Spotkanie prowadziła red. Szczepuła (tak mi powiedział kolega!)
Tematem było Polacy przed wojną i w czasie II wojny światowej
w wolnym mieście Gdańsku! Prowadząca powiedziała, że siedzący koło niej pan Janek niedługo będzie miał 80 lat i opowie jak to wtedy było. Wyliczyłem, że jeśli mnie leci 75 rok, a jemu 80 to znaczy 5 lat ode mnie starszy, to co on potrafi powiedzieć o tym jak żyli wtedy w Danzig za Hitlera Polacy. Czyli urodził się w 1936 roku i jak się wojna zaczęła to miał 3 latka. Język polski pana Janka był prostacki, plątał się powtarzał. Zaczął opowiadać jak z „Gdańska” uciekali do Sopot (chyba Zoppot) to Langfuhr się palił… To kiedy to było… To jak ruskie weszli do Gdańska… Nasz dom się spalił.. Po tygodniu żeśmy wrócili… Ja żebrałem z bratem Lotahrem z głodu. Czyli to nie był 1939 rok tylko 1945 rok.
Do szkoły poszedł w 1942 roku. To jak był dyżurnym wchodziła nauczycielka to dawał komendę powstać (wtedy po niemiecku, dziś do nas po polsku) i żeśmy pozdrawiali tego na ścianie tzn. Adolfa Hitlera – każdy musiał! Ojca wzięli do armii Niemcy i zginął w Grecji
Jego rodzice i krewni wyjechali do Niemiec no bo to Niemcy, a on tu został… on przedtem był Niemcem – na imię miał Klaus. Podejrzewam, że by poprawniej mówił po niemiecku niż tak jak dukał po polsku.
Wstał wtedy Polak, którego tu przewieźli Niemcy na roboty, odkreślił, że jest 10 lat starszy od p. Janka i on zaczął mówić o losie takich Polaków jak on, to znaczy przymusowych robotników! Słuchali go wszyscy z ciekawością, ale spotkanie miało być o mieszkających wtedy Polakach mieszkańcach.
Chyba p. Szczepuła chciała pochwalić się książką z wywiadami Polaków, co tu mieszkali przed wojną i w czasie wojny, ale za podstawienie Niemca żeby robił za Polaka, to chyba politowania godny pomysł świadczący o lekceważeniu przybyłych słuchaczy przez organizatorów.
Mały Klaus pozdrawiał Adolfa Hitlera chyba tak jak ci na fotografii a tu jako stary Janek grał Polaka! Brawo organizatorzy i pani redaktor Szczepuła – do czego to doszło …???
Franciszek Krzysiak