Krzysztof Mroziewicz, były dyplomata, a także korespondent wojenny PAP w Afganistanie odpowiada na pytania dziennikarza portalu Pressmania.pl i ujawnia mało znane fakty o kulisach wojny z Talibami oraz mówi o zamachu Bin-Ladena, a także o bardzo dużej woli wejścia wojsk radzieckich do Polski. Tylko u nas wywiad Rajmunda Pollaka z dziennikarzem, który ma wiedzę i kontakty w świecie po obydwu stronach wojennej barykady w Afganistanie.

Rajmund Pollak: Kiedy i przez konkretnie kogo został Pan skierowany jako korespondent wojenny PAP w Afganistanie?

Krzysztof Mroziewicz: Przez PAP czyli kierownictwo Agencji. Lądowałem w Kabulu po raz pierwszy, lecąc z Delhi, w roku 1983.

R.P.: .Jakie było prawdziwe nazwisko Bin Ladena, ilu ma on braci i co on robił zanim zaczął organizować Al-Kaidę?

K.M.: Ibn Ladin nie zmieniał nazwiska, to jego rodowe. Ma 51 braci w Arabii Saudyjskiej. Zanim został mudżahedinem był playboyem znanym w nocnych klubach Bejrutu. Bin Laden to nazwisko, które funkcjonuje w mediach i choć określa tego samego terrorystę, to nie jest precyzyjne.

R.P.:.Był Pan w Afganistanie w okresie okupacji tego kraju przez ZSRR?

K.M.: Tak, wiele razy. A także po wyjściu wojsk sowieckich.

R.P.: Czy miał Pan, jako dziennikarz, okazję osobiście rozmawiać z szefem wojsk interwencyjnych armii radzieckiej i co on ciekawego powiedział?

K.M.: Owszem rozmawiałem z generałem Gromowem. W jego otoczeniu uważano, że lepiej zakończyć pobyt w Afganistanie i pójść z „pomocą” do Polski. Sam Gromow nawet w czasie, kiedy w Polsce był już stan wojenny, to twierdził, że wolałby interweniować nad Wisłą, bo w PRL jest stosunkowo spokojnie, a w Afganistanie wojska radzieckie są atakowane rakietami. O  

R.P. : Czy cenzura w Polsce dopuszczała Pana informacje o porażkach sowietów?

K.M.:  Informacje te ukazywały się w Biuletynie Specjalnym PAP. Cenzura nie miała tam nic do powiedzenia.

R.P.: Jak to było z tymi dwoma różnymi biuletynami PAP, tzn. jednym cenzurowanym, dla zwykłych obywateli, a drugim „specjalnym” przeznaczonym tylko dla elit władzy?

K.M.: Tak było, jak w Pana pytaniu.

R.P.: W jakich konkretnie latach funkcjonował taki swoisty dualizm informacyjny PAP?

K.M.: Od października 1956 do końca PRL.

R.P.: Czy Rosja planowała w pewnym okresie użyć w Afganistanie bomby atomowej?

K.M.: Taki wariant w przypływie szczerości  przekazał mi podczas jednej z rozmów generał Gromow.

R.P.: Kto zatem ostatecznie odradził Kremlowi zrzucenia bomb  atomowych na Afganistan?

K.M.: Zapytał o to swoich ekspertów M.Gorbaczow. Czy wojna w Afganistanie jest do wygrania jeśli nie przy użyciu sił taktycznych to może dzięki bombie A? Stratedzy stwierdzili w końcu jednak, że bomba atomowa w tak wysokich górach może okazać się nieskuteczna.

R.P.: Czy w okresie trwania stanu wojennego w Polsce mógł Pan nadawać jakiekolwiek wiadomości z Azji?

K.M.: Mogłem i nadawałem wszelkie wiadomości z Azji.

R.P.: Czy dopiero po wybuchu stanu wojennego w Polsce dowódca wojsk sowieckich w Afganistanie powiedział Panu, że wolałby interweniować w Polsce niż w Afganistanie?

K.M.:  Tak.

R.P.: Czy prawdą jest, że część żołnierzy sowieckich przeszła na stronę Talibów i pozostała w Afganistanie po ewakuacji wojsk ZSRR?

K.M.: Byłem w Kabulu również po ewakuacji wojsk sowieckich, gdy nie funkcjonowała już żadna rosyjska ochrona helikopterowa lotniska i ku memu zaskoczeniu spotkałem tam żołnierzy w mundurach radzieckich, którzy wyjaśnili mi, że lepszą przyszłość widzą dla siebie w Afganistanie po stronie Talibów niż w Rosji.

R.P.: Czy Pana zdaniem w Al Kaidzie jest obecnie sporo agentów Służby Bezpieczeństwa Rosji, którzy wtedy pozornie przeszli na stronę Talibów?

K.M.: Owszem.

R.P.: Czy współczesna  Turcja bardziej zwalcza Kurdów aniżeli tzw. Państwo Islamskie?

K.M.:  Na równi.

R.P.: Według Pana wiedzy Kurdystan w Iraku jest już faktycznie zalążkiem niepodległego Państwa Kurdyjskiego?

K.M.:  Tak.

R.P.: Pana zdaniem, czy potęga Turcji jest w stanie uniemożliwić na dłuższą metę powstanie niepodległego państwa Kurdów?

K.M.: Nie jest w stanie powstrzymać Kurdów od niepodległości.

R.P.: Miał Pan do czynienia z wojskami rosyjskimi i armią USA oraz Wojskiem Polskim. Których żołnierzy uważa Pan za najlepszych z tych trzech krajów i dlaczego?

K.M.: Amerykańskich. Jak mówił mi  w Bagdadzie jeden z polskich pułkowników „Nic im nie jest straszne”.

R.P.: Kiedy przekazał Pan Amerykanom informację o kryjówce Bin Ladena i jaka była reakcja wywiadu USA?

K.M.: No comment

R.P.: Kto był pierwszym dziennikarzem na świecie, który przekazał do publicznej wiadomości, że zamachy w dniu 11.09.2001 r. zorganizował Bin -Laden?

K.M.:  Mówiący te słowa.

R.P.: Przekazał mi Pan  informacje, które są miejscami zaskakujące. Czy życzy Pan sobie, abym przesłał Panu  do autoryzacji cały wywiad, zanim ukaże się w internecie?

K.M.: Nie widzę takiej potrzeby, bo jestem przekonany, że Pan niczego nie zmanipuluje, ani nie przekręci  moich wypowiedzi, natomiast ja na pewno nie wyprę się tego co powiedziałem.

Dziękuję za rozmowę.

Z byłym korespondentem wojennym PAP w Afganistanie Krzysztofem Mroziewiczem rozmowę przeprowadził w grudniu 2017roku Rajmund  Pollak.