Gdy obserwuję zachowanie się opozycji i dziennikarzy „Gazety Wyborczej” to na ich przykładzie znajduję potwierdzenie powiedzenia, że „Nic tak nie doprowadza do szału jak wróg, który odnosi sukcesy”.

Od chwili pojawienia się na scenie politycznej Pana Antoniego Macierewicza, należy on po Jarosławie Kaczyńskim do najbardziej znienawidzonych i zwalczanych polityków przez elity lewicowo–liberalne. Trwa wobec niego nieustająca oszczercza kampania, której celem jest zdyskredytowanie go nie tylko, jako ministra, ale i jako polityka w kraju i na arenie międzynarodowej.
Po objęciu stanowiska Ministra Obrony Narodowej, wyszukiwany jest każdy najmniejszy nawet pretekst, by w Niego uderzyć, a gdy ich brakuje często dochodzi do manipulowania faktami.

Tak było w przypadku wejścia jego pracowników do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO. Mimo, że ówczesne kierownictwo natowskiego centrum wraz z szefem zostało odwołane przez szefa MON, nie dostosowało się ono do rozkazów przełożonego i przez ponad tydzień nie wykonywało ich, nie stawiając się w innych wyznaczonych miejscach pracy. Przecież żołnierze winni są wykonać rozkazy przełożonych. Na ten temat w mediach sprzyjających opozycji ani słowa. Za to bez przerwy mówiono, że wejście do CEK to skandal, który rujnuje pozycję i wiarygodność Polski w Sojuszu, mimo, że same NATO uznało, iż to sprawa dla polskich władz, bo centrum nie było akredytowane przy NATO.

Opozycja miała nadzieję na międzynarodowy skandal, który zdyskredytuje ministra A. Macierewicza, i będzie pretekstem do zerwania planowanych w Polsce największych od 25 lat natowskich ćwiczeń „Anakonda 16”, a w konsekwencji zostanie odwołany szczyt NATO w Warszawie.

Okazało się, że ćwiczenia nie tylko wypadły znakomicie, ale sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg potwierdził starania pana ministra A. Macierewicza o wzmocnienia flanki wschodniej i zapowiedział, że Sojusz ją wzmocni poprzez rotacyjną obecność czterech batalionów w Polsce i krajach bałtyckich. Ostateczne decyzje mają zapaść na największym szczycie w historii NATO w Warszawie.
Była to gorzka pigułka którą przyszło przełknąć opozycji i sprzyjającym im mediom.

Wielkie nadzieje opozycja wiązała z tym, że podczas natowskiego spotkania nie będzie w nim uczestniczył prezydent Obama, przywódca najpotężniejszego państwa świata. Tym samym będzie on miał niewielką rangę, za co można będzie obwiniać min. A. Macierewicza. Po raz kolejny musieli przełknąć gorycz porażki, gdy okazało się, że Stany Zjednoczone potwierdziły nie tylko obecność prezydenta Obamy w Warszawie, ale i spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą.

Ponieważ opozycja nie może już ścierpieć sukcesów ministra Antoniego, „Gazeta Wyborcza” przypuściła na niego horrendalny atak, zarzucając mu trwającą do dnia dzisiejszego współpracę z Robertem Luśnią, uznanym przez sąd za płatnego informatora Służb Bezpieczeństwa oraz wytknęła współpracę z prof. Chrisem Cieszewskim. Dziennik, jakim jest „GW” przed opublikowaniem tekstu w ramach dbania o wiarygodność, powinien najpierw skontaktować się z min. A. Macierewiczem i prosić by ustosunkował się do przedstawianych w artykule faktów.

Z oświadczenia MON jednoznacznie wynika, że Minister Macierewicz  „Natychmiast po uzyskaniu wiedzy o współpracy pana Luśni został on wydalony z RKN, było to kilkanaście lat temu. Od tamtego czasu minister Macierewicz nie widział się i nie rozmawiał z Robertem Luśnią”. Sam Luśnia potwierdził, że od lat nie utrzymują żadnych kontaktów. Natomiast prof. Chris Cieszewski „wystąpił do sądu o autolustrację i został w pełni i jednoznacznie oczyszczony ze wszystkich zarzutów. Wyrok jest prawomocny”. Ale przecież tu nie chodzi o najmniejszą wiarygodność, tylko oczernienie ministra, do którego od dziesięcioleci pała się niepohamowaną nienawiścią

Po ukazaniu się tego artykułu Grzegorz Schetyna stwierdził, że: „Premier Szydło powinna natychmiast zawiesić, do wyjaśnienia tej kwestii w sposób stuprocentowy i pełny, ministra Macierewicza”. Zażądał też utajnionego posiedzenia Sejmu, na którym premier Beata Szydło złożyłaby stosowne wyjaśnienia. Zażądał też zwołania posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego i wyjaśnień od prezydenta Andrzeja Dudy, jako zwierzchnika sił zbrojnych.

A ja mam pytania do pana Schetyny: Dlaczego po wybuchu afery, „Amber Gold” nie zażądał ustąpienia Donalda Tuska z funkcji premiera do czasu jej wyjaśnienia w sposób stuprocentowy i pełny, bowiem przed jej wybuchem zapewniał, że nigdy wcześniej o niej nie słyszał, a jak wynika z nagrań w restauracji „Sowa i przyjaciele” prezes NBP Marek Belka ostrzegał go już wiele miesięcy wcześniej, że to piramida finansowa?. Przecież tysiące ludzi straciło oszczędności swojego życia. Dlaczego nie zażądał posiedzenia Sejmu, na którym premier D. Tusk złożyłaby stosowne wyjaśnienia?.

Uważam, że cała ta kampania skierowana przeciwko Ministrowi Antoniemu Macierewiczowi jest kolejną próbą zniszczenie jego wizerunku, jako polityka klasy europejskiej, odnoszącego olbrzymie sukcesy, o które jego poprzednicy nigdy się nawet nie otarli. Uważam, że mimo nieustannego kopania po kostkach, to mu nie zaszkodzi, ponieważ wielkość obroni się sama.