W wielu przypadkach Żydzi tworzyli zwykłe zdemoralizowane bandy kryminalne, które nigdy nie zasługiwały na miano partyzantów, mimo że mienili się nimi od początku do dnia dzisiejszego. Bandy takie istniały obok tysięcy takich samych kryminalnych band polskich, jak i mieszanych. Ich członkowie od początku wojny liczyli tylko na siebie, swoje kontakty i meliny. Znali siłę pieniądza, mieli swe kontakty z półświatkiem i jednakowo unikali jakiejkolwiek zwierzchności – zarówno Niemców jak i Polaków, a już szczególnie Żydów zapełniających Judenraty.

Wiedzieli oni od początku, że nic dobrego nie może ich spotkać z ich strony, toteż od pierwszych dni nie podporządkowali się ich jurysdykcji, spisom etc., pozostali i działali luzem, w zawieszeniu, poza prawem, poza układem. Prawem byli sami dla siebie, sami je sobie stanowili, sami wymierzali; gorzej, że od pewnego momentu chcieli i próbowali rozciągać je na innych. Ich cel był taki sam jak i pozostałych – przeżyć – za wszelką cenę przeżyć, z drobną małą różnicą: oni chcieli przeżyć w miarę wygodnie i dostatnio, a nawet dorobić się! – dlaczego nie?.. I nie widzieli w tym nic złego, a że odbywało się to kosztem innych? No to co z tego?! Mieli do tego prawo! A kto myśli inaczej, znaczy że wyssał z mlekiem matki i jest zoologicznym…

Te bany nigdy nie zrobiły nic przeciwko Niemcom. Za to rabowali, gwałcili i palili Polskie wsie. Wystarczy poczytać archiwa IPN, hasła kluczowe Koniuchy, Naliboki, gdzie wymordowali nawet małe dzieci, tylko za to, że wieś powołała ochronę aby ich żydzi więcej nie okradali z resztek jedzenia i nie gwałcili kobiet.

Polska ludność kresów Północno-Wschodnich, znajdujących się pod okupacją sowiecką – a szczególnie terenów operacyjnych braci Bielskich czyli Puszczy Nalibockiej – przeżywała wręcz niewyobrażalną gehennę. Komunistyczne bojówki, złożone głównie z „mniejszości narodowych”, atakowały i mordowały, często w wyrafinowanie okrutny sposób, grupki polskich żołnierzy, ziemian, księży i urzędników. Liczba ofiar to około 10 tys. ludzi. Do czerwca 1941 r. sowieccy komuniści przy pomocy miejscowych kolaborantów (wśród których wymienia się także komunistów żydowskich) w kilku operacjach „deportowali” setki tysięcy ludzi na Sybir. Niezwykle dramatyczny był też początek wojny niemiecko-sowieckiej. NKWD pośpiesznie ewakuowało swe przeludnione więzienia i areszty, zabijając przy tym dziesiątki tysięcy więźniów.

„Opór”

Celem ugrupowania braci Bielskich (Tewje, Asael, Zus i Aron) nie była, wbrew legendzie, walka z Niemcami – lecz po prostu przeżycie wojny.
Sowieci pozostawili im dużą autonomię. Żydowskie ugrupowania słynęły z okrucieństwa, a podczas tzw. „akcji zaopatrzeniowych” znęcali się, bili, gwałcili kobiety i małe dzieci, straszyli zemstą Sowietów. I oczywiście rabowali wszystko, co mogło mieć dla nich wartość.

Z raportów sowieckiej partyzantki wynika, że nie było problemu z wyżywieniem, co więcej, rabunki prowadzono na tak wielką skalę, że istniał wprost nadmiar żywności, a „partyzanci” mogli dowolnie wybierać rodzaj jadła: „Wyżywienie partyzantów jest bardzo dobre (…). Zawsze mają tłuszcze, mięso, mleko, jajka, kury itd. Odżywiają się jak żadne wojsko w czasie pokoju. Zapasów nie robią, ale jedzą cały czas bez końca”.
Nie można w ogóle zweryfikować owej potężnej akcji antyniemieckiej, owych akcji, zasadzek i brawurowych walk. A z tego, co wiemy i co dało się zweryfikować, broń służyła dzielnym partyzantom jedynie do terroryzowania i rabowania ludności (a także gwałtów na kobietach).
Warto zwrócić uwagę, że w corocznym sprawozdaniu prezesa IPN dla Sejmu (był nim wówczas prof. Leon Kieres) usunięto wszelkie informacje o udziale w tej zbrodni osób pochodzenia żydowskiego (zob. „Informacja o działalności Instytutu Pamięci Narodowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w okresie 1 lipca 2001 r. – 30 czerwca 2002 r. Warszawa, wrzesień 2002″ – http://www.ipn.gov.pl). Wobec szybkiego wymierania bezpośrednich świadków (a także uczestników pacyfikacji) można założyć, że sprawa nigdy nie zakończy się wyjaśnieniem najważniejszych okoliczności, ustaleniem sprawców, a już z pewnością ich ukaraniem, choćby symbolicznym. Zostanie nam tylko film, którego bohater – jak James Bond – będzie dokonywać cudów w ekranowej walce z Niemcami.

Historia braci Bielskich ma również współczesny nam epilog.
Otóż w roku 2008 media doniosły, że amerykańskie małżeństwo, Aron i Henryka Bell, najpierw zaprzyjaźniło się z 93-letnią Janiną Zaniewską z Florydy, a następnie – obiecując jej wakacje w dawno niewidzianej Polsce – umieściło ją w domu opieki Hospes Hospiti w Pobiedziskach pod Poznaniem.
Następnie Bellowie wrócili do USA już bez Janiny Zaniewskiej i ogołocili jej konto z sumy 250 tys dolarów życiowych oszczędności, wykorzystując wyłudzone od niej pełnomocnictwo. Sprawa wyszła na jaw i przedsiębiorczy Żydzi zostali w USA aresztowani pod zarzutem porwania i oszustwa.

Aron Bell do 1951 r. nazywał się… Aron Bielski. Jest najmłodszym bratem Tewjego.

http://www.theguardian.com/world/2007/oct/14/usa.secondworldwar