Czwartego lipca 2017 r wyruszyliśmy na kolejną pielgrzymkę zorganizowaną przez księdza Józefa Micińskiego proboszcza parafii św. Urszuli Ledóchowskiej w Malborku. Grupa była duża. Składała się z 45 osób które w większości brały udział w poprzednich naszych wędrówkach. Miło było spotkać się ponownie, by w gronie starych i nowych przyjaciół razem spędzić ten pielgrzymkowy czas.

Trasa naszej pielgrzymki biegła przez bałtyckie miasta m.in. Rygę, Tallin, Helsinki i Druskienniki. W Tallinie i Helsinkach byłam kilka lat temu. Z docierających do mnie informacji wynika, iż miasta te prężnie się rozwijają, równocześnie stawiając na rozwój turystyki. Będąc w nich chciałam zobaczyć jakie nastąpiły zmiany. W Helsinkach byłam z mężem w 2014 roku, natomiast Tallin odwiedziłam w okresie kiedy Estonia jeszcze nie była niepodległą republiką, lecz częścią terytorium Związku Radzieckiego.

Wyruszyliśmy wcześnie rano, gdyż musieliśmy przemierzyć sporą odległość, by przez Elbląg (gdzie dołączyło do nas kilku pielgrzymów w tym ksiądz Jerzy Cholewiński), Bartoszyce, Kętrzyn, Lidzbark Warmiński, Giżycko, Olecko, Suwałki dotrzeć do przejścia granicznego polsko-litewskiego w Budziskach, a następnie przez Litwę wieczorem dojechać do Rygi. Pogoda nie była zachęcająca, co chwila padało, zwłaszcza na Litwie. Dzień rozpoczęliśmy poranną modlitwą.

Podczas jazdy, oglądaliśmy film o Wilnie i Litwie, oraz słuchaliśmy ciekawych opowiadań naszej polskiej przewodniczki Agnieszki, która następnego dnia nas opuści i przekaże w ręce przewodnika litewskiego, Polaka – Andrzeja Kostygina. Jego praprzodkowie osiedlili się na Litwie po bitwie pod Grunwaldem. Jak czas pokazał był fantastycznym przewodnikiem z wielką charyzmą i prawdziwą kopalnią wiadomości.

Republika Litewska potocznie nazywana Litwą – jest niewielkim krajem bałtyckim o powierzchni 65.300 km2, zamieszkałym przez 2,91 mln. obywateli. Charakteryzują go zielone lasy ciągnące się kilometrami wzdłuż dróg, które przemierzaliśmy.
Pierwszym miastem na Litwie w którym się zatrzymaliśmy było Kowno, w którym byłam w 2001 roku. To w nim spotkaliśmy się z naszym przewodnikiem Andrzejem, czekającym na nas w strugach deszczu. Z daleka przykuwał wzrok jego specyficzny biały garnitur, oraz trzymana nad głową czerwona parasolka, która służyła nam potem w naszych wędrówkach jako znak rozpoznawczy.

Kowno – położone w środkowej Litwie u zbiegu Niemna i Wilii, to drugie pod względem liczby mieszkańców miasto Litwy i największy ośrodek przemysłowy kraju. Liczący 480 tys. mieszkańców, zamieszkiwane jest głównie przez Litwinów. Polaków żyjących w nim jest mało. W większości zamieszkują na Wileńszczyźnie i w Wilnie. Dzieje Kowna były bardzo ciekawe. Najpierw za cara było twierdzą. W 1408 uzyskało prawo brandenburskie, co przyczyniło się do jego rozwoju.

W latach 1655-1661 było okupowane prze wojska moskiewskie, co spowodowało jego zrujnowanie i upadek. Zniszczenia były tak duże, że sejm w Warszawie w 1662 roku zwolnił Kowno na 10 lat z podatków. W 1731 roku miasto strawił potężny pożar. Ponowny rozwój miasta przypadł na drugą połowę XVIII wieku. W okresie międzywojennym od 1920 roku było stolicą Litwy.

To do tego miasta przyjechał Adam Mickiewicz po ukończeniu Uniwersytetu Wileńskiego aby odpracować stypendium. Pracując jako nauczyciel zarabiał 25 rubli carskich. W tamtych czasach jako nauczyciel nie miał prawa poruszać się pieszo po ulicach miasta, tylko jeździć dorożką. Ale nie zawsze się do tego stosował. To właśnie w Kownie powstały „Ballady i romanse”, oraz „Grażyna”. Wydano je w Wilnie, ponieważ miejscowi drukarze nie potrafili odczytać pisma Adama Mickiewicza, a w Wilnie pomocni byli koledzy wieszcza przepisując jego dzieła.

