Referendum z 6 września 2015 roku stanowi doskonały przykład marnotrawienia pieniędzy publicznych w imię partykularnych interesów jednej partii. Bowiem z trzech zawartych w nim pytań pierwsze pozostaje w sprzeczności z Konstytucją, drugie sformułowano w sposób umożliwiający dowolną interpretację, a trzecie jest  nieaktualne.

Zgodnie z zarządzeniem Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego w niedzielę 6 września odbędzie się referendum, w którym Polacy będą mogli odpowiedzieć „Tak” lub „Nie” na następujące pytania:

  1. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?

  2. Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?

  3. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?

JOW-y, sztandarowe hasło ciągle nie powstałego „Ruchu Kukiza”, zawłaszczone nagle przez PO tuż po ogłoszeniu niekorzystnych dla Bronisława Komorowskiego wynikach I tury wyborów prezydenckich wymagają… zmiany Konstytucji.

Ta bowiem nie pozostawia cienia wątpliwości, co do organizacji wyborów w RP:

Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym (art. 96 u. 2 Konstytucji).

Zatem wprowadzenie JOW-ów wymaga zmiany Konstytucji, a to z kolei nie może odbywać się w drodze referendum. Referendum może jedynie zatwierdzić zmianę uchwaloną przez Parlament.

Otóż zgodnie z art. 235 u. 6 Konstytucji  jeżeli ustawa o zmianie Konstytucji dotyczy przepisów rozdziału I, II lub XII, podmioty określone w ust. 1 mogą zażądać, w terminie 45 dni od dnia uchwalenia ustawy przez Senat, przeprowadzenia referendum zatwierdzającego. Z wnioskiem w tej sprawie podmioty te zwracają się do Marszałka Sejmu, który zarządza niezwłocznie przeprowadzenie referendum w ciągu 60 dni od dnia złożenia wniosku. Zmiana Konstytucji zostaje przyjęta, jeżeli za tą zmianą opowiedziała się większość głosujących.

Decydujący w tej mierze jest przepis art. 7 Konstytucji, który wyraźnie określa, że organy władzy publicznej (a więc i kolegialne, jak np. Sejm)  działają na podstawie i w granicach prawa.

Oznacza to, że zasada co nie zakazane, to dozwolone, nie ma zastosowania wobec organów władzy publicznej.

Przenosząc powyższe do naszych rozważań oczywiste jest, że możliwe jest tylko referendum zatwierdzające zmiany konstytucyjne, a i to nie wszystkie, lecz tylko ściśle wyliczone w wyżej cytowanym przepisie prawa.

Tak więc pierwsze pytanie referendalne jest jedynie hucpą wyborczą i raczej powinno prowadzić do odpowiedzialności BK oraz zatwierdzających ten swoisty wybryk konstytucyjny senatorów przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Z kolei drugie pytanie jest sformułowane w taki sposób, że odpowiedzi TAK udzielą zarówno zwolennicy całkowitego zaprzestania finansowania partii z budżetu, jak i ci, którzy uważają, że próg finansowania powinien być zniesiony i do otrzymania dotacji budżetowych wystarczałby sam fakt dokonania rejestracji. A także inni, którzy będą np. chcieli zwiększenia dotacji odwrotnie proporcjonalnie do ilości liter składających się na nazwę partii.

I wreszcie ostatnie pytanie, zadawane pomimo tego, że Sejm uchwalił już stosowną nowelizację, a prezydent Bronisław Komorowski zdążył podpisać ustawę w ostatni dzień swojego urzędowania.

Czemu więc ma służyć trzecie pytanie, skoro ustawa już obowiązuje?

Przy czym to nie koniec jaj, jakie pozostawił po sobie Komorowski.

Otóż sądownictwo administracyjne zasadę in dubio pro tributario stosowały jeszcze przed rozpoczęciem kadencji Bronisława Komorowskiego!

Fragment wyroku WSA w Poznaniu z dnia 20 kwietnia 2010 roku:

Przystępując do wykładni przepisów ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, w zakresie będącym przedmiotem sporu w niniejszej sprawie, na wstępie zauważyć należy, że w odniesieniu do interpretacji podatkowych w literaturze i w orzecznictwie podkreśla się konieczność stosowania dyrektywy in dubio pro tributario, którą tłumaczy się jako postulat rozstrzygania wątpliwości, jakie powstają przy wykładni prawa podatkowego – na korzyść podatnika (por. B. Brzeziński, Podstawy wykładni prawa podatkowego, Gdańsk 2008r. s.109). Jak zauważa się, na podatniku ciąży obowiązek przeczytania i zrozumienia tekstu prawnego, a na ustawodawcy obowiązek tworzenia dostatecznie jasnego prawa ( por. B. Brzeziński (…), s. 113).

(I SA/Po 118/10)

Referendum stanowi kolejną wpadkę żenującego Bronisława, możliwą tylko dzięki temu, że znajomość prawa w społeczeństwie celowo od lat utrzymywana jest na niskim poziomie.

I chyba zdecydowanie gorszą, niż wchodzenie na krzesło w japońskim parlamencie, bo pokazującą z całą wyrazistością, że przez ostatnie osiem lat rządziły nami zwykłe głąby.