Od chwili wygrania wyborów prezydenckich rozpoczęła się nagonka na PiS, a z chwilą wygrania wyborów parlamentarnych, jej intensywność z dnia na dzień rośnie.
Dla wszystkich interesujących się życiem politycznym wiadomo było, że przegrani oraz siły zewnętrzne które korzystały z przyzwolenia rządów PO na dojenie Polski oraz z naszego płynięcia w głównym nurcie polityki unijnej (niemieckiej) nie pogodzą się z przegraną i nową sytuacją polityczną. Nowa władza poprzecinała dotychczasowe układy i biznesy co bezpośrednio uderzyło w grupy interesów żerujących dotąd na naszym państwie i przynoszących im gigantyczne zyski.

Oglądając 27.04.2016r TVP Info w programie „Cztery strony” wystąpił Krzysztof Wyszkowski i to od niego dowiedziałam się, że wspólnie z Andrzejem Gwiazdą napisali kontr list do listu otwartego byłych prezydentów. Przecież o takim kontr liście społeczeństwo powinno być informowane we wszystkich programach informacyjnych publicznej telewizji i radia. Skoro w liście byłych prezydentów aż kipi od manipulacji które znakomicie wypunktował Paweł Lisicki odnosząc się do jego treści słowami „Ci panowie nie mają wstydu”, warto, by społeczeństwo dowiedziało się jak go oceniają autentyczni i niezłomni działacze „Solidarności” symbole walki o niepodległość. Podczas bezpardonowej walki z rządem, ważne jest by społeczeństwo miało możliwość poznania również treść kontr listu. Dzięki temu będzie mogło wciągnąć samodzielne wnioski, ponieważ, to ono będzie w przyszłych wyborach decydowało kto obejmie władzę. Zamiast tego cisza.

Gdyby w Niemczech, Francji, WB doszło do tak gigantycznego skandalu jakim było ujawnienie taśm, na których rządząca wcześniej partia stara się zmienić przy pomocy zagranicznego właściciela redaktora naczelnego gazety jej nieprzychylnej, i gdyby jeszcze działania te okazały się skuteczne, a do dziennika został wysłany super zarządca pilnujący, by przeprowadzone zmiany zadowoliły władzę, temat ten byłby tygodniami głównym wydarzeniem wszystkich informacji i komentarzy.

Partia która była inspiratorem takich działań zeszłaby ze sceny politycznej w hańbie i niesławie, a koncern medialny właściciel dziennika podlegał by ostracyzmowi. Nikt nie kupowałby nie tylko dziennika w którym dokonano wymiany dyrektora naczelnego, ale nie kupowane byłyby żadne wydawane przez niego tytuły.

Polacy otrzymali bezpośredni dowód na to, że Niemcy mieszają się w polskie sprawy, kontrolują nas, karcą i chłoszczą jak niewolników. Większości Polakom to nie przeszkadza. Duży wpływ na ich postawę mają fakty, że w ekspresowym tempie ta mega afera została zamieciona pod dywan. Ochoczo przyłączyły się do tego media publiczne. Nie przypominają jej i nie pokazują.

Najpierw non stop na wszystkich programach telewizji publicznej grzany był temat uchwały sędziów Sądu dotycząca niepublikowanych wyroków Trybunału Konstytucyjnego, następnie list otwarty byłych prezydentów. Po nich zachłystywanie się kupieniem sub licencji na transmisje meczy piłki nożnej.

Afera taśmowa Kulczyk-Graś, która powinna spowodować trzęsienie ziemi, trwała niecałe półtora dnia. Mimo, że prezesem telewizji jest Jacek Kurski, nie tylko brak jest rzeczowej polityki informacyjnej, ona praktycznie nie istnieje. Zwołuje konferencję prasową i w euforii ogłasza jako największy swój sukces zakupienie ponad 200 meczy piłkarskich. Wniosek jest jeden – J. Kurski nie sprawdził się na stanowisku szefa telewizji przykłada nadmierną wagę do spraw trzecio i czwartorzędnych i dlatego powinien jak najszybciej odejść. Uważam, że jeżeli to nie nastąpi, konsekwencją pozostawienie go na zajmowanym stanowisku może być w przyszłości przegranie wyborów przez PiS.