Przewodnik zaprowadził nas do restauracji która mieściła się w drewnianym domku, wyglądem przypominającym dziewiętnastowieczny dworek, którego wejście było oplecione girlandami liści.

Wewnątrz składał się z kilku pomieszczeń urządzonych w litewskim stylu ludowym. Pod ścianami stały drewniane malowane skrzynie, na półkach różne naczynia używane przed laty i butelki o różnorodnych ciekawych kształtach. Na ścianach umieszczone były obrazy, makatki, różne dawne instrumenty i dyplomy, które upamiętniały historię tej restauracji. Po prostu nie wiadomo było gdzie oczy zawiesić. Wystrój i atmosfera pomieszczeń towarzyszyła nam podczas spożywania świetnego obiadu, składającego się z litewskiej zupy i żmudzkich blinów, które podawały urodziwe kelnerki ubrane w ludowe stroje.

Po obiedzie idąc ulicami miasta widzieliśmy ciekawe pod względem archtektonicznym budynki. Między innymi gmach Uniwersytetu w Kownie. Na ulicach mijały nas autobusy, mające napęd hybrydowy paliwowo-elektryczny.

Jadąc wzdłuż Niemna widzieliśmy miejsce w którym rzeka Wilia do niego wpływa. W XIX wieku po drugiej stronie Niemna były Prusy. A rzeka była szlakiem handlowym.
Nasza droga wiodła do Szawli, gdzie zobaczymy Górę Krzyży – sanktuarium pod gołym niebem, oraz będziemy uczestniczyć we mszy świętej w pobliskim kościele.

Z wielkim zainteresowaniem słuchaliśmy naszego przewodnika Andrzeja opowiadającego nam w skrócie dzieje Żmudzi i Litwy. Swoje opowiadania okraszał dowcipnymi ciekawostkami historycznymi, choćby o tym jak 14 letnia Jadwiga wysłała swoich „szpiegów” na Litwę, aby ocenili walory 36-letniego Jagiełły kandydata na jej męża.
Jadąc przez Żmudź z której to wywodzi się ród Radziwiłłów opowiadał jego dzieje. Hetman wielki litewski Janusz Radziwiłł i Bogusław Radziwiłł poddali się Szwedom deklarując zarazem rozwiązanie unii polsko-litewskiej (Kiejdany, październik 1655).
Podobno dlatego się poddał i podpisał z nimi układ pokojowy, bo liczył na pomoc Szwedów w walce z Moskalami, ale się przeliczył, bowiem Szwedzi ani myśleli realizować plany Radziwiłłów.
Janusz Radziwiłł, który dla Polaków był zdrajcą z powodu przymierza z królem szwedzkim Karolem X Gustawem, na Litwie był postrzegany jako bohater.

Henryk Sienkiewicz opisywał Żmudzinów jako wysokich, walecznych i zaciętych w swoich działaniach wojów, dzielnie odpierających ataki Krzyżaków, równocześnie wielkich przyjaciół Polski. Istnieje takie powiedzenie: „Jeszcze Polska nie zginęła póki Żmudź żyje”.

Nasz program pielgrzymki ulega rozszerzeniu i udaliśmy się najpierw do Szydłowa (litewskiego Lourdes) na miejsce objawienia Matki Boskiej.
Miejscowość położona jest w okręgu kowieńskim ok. 20 km. na północ od Rosieni przy drodze nr 148. W 1608 r. odnotowano tu pierwsze w Europie objawienie Matki Boskiej, która ukazała się dzieciom pasącym owieczki. Mieści się tu największe litewskie sanktuarium maryjne które w 1993 roku odwiedził Jan Paweł II.

Do Szydłowa przyleciał śmigłowcem po nawiedzeniu Góry Krzyży w Szawli, i po wylądowaniu pierwsze kroki skierował na miejsce cudu, a następnie przeszedł do znajdującego się nieopodal kościoła w którym wygłosił homilię po litewsku. To doniosłe wydarzenie upamiętnia pomnik Jana Pawła II.

