Od chwili, gdy PiS zapowiedział powstanie komisji weryfikacyjnej, która będzie badała decyzje reprywatyzacyjne w Warszawie pod kątem ich zgodności z prawem, obserwujemy zmasowany atak na nią i jej pomysłodawców. Przed ogłoszeniem jej powstania wszystkie siły polityczne były za wyjaśnieniem i zakończeniem reprywatyzacyjnego bezprawia.

Gdy okazało się, że PiS naprawdę zamierza do likwidacji reprywatyzacyjnej patologii i pomniejszenia w znaczący sposób osiągniętych przez cwaniaków i złodziei uzyskanych zysków, nagle okazało się, że „tego typu rozwiązania stoją w sprzeczności z naszą konstytucją”. Dowiedzieliśmy się, że:

– diagnoza dotycząca procesu reprywatyzacyjnego przedstawiona przez PiS jest nie najgorsza, ale recepta jest fatalna,

– „ważniejsze” od komisji weryfikacyjnej powinno być tworzenie wspólnej ustawy reprywatyzacyjnej,

– w propozycji PiS nie usłyszeliśmy ani słowa na temat tego, jak zostanie całkowicie rozwiązana kwestia reprywatyzacji, ani słowa o tym, czy zostanie przyjęta ustawa reprywatyzacyjna,

– to nie jest rozwiązanie kompleksowe, to nie jest rozwiązanie całościowe, to nie jest rozwiązanie zgodne z prawem, to nie jest rozwiązanie, które zadośćuczyni krzywdom i rozwiąże ten problem na przyszłość,

– komisja jest „inkwizycją warszawską”,

– komisja jest wzorem sądów kapturowych,

– ma na celu spalenie na stosie przeciwników politycznych,

– poseł Kaczyński chce wykorzystać patologiczną sytuację w Warszawie do kolejnego ataku na wymiar sprawiedliwości, na konstytucyjne organy w Polsce,

– transakcje dotyczące reprywatyzacji miały też miejsce za czasów, gdy prokuratorem generalnym był Zbigniew Ziobro, to są wątpliwości czy jest on  dobrym adresatem do tego, by wychodzić z propozycją, które całościowo i kompleksowo rozwiążą kwestie reprywatyzacji w Warszawie.

Uważam, że wszystkie te zmasowane ataki na jeszcze nie powstałą komisję wynikają z faktu, iż sama myśl powołania takiego organu wywołuje furię byłych władców III RP, jej beneficjentów i akolitów. Jak można oddawać to, co zostało ukradzione, uznawać sfinalizowaną transakcję za niebyłą, nakładać obowiązek wypłaty wielomilionowych rekompensaty za ukradzione mienie oraz zmieniać wpisy w księgach wieczystych.

Gdy nastąpiło sprawdzam, nagle okazało się, że powstanie tej komisji to samo zło w najczystszej postaci. Opozycja próbuje pójść ścieżką wypracowaną przez Tuska, który dużo obiecywał, a nic nie robił. Tak było, m. in. gdy 2014 roku obiecywał, że do końca wakacji (później wersja „do końca września”), afera taśmowa zostanie wyjaśniona, a wszyscy jej „bohaterowie” będą dostępni dla mediów – by wytłumaczyli wszystkie wątki i wątpliwości. Jak zawsze u Tuska, na obietnicach się skończyło.

Uważam, że tak jest i w tym wypadku. Opozycja obiecywała dużo, a wszystko miało się rozmyć w czasie. Zainteresowani, w tym opozycja pod przywództwem PO wybrali opcję na przeczekanie w myśl zasady – trzeba robić jak największy szum, by broń Boże nie rozliczyć winnych, a tym bardziej odebrać im część zysków uzyskanych z przekrętów. Miało niewiele się zmienić, bo wszystkie okoliczności temu sprzyjały. Mimo ujawnienia gigantycznych przekrętów i istnienia mafii, nie było i nie ma masowych protestów warszawiaków żądających dymisji prezydent H. Gronkiewicz-Waltz i ustąpienia radnych PO.

Gdy 14.10.2016 roku organizacje lokatorskie przy ulicy Noakowskiego 16, zorganizowały protest przeciwko dzikiej reprywatyzacji i żądały dymisji Hanny Gronkiewicz-Waltz, na 40 tys. warszawiaków skrzywdzonych przez reprywatyzację udział w nim wzięło kilkaset osób.

Było fajnie do czasu, gdy nagle PiS, niczym diabeł z ogniska, wyskoczył ze swoją komisją i chce rzeczywiście rozciąć ten węzeł prywatyzacyjny. Znowu mąci, psuje i zagraża układom, chce przerwać tak miłe kręcenie lodów na majątku narodowym. Pogięło ich całkowicie.

Jak tu opozycja ma się nie wściekać na komisję weryfikacyjną, skoro w Polsce jest przyzwolenie na złodziejstwo? Przecież większości Polaków nie przeszkadza rozkradanie państwa i pogarda, jaką żywią do niej elity III RP. Gdyby było inaczej, to PO i jej następczyni Nowoczesna nie tylko nie weszłyby do Sejmu, ale znikłyby ze sceny politycznej.

Przy takim nastawieniu wyborców opozycja robi wszystko, by jak najszybciej odsunąć rządzących od władzy. Polacy mają krótką pamięć i szybko o wszystkim zapomną. Wystarczy nie przypominać im afer. Pomoże w tym PO, Nowoczesna i popierające opozycję media. Już G. Schetyna zapowiedział, że jeżeli przejmie władzę, to w pierwszej kolejności zlikwiduje IPN i CBA. Po co Polacy mają znać korzenie resortowych dzieci i ich wzajemne powiązania, a CBA ścigać złodziei. Przecież ci, co mają dobrze żyć niech sobie żyją, a reszta przyzwyczajona jest do tego, że jęcząc cieszy się jak znajdzie pracę za 1000 zł.

Zastanawiam się – po co komisja weryfikacyjna skoro większości Polakom odpowiada istniejąca sytuacja i coraz więcej z nich bierze udział w antyrządowych manifestacjach? Zwalczają rząd, który jako jedyny podejmując decyzje kieruje się ich interesem i dobrem Polski.