To były bardzo ciekawe spotkania. Konkretne i pełne pytań. Leeds i Manchester, szczególnie ten ostatni, ma potencjał. Są tych miastach Polacy, którzy chcą być obecni w życiu kraju, bez względu na to, czy Warszawa ich zauważa, czy nie. O tym też rozmawialiśmy. O polskiej chorobie bierności i o braku „jądra krystalizacji”, czyli braku zainteresowania Warszawy swoimi obywatelami. Zasada, iż Polacy zawsze są Polakami, bez względu na to, gdzie przebywają, winna być wpisana w politykę zagraniczną rządu. Wpisana i realizowana. jeśli ktoś uważa to za bzdurę, to niech spojrzy, na przykład, na politykę Izraela.

Mówiliśmy też dużo o ruchu narodowym, który praktycznie nie istnieje, jako alternatywa dla partii politycznych. Brak definicji, jasnego i konkretnego programu ekonomicznego, rozdęte ego liderów oraz brak zimnej, konkretnej i rzeczowej analizy sytuacji ułatwia wszystkim przeciwnym siłom rozbijanie tego ruchu, dzielenie Narodowców na grupki, co w rezultacie powoduje marginalizację idei. Spotkania były nagrywane, więc pewnie będą mogli sami Państwo zobaczyć i ocenić.

Przypuszczam, że zostanę bezpardonowo zaatakowany. Nie merytoryczne, ale „biograficznie”, a jakaś kolejna kolumna „udowodni”, iż przysłała mnie mnie Moskwa. Poczekamy i będziemy się odstrzeliwać.

Słyszałem na Wyspach wiele ciekawych rzeczy. Między innymi o dużym wpływie na środowiska polskie osób, które usiłują pokazać, iż porozumienie z Rosją, na rosyjskich zasadach oczywiście, jest dla nas „szansą”. Tak, Rosjanie pracują operacyjnie absolutnie wszędzie. My?

Dziękuję Mariusz Błaszczyk za „złożenie” fragmentów, będących zapowiedzią całego nagrania. Poniżej urywki ze spotkania w Manchester, Rochdale.

Autor: Piotr Wroński

ps. i nie interesuje mnie, jak to twierdzi jeden „znajomy’, że była to strata czasu i że „rozmieniam się na drobne”, bo mało jest „lajków” i komentarzy pod moimi postami, jak gdyby wyłącznie o to chodziło.