Nasz przewodnik Andrzej zapoznał nas z historią tego miejsca i skomplikowanymi dziejami chrześcijaństwa na Żmudzi. Nie ochrzcili się w tym samym okresie co Litwa. Dopiero w 1413 roku przyjęli chrzest. Nie będę tego opisywać szczegółowo. Zainteresowanych odsyłam do opracowań naukowych oraz internetu.

Wspomnę tylko, że w XV w. nad tą kruchą jeszcze wiarą zawisło niebezpieczeństwo – pojawili się protestanci przekonujący do nauk Martina Lutra i Jana Kalwina. Członkowie wielu znanych litewskich rodów, np. Radziwiłłowie chętnie przyjmowali te nowinki z Zachodu i przechodzili na nową wiarę. Między katolikami a protestantami zaczęły się nieporozumienia a później walki, w wyniku których zwycięstwo odnieśli kalwini. Katolicy musieli opuścić kościoły.

Z przegraną szczególnie ciężko było pogodzić się mieszkańcom Szydłowa, którzy kochali swoją świątynię i uznawali ją za niezwykłą. Ich kościół powstał jako jeden z pierwszych na Żmudzi z fundacji Piotra Giełguda, będącego dyplomatą na dworze Witolda – Wielkiego Księcia Litewskiego. Podczas swojej podróży dyplomatycznej do Rzymu kupił, a następnie podarował świątyni w Szydłowie obraz Matki Boskiej. Była to kopia obrazu Salus Populi Romani – Zbawienie Ludu Rzymskiego, który do dziś znajduje się w jednej z 4 Bazylik Większych Rzymu – Santa Maria Maggiore

Kościół został zburzony, ale dzięki sprytowi i zapobiegliwości proboszcza Jana Hołubka naczynia liturgiczne, szaty i inne rzeczy z kościoła zostały zakopane w ziemi w żelaznych skrzyniach w nieznanym miejscu. Odbudowa kościoła stała się możliwa po latach, gdy wiara chrześcijańska za sprawą króla Polski Zygmunta III wróciła na te tereny.
Był on pobożnym królem i bardzo życzliwym dla starań małej grupy katolików, którzy pragnęli odbudować swój kościół w Szydłowie. Na to jednak, że kościół do nich kiedyś należał nie mieli żadnych dokumentów. Przegrywali więc procesy o ziemię. Pewnego dnia pastuszkowie pasący na polu owce, zobaczyli stojącą na olbrzymim głazie niewiastę z dzieciątkiem na ręku, która płakała. Gdy spytano ją czemu płacze odpowiedziała: “niedawno chwalono imię mojego syna a teraz pasie się tu bydło”.

Objawienie to powtarzało się wielokrotnie i widziało go wielu ludzi. Któregoś dnia niewidomy staruszek podszedł do głazu i klęknowszy przytulił się do niego. W tym samym momencie odzyskał wzrok. Świadkowie zdarzenia uznali to za cud i wskazówkę gdzie należy szukać zakopanych skrzyń. Zaczęli kopać i po pewnym czasie oczom ich ukazały się skrzynie z naczyniami i szatami liturgicznymi oraz dokumentami na tę ziemię.

Najpierw zbudowana została drewniana kaplica a później kościół z 44 metrową wieżą.W 1786 roku poświęcony został nowy, murowany kościół – dzisiejsza bazylika Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

Rząd carskiej Rosji bezskutecznie próbował tłumić tradycje pobożności w Szydłowie. W czasach carskiego zakazu drukowania publikacji łacińskim alfabetem w Szydłowie, podczas świąt odpustowych rozprowadzano nielegalnie szmuglowane z Litwy modlitewniki i książki. Szydłowieckie obchody odpustowe były szczególnie popularne na Litwie po odzyskaniu państwowej niezależności w 1918 r.
Dynamiczny rozwój ruchu pielgrzymkowego został przerwany przez radziecką okupację. Jednak i ten ustrój nie potrafił zniszczyć szydłowieckiej tradycji, chociaż urzędnicy KGB starali się wszelkimi sposobami przeszkadzać pielgrzymom. Szykany radzieckich organów władzy osiągnęły szczyt w 1979 roku, kiedy to ogłoszono fałszywą informację o epidemii świń i całkowicie zablokowano drogi prowadzące do Szydłowa – i to akurat w czasie głównych świąt we wrześniu. By dotrzeć do sanktuarium i złożyć hołd Maryi wierni obchodzili blokady lasami, polami i łąkami.

