skłonny oddawać co miesiąc jakąś kwotę na ich wyżywienie. Jeśli ten projekt nie wypali, to już niedługo Wojciech Cejrowski nie będzie musiał lecieć do Afryki, żeby badać zwyczaje dzikich plemion. Wystarczy, ze pojedzie do Belgii, Francji lub Niemiec.

Podejrzany o zastrzelenie 5 osób w Burlington Arcan Cetin został zatrzymany. Tuż po masakrze media podały, że strzelcem był osobnik o latynoskich rysach twarzy. W rzeczywistości okazało się, że jest nim imigrant z Turcji. Tym, którzy uważają się za dziennikarzy wypada przypomnieć, że jak koleś morduje i krzyczy „Allachu Akbar!”, to raczej mała szansa, żeby był Latynosem. Nie będzie to również katolik, prawicowiec, ani wyborca Jarosława Kaczyńskiego. Choćbyście nie wiem jak wysilali wasze polityczno-poprawne móżdżki, rzeczywistości nie zmienicie.

Teraz mediom wypada donieść, że ów młody człowiek miał konflikt z dziewczyną, problemy rodzinne, trudne dzieciństwo, był chory psychicznie i nie miał nic wspólnego z wojującym islamem.

Narodził się nowy bohater narodowy, wschodząca gwiazda mediów koszernych. Sędzia Rzepliński w wywiadzie – rzeka dla GW-na ujawnia, że groźby pod jego adresem, agresywne maile i głodowe wynagrodzenie miesięczne w wysokości 27 755 zł sprawiają, że czuje się zaszczuty i szykanowany w kraju opanowanym przez kaczystowską huntę

Sędzia zwierza się skromnie, że w młodości miał przezwisko „Orzeł”, nie zaprzecza, że był w PZPR, ale twierdzi, że żyje jeszcze 1 (słownie: jeden) świadek tego, że w 1976 roku sędzia był przeciwko kierowniczej roli PZPR i sojuszowi ze Związkiem Radzieckim. Nie wiadomo, czy istnieją świadkowie na następne lata – sędzia nie ujawnia, czy w latach 1977-2016 przypadkiem nie zmienił zdania.

Twierdzi też, że nie ma prawa jazdy i że po 18 grudnia kaczystowski rezim zamknie go w więzieniu.

Może się niemile zdziwić, bo Jarosław odczuwa sympatię do ludzi, którzy tak jak on nie mają prawa jazdy i w związku z tym więzienie może Andrzeja Orła Rzeplińskiego ominąć. Tym samym misterny plan zostania heroicznym męczennikiem pójdzie się pieprzyć. Pozostanie mu wtedy wsiąść do autobusu komunikacji miejskiej, gadać coś po niemiecku i jeździć tak długo, aż jakiś zniecierpliwiony menel da mu w ryj. Może da się z tego ulepić jakąś męczeńską legendę z pomocą koszernego Adasia i jego koszernych kolegów z koszernej gazety.

Na ostatniej demonstracji koderastów politycy byli jakby wycofani, na drugim planie. Odnotowano jednak sporą aktywność oralną niejakiego Ryszarda Rubikonia Petru. Jego aktualne credo ideowe można streścić jednym zdaniem: Zjednoczmy się wokół KOD-u i naróbmy Polsce smrodu.

Gdy sezon grzewczy już się zbliża, co roku przypomina mi się ten sam dowcip:

– Mamo, a czy ty jesteś misiem polarnym?
– Tak, synku.

– A czy tata też jest misiem polarnym?
– Tak, synku.

– A ja też jestem misiem polarnym?
– Oczywiście. A dlaczego pytasz?

– Bo mi zimno.

Zbigniew KozłowAutor: Zbigniew Kozłow