W walce o głosy z Konfederacją PiS coraz bardziej się radykalizuje. Kaczyński, palantów z Ruchu Obrony Granic, nazywa „wspaniałym zjawiskiem”. Jednak gdyby to „zjawisko” przypadło, nie daj Bóg, na ich rządy, rozgoniłby to całe towarzystwo spod ciemnej gwiazdy, na cztery wiatry. Teraz to „bohaterowie”, bo dowalają Tuskowi.

Jak poczytać wypowiedzi polityków PiS i tych z niemieckiej AfD to znajdziemy wiele podobieństw i jedną, zasadniczą różnicę.
Narracja o „hordach imigrantów” gwałcących polskie/niemieckie kobiety jest wręcz identyczna.

Różnica polega na tym, że Kaczyński, przy okazji chce upiec dwie piecznie na jednym ogniu.
Rozbudzić histerię antyimigrancką, a przy okazji, antyniemiecką.
Dlatego bredzi o reparacjach.
O Polsce jako „kondominium rosyjsko-niemieckim.
O teutońskim zagrożeniu zza Odry i Nysy.

Chłopina zaczyna się już kurczowo trzymać tego przekazu, jak tonący brzytwy, bo Konfederacja depcze PiS po piętach.
Jednak widok młodych Mentzena i Bosaka bardziej przemawia do młodych, prawicowych wyborców, jak starcza i naburmuszona twarz Naczelnika z Żoliborza, w przykusym garniturku od I Komunii.
I na to nic nie poradzi.
Metryka nie kłamie.

To m.in jest powód „zawłaszczenia” Bąkiewicza i jego ruchu przez PiS.
Ponadto, dostał kiedyś sporą kasę od pisowskich rządów, no to teraz, niech się odwdzięczy.

Ale, jak mówi Biblia, na którą tak lubi powoływać się Nawrocki, „kto sieje wiatr, zbiera burzę”.

Kaczyński cynicznie aprobuje anarchię „bąkiewiczów”, ale to „wspaniałe zjawisko” za chwilę może się wymknąć spod kontroli.

Komuś puszczą nerwy.
Po jednej lub po drugiej stronie.
Ktoś, komuś da po gębie.
A jak to nie wystarczy, mogą pójść w ruch kamienie, maczety, pałki.
Itd., Itd.

Raz puszczoną w ruch spiralę przemocy, trudno zatrzymać.

Kaczyński igra z ogniem dla wzrostu słupków poparcia.
Naraża bezpieczeństwo Polski dla partyjnej rywalizacji.

Jest szkodnikiem bardziej niebezpiecznym od Bąkiewicza, którego – tak naprawdę, traktuje jak „pożytecznego idiotę”.