W zadumie i skupieniu odwiedziliśmy to święte miejsce, pomodliliśmy się przy świętym kamieniu w intencji naszych pielgrzymów i naszych rodzin, oraz zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia. Byliśmy wdzięczni naszemu przewodnikowi Andrzejowi za to, że wzbogacił nasz program dodając do niego to niezwykłe i piękne miejsce.

Jadąc do Szydłowa i dalej do Szawli mijaliśmy stojące przy drodze przepięne rzeźbione krzyże różnej wielkości. Patrząc na nie przyszły mi na myśl chaczkary, które widziałam w Armenii, ale one różniły się wyglądem.

W czasie przejazdu rozmawialiśmy z naszym przewodnikiem o różnych sprawach. O języku Bałtów, ktory łączy języki litewski i łotewski. O Jadżwingach i ich miejscu w historii tego kraju. O trudnych czasach w rolnictwie kiedy po upadku wielkich gospodarstw rolnych z czasów sowieckich, prywatni rolnicy zaczęli kupować ziemię. Cóż z tego, że dostali pieniądze z UE na rozwój gospodarstw, jak nie mogli nigdzie sprzedać swoich produktów za godziwą cenę. Doszło do tego, że obcokrajowcy skupują ziemię, a produkty rolne sprzedają w swoich krajach jako ekologiczne dobrze na tym zarabiając. Zakłady przemysłowe też są przejmowane przez zachodnie firmy, które tworzą własne zakłady np. produkują telewizory Samsung. Nie trudno zgadnąc, że zyski są transwerowane do ich własnych krajów.

Po przyjęciu przez Litwę waluty euro w 2015 r. średnia krajowa pensja wynosi około 500 euro, natomiast przeciętna emerytura to 220-250 euro. Nauczyciel może zarobić około 700 euro, a miesięczny czynsz za mieszkanie wynosi przeciętnie 270 euro. Ceny wszystkich towarów od czasu przyjęcia euro wzrosy trzykrotnie. Na Litwie klasa średnia nie istnieje. Są albo bogaci albo biedni.

Służba zdrowia funkcjonuje gorzej niż u nas, bowiem na wizytę do lekarza rodzinnego trzeba czekać ponad miesiąc. Co do szkolnictwa nie będę się rozpisywać. Struktura trochę się różni od naszej. Jest tzw. mała matura, a studia wyższe są płatne. Na 25 studentów tylko 5 miejsc jest bezpłatnych.

Przed wstąpieniem do UE Litwa liczyła 3 miliony 500 tys. mieszkańców, teraz zamieszkuje ją 2 miliony 750 tysięcy, ponieważ wielu, zwłaszcza młodych ludzi wyjechało za pracą. Sytuacja podobna do naszej.

Tak też słuchając naszego przewodnika dojechaliśmy do miasta Szawle znaczy Strzelec albo Słońce. Gdy w roku 1264 Żmudzini zwyciężyli zakon Kawalerów Mieczowych na grobach poległych Kawalerów Mieczowych powstała Święta Góra Krzyży. Położona jest kilkanaście kilometrów na północ od Szawli, w pobliżu miasteczka Meszkucie na Litwie.

W miejscu tym postawiono w 1430 r. kapliczkę upamiętniającą przyjęcie przez Żmudzinów chrztu. Nad kapliczką górował wielki krzyż. Po upadku powstania listopadowego w 1831 r. zaczęto masowo przynosić i stawiać kolejne krzyże i od tego czasu przybywa ich stale. Stawiane są, bądź podwieszane na już stojących, różnej wielkości, od ogromnych kilkumetrowych aż po całkiem miniaturowe, w intencji nadziei, przyszłości, jako symbole zadumy, wiary bądź jako wota dziękczynne.

W okresie władzy sowieckiej 1941–1990 wielokrotnie próbowano zmusić mieszkańców do zaprzestania pielgrzymowania w to miejsce, a w 1961 r. podjęto próbę całkowitej jego likwidacji przy pomocy pił, siekier i buldożerów.

