To nie jest post przeciwko obecnej władzy i proszę go tak nie odbierać. Właśnie dlatego, że poparłem, popieram i dalej będę popierał PiS napisałem ten tekst.

Spór o TK, ustawa aborcyjna lub antyaborcyjna, bo się już pogubiłem, czy można kata nazywać katem, PiS jest zły i tak dalej. To są tematy, które porusza telewizja, uważająca się za najważniejszą telewizję informacyjna w Polsce. czy nie ma ważniejszych tematów? Na około nas nie jest najweselej. Rosja, Ukraina, ISIS, Francja, Niemcy, te tematy stanowią w tej chwili problem numer jeden i my cały czas popełniamy błąd za błędem. Nie potrafimy, nie chcemy, boimy się z tym zmierzyć.

PiS robi błędy, bo musi je robić. Są dwa powody. Pierwszy, to miny z opóźnionym zapłonem, na które natyka się wciąż. Drugi powód wynika z euforycznego nastawienia, którego PiS nie potrafi się pozbyć, połączonego z archetypicznym myśleniem, co z kolei, skraca ławkę ludzi, którzy mogą być skuteczni w zarządzaniu państwem. Przypuszczam, że liderzy tej partii mają pełną świadomość, iż kilku ministrów należy szybko wymienić. Obawiają się jednak sondaży i słupków poparcia, bo nadal myślą, iż przyznanie się do błędu powoduje spadek popularności. Nie prawda! Obiecałem sobie, że nie będę opisywał sytuacji w służbach i ministerstwach. Ograniczę się jedynie do krótkiego stwierdzenia: kierowanie się wyłącznie kategorią „dobrego pesela” lub „złego pesela” doprowadziło do sytuacji, w której „dobra zmiana” skończyła się zanim jeszcze zaczęła, bo „dół” dokonał całkowitej neutralizacji „góry”.

Zastrzegę na koniec, że pisząc „zły pesel” nie miałem na myśli siebie i nie jestem sfrustrowany brakiem zainteresowania służb moją osobą. Nie interesuje mnie to, gdy wiem, że i tak nic się nie zmieni, a niektóre mianowania na wewnętrzne stanowiska, dość odpowiedzialne, każą mi zapytać, czy PO nadal rządzi służbami i dlaczego osoby, które, nawet wg służb partnerskich, należy podejrzewać o różne dziwne kontakty, znów są „w kursie dzieła”, choć nie na głównych pozycjach, lecz wystarczających, by psuć wszystko. Rozumiem, że jak po SB: wszystko „ściśle tajne” i „materiałów brak”. Pesel za to jest dobry i tradycje pokoleniowe od UB. Obiektywnie muszę jednak przyznać, że zmiana na lepsze dotyczy jedynie służb wojskowych, ale ich specyfika jest zupełnie inna.

Jestem tylko „esbekiem prowokatorem i jako taki nie mogę mieć racji”, jak stwierdził niedawno pewien młody człowiek, któremu wydaje się, iż zna pracę operacyjną, bo ma stanowisko i obejrzał „Psy”. Poza tym jest kompletnym idiotą.

Jesteśmy bezpieczni. Służby pracują. Jest fajnie. Jako „upierdliwy esbek”, który nie ma racji, powiem otwarcie: Rosja, Ukraina, Niemcy, etc. Mamy jakiś kontrwywiad z prawdziwego zdarzenia, który nie jest zbiorem urzędników z legitymacjami, dającymi mądrość nad mądrościami, a instytucją złożoną z pracowników operacyjnych, pracujących z ludźmi i dla ludzi?

Oczywiście, odpowiedzią będzie, że podrywam autorytet i osłabiam. Cóż jednak wymagać od „esbeka” ze „złym peselem”?