Pierwsza to droga prawdy i idei. Droga z myślą o naszych dzieciach i wnukach a nie o „tu i teraz- dla mnie-żyje się raz, co mnie obchodzi co będzie kiedyś”. Droga w kierunku nadania Ludziom roli RZECZYWISTEGO zwierzchnika nad władzą, jej kontrolera i pracodawcy. Pracodawcy takiego, który w każdej chwili (np. poprzez referendum) może władzę do czegoś przymusić lub przed czymś ją powstrzymać. To bardzo ciężka droga i obarczona ogromnym ryzykiem porażki w starciu z zabetonowanym Systemem, wspieranym przez potężne pieniądze, media a nade wszystko konstrukcję ustrojową i prawo napisane w interesie partyjnych karteli.

Druga droga to akceptacja Systemu i cyniczne działania, mające na celu takie wejście w System, by osiągać jak najwięcej partykularnych korzyści w postaci przeróżnych stanowisk, synekur w spółkach skarbu państwa, w spółkach komunalnych – jednym słowem takie „prywatne” uwłaszczenie się na podatkach Obywateli.

W praktyce wybranie tej drugiej drogi wygląda tak, jak to opisuje sytuacja z jaką jakiś czas temu miałem do czynienia. Otóż podszedł do mnie jeden z posłów z obozu partii władzy, namawiając do startu ze wspólnych ze Zjednoczoną Prawicą list. Odpowiedziałem – „warunkiem do jakichkolwiek rozmów to zgoda PiS na kluczowe zmiany ustrojowe, czyli obligatoryjne referenda, mieszaną ordynację wyborczą (by każdy Obywatel a nie tylko jakiś partyjny przydupas miał bierne prawo wyborcze do Sejmu), sędziowie pokoju i gwarancja, że nie będę musiał głosować (w ramach „dyscypliny partyjnej”) za podwyższaniem podatków.”

Odpowiedział, że wątpi aby prezes Kaczyński przystał na takie warunki a przy okazji przyznał, że ta „dyscyplina partyjna” przy głosowaniach też go dręczy. Że zazdrości nam, Kukiz’15, iż możemy głosować zgodnie z naszym sumieniem i instrukcjami wyborców. Mówił, że czasem w lustro spoglądać nie może, bo wie że jakiś projekt ustawy jest marnej jakości, zna jego wady i przewiduje ich konsekwencje ale MUSI podnieść rękę „za” tym gniotem. Że to go coraz bardziej męczy i powoduje, ze sam do siebie traci szacunek.

Zapytałem go, co stoi na przeszkodzie żeby wyszedł z partii? Przystąpił do nas albo został posłem niezależnym, by głosować zgodnie z własnym sumieniem? Chwilkę milczał i wyrzucił z siebie- „no, nie mogę”. Jak to nie możesz, spytałem, skoro tak się męczysz? „No bo wiesz – mówi – jeśli wyjdę z Klubu to moja żona straci pracę w spółce skarbu państwa a córka przestanie dostawać granty na swoją fundację. A rodzina dla mnie to priorytet”…

Cóż, dla mnie też Rodzina jest priorytetem ale sumienie, godność i honor oraz Dobro Wspólne Polaków są równie ważne. Dlatego wybrałem pierwszą drogę i będę szedł nią zawsze, choćbym nigdy nie osiągnął celu i politycznie poległ w tej walce z Systemem. I Bogu dziękuję , że dał mi taką Rodzinę, która mnie w tej drodze wspiera.

Autor: Paweł Kukiz
Poseł na Sejm RP, przewodniczący klubu parlamentarnego Kukiz’15.