Sprowadzono z Kaukazu jednostkę wojskową składającą się z wyznawców islamu, której zadaniem było usuwanie krzyży. Doszło do tego, że w dzień były one usuwane przez żołnierzy, a następnie łamane i palone, a nocą mieszkańcy stawiali nowe. Ponieważ litewscy komuniści nie mogli sobie poradzić z kultem Świętej Góry, w głowach ich pojawiły się pomysły zatopienia jej w sztucznym jeziorze. W tym celu planowano zbudowanie tamy na pobliskiej rzece której wody miały być spiętrzone a następnie zmieszane z fekaliami. Nic z tego nie wyszło, ponieważ od samego początku plany te sabotował pierwszy sekretarz regionu wymyślając i piętrząc problemy. Dociągnął w ten sposób do upadku ZSRR, a wraz z jego upadkiem i powstaniem Republiki Litewskiej zaprzestano walki z krzyżami.

Liczba krzyży nie jest dokładnie oszacowana. Ocenia się, że stojących jest ok. 50 tysięcy, natomiast licząc z położonymi i podwieszonymi może ich być ponad 150 tys. Jest wśród nich i papieski

Jadąc już z daleka widzieliśmy na horyzoncie to święte miejsce i kapliczkę w której Jan Paweł II odprawiał mszę.

Zanim udaliśmy się na Górę Krzyży zatrzymaliśmy się na niewielkim bazarku, gdzie można kupić miniaturowe drewniane krzyże, różańce, święte obrazy oraz różne ludowe pamiątki od biżuterii po naczynia z gliny z namalowanymi litewskimi motywami. Wszystko było dość drogie w przeliczeniu na nasze złotówki, poza miniaturowymi drewnianymi krzyżami kosztującymi 1 euro. Wiele osób z naszej pielgrzymki je kupiło. Ja z mężem kupiliśmy dwa. Wszystkie zostały poświęcone przez naszych księży podczas mszy świętej w pobliskim kościele.

Kościół w którym uczestniczyliśmy we Mszy Świętej miał nowoczesną formę. Ściany tworzące sześciokąt miały nowoczesne witraże przedstawiające sceny biblijne i sceny nawiązujące do historii tych ziem. Ołtarz był skromny, prosty w swojej formie, a za nim była szklana szyba przez którą w oddali widać było Świętą Górę Krzyży. Robiło to niesamowite wrażenie.

Po mszy udaliśmy się na Świętą Górę Krzyży. Już z daleka swym wyglądem oddziaływała metafizyczną siłą na wszystkich. Chodząc alejkami między nimi zdawaliśmy sobie sprawę, że każdy z nich postawiony został w jakiejś intencji. My również stawiając nasze między nimi pomodliliśmy się i chodząc w zadumie patrzyliśmy na to morze krzyży. Zatrzymaliśmy się przy figurce Jezusa na cokole której była umieszczona tablica upamiętniająca odwiedzenie tego miejsca przez Jana Pawła II.

Żal było opuszczać to wzniosłe miejsce, nadszedł jednak czas aby udać się w dalszą drogę. Po drodze Andrzej opowiadał nam o skomplikowanej historii Łotwy,w kierunku której zmierzaliśmy. Od początku XIII wieku tereny te były pod wpływem Niemców Kawalerów Mieczowych a potem Krzyżaków. Następnie, gdy powstała Rzeczypospolita Obojga Narodów ziemie Łotwy zostały włączone do Polski, i były w jej granicach aż do czasów rozbiorów. Rok 1918 przynosi wolność i niepodległość zarówno Łotwie, Litwie jak i Estonii.

Gdy po II wojnie światowej kraje nadbałtyckie stały się republikami sowieckimi, nastały ciemne czasy stalinowskiego terroru, aż do chwili ponownego odzyskania niepodległości w 1991 roku.
Łotwa jest mniejsza od Litwy i Estonii. Zamieszkują ją 2 miliony mieszkańców, z tym 40% mieszkańców Łotwy to Rosjanie, część z nich nie ma obywatelstwa tego kraju. Stolica Ryga liczy sobie 700 tys. mieszkańców. Łotwa weszła w roku 2013 do strefy euro, średnia krajowa wynosi 700 euro, ale mieszkańcy nie są z tego zadowoleni, bo wszystko podrożało i ciężko się żyje. Tak rozmawiając dojechaliśmy do hotelu.

Przed udaniem się na zasłużony odpoczynek udaliśmy się na pyszną obiadokolację. Po wrażeniach minionego dnia wiemy, że następny dzień również zapowiada się ciekawie. Zwiedzać będziemy Rygę i jej zabytki. Ale o tym już w następnej części mojego opowiadania.

Foto:Liliana i Zdzisław Borodziuk