Ostatnimi czasy rozpacz widać i lament słychać wielu z Państwa, jako reakcje na wyniki prawyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, a konkretnie na zwycięski marsz ku prezydenturze Donalda Trumpa i Hillary Clinton.

http://www.wnp.pl/informacje/trump-i-clinton-zwyciezyli-w-kolejnym-stanie,270050_1_0_0.html

Szczerze powiem, że dla mnie jako dla niepodległościowca wygląda to dosyć dziwnie, i niezrozumiale.

Tak, Stany to światowa potęga. Tak, na dzień dzisiejszy wiele od nich zależy. Donald (jedno imię wiele warte) Trump to tamtejszy Żyrinowski, łobuz i putlerowski wielbiciel, typowy agent wpływu, „osioł w złotej obroży” wg masońskiej terminologii. A pani Clintonowa, architekt resetów z terrorystycznymi państwami typu Rosji, to po prostu przebrzydła kreatura, nawet dla rzekomego „polityka”. Dobrze pamiętam jak ta zakłamana buraczana ciota z pretensjami na intelektualistkę w trakcie wizyty do naszego kraju nie raczyła złożyć hołdu Lechowi i Marii na Wawelu, niedługo przecież po pogrzebie, – natomiast obeszła wszystkie stajnie PO i nie odchodziła od bula dupy, gdyż wybory prezydenckie były blisko.

Tak jest, wybór między nimi to wybór między AIDS i syfilisem.

Ale: czy wybór?

Czyżby naprawdę dla nas bałagan wyborczy był losowaniem? Czy niczego nas nie nauczyła najnowsza historia, także spektakle tego bałaganu w kraju? Tak sobie myślimy że to Amerykanie dokonają wyboru, choćby ten między… no, już pisałem?

Nie, drodzy. Nie Amerykanie. I nikt inny. I nie na wyborach. I nie na prawyborach. A na długo przed jednymi i drugimi.

Oj, obrazi się na mnie wielki Naród Amerykański. Ale na tle dwóch prezydenckich kadencji Mętnego Murzynka mam prawo sugerować, że ów Naród porusza się od złego do jeszcze gorszego. Jak zresztą i cały świat.

A naszym zadaniem jest wykonać ruch od złego ku lepszemu, wbrew całemu światu.

To trudne, ale nie niemożliwe.

Prawdziwego bowiem wyboru dokonuje Komitet Trzystu. Jego główna siedziba na kuli ziemskiej to światowa wiocha Londyn. Kogo ten raczy wybrać – ten i „zwycięży” na cyrkowej arenie dla plebsu raz na cztery lata, czy tam na pięć. U nas, zeszłego roku stało się inaczej, co prawda, ale to temat na odrębną i długą rozmowę.

Uparcie wojującym z „teoriami spisku” polecam pracę Johna Colemana „Komitet 300”.

http://wezwaniedoprawdy.pl.tl/Komitet-300.htm

A w razie, jak już szczegółowy opis dokonany przez agenta MI6 o ogromnym doświadczeniu wyda się komuś bzdurami – proszę szczerze wierzyć w niezwyciężoną moc demokracji wedle starożytnego zwyczaju beznadziejnych profanów.

Zaś reszta zobaczy w tej jedynej pracy na temat (innym brak odwagi) że imiona „Rothschild” i „Rockefeller” pojawiają się tam co i rusz. Tak, to oni, rzeczywiści gospodarze Komitetu Trzysta, a także świata, – od dawna, i do dzisiaj.

A więc, pomyślimy: czy zasadne są lamenty z powodu „zwycięstw” w amerykańskich prawyborach syfiastej pary? Również tryumf w razie „zwycięstwa” nie owej, a powiedźmy, pana senatora Cruza? A w życiu. Bo ten pan także będzie wybrany i nominowany na „zwycięzcę wyborów dla plebsu” przez… – no, proszę o przeczytanie powyżej.

I możecie wierzyć, Panie i Panowie: KAŻDY z tych wybranych i nominowanych będzie przyjaznym nie nam z Wami, tylko Rothschildom z Rockefellerami i ich klanom z globalnej mafii. Nawet wielki Ronald Reagan i żelazna lady Margaret Tatcher zostali nominowani wówczas, bo intencje tych mafii zbiegały się wtedy z naszymi. Ale tak bywa w histori bardzo rzadko.

A skoro tak się sprawy mają, jaki sens śledzić całą tę farsę w obcym, dalekim, choćby potężnym kraju, jeszcze się denerwować, lamentować? Wielka polityka? Globalizacja? No, już pogadaliśmy, jak to tak naprawdę wygląda…

Jeśli ktokolwiek dojrzy w mych słowach pesymizm i beznadzieję, to będzie pod błędnym wrażeniem. Wręcz przeciwnie, powiedziane wyżej mieści w sobie akurat optymizm, i to niemały. Pod warunkiem naszego zrezygnowania z klientyzmu, zaściankowości, wasalnego myślenia i kompleksów małości czy nihilizmu, jakie w nas starannie hodowała PRL, a teraz hoduje III RP, czyli PRL 2.0, a UE w szczególności.

Początek każdego tysiąclecia cechują globalne zmiany, przed jakimi stają się bezsilnymi nawet wszechmogący Komitet Trzystu ze wszystkimi swymi Klubami Rzymskimi i licznymi doskonałymi instytucjami. Początek trzeciego tysiąclecia eksplodował technologiczną rewolucją, przede wszystkim energetyczną i informacyjną. Ta pierwsza pomnożyła za zero dyktatorskie reżymy na czele z moskalskim, a tamta druga – manipulacje. Nadchodzą radykalne zmiany na mapie świata. Komuś przyjdzie z niej zniknąć, a komuś na niej zaistnieć.

Musimy sobie uświadomić, że tylko od nas i od pomyślności naszej walki zależy, czy ukaże się na niej wolna i potężna Polska. A także nowe sojusze, które ma stworzyć: gospodarcze, polityczne, wojenne.

Obecnie mamy Prezydenta i Rząd, którzy sprzyjają rozwojowi Polski, mimo pewnych błędów i niedoskonałości. Postawiono pierwsze kroki na szlaku rozwoju i rozbudowy prawdziwie niezależnego i potężnego polskiego państwa.

http://m.niezalezna.pl/78054-aon-wkrotce-zniknie-minister-macierewicz-powola-akademie-sztuki-wojennej

http://wpolityce.pl/m/polityka/286193-premier-szydlo-zmienia-stanowisko-ws-migrantow-nie-widze-mozliwosci-by-w-tej-chwili-przyjechali-do-polski

Zacytujmy słowa z kultowego wiersza Seweryna Goszczyńskiego, „więc, nie schodźmy z naszej drogi”. To powinno zająć nasze myśli, a nie marny i astronomicznie drogi „wyborczy” bałagan za oceanem i gdziekolwiek. To ma stać się motywacją naszych działań i czynów, a nie głupie i niegodne myślących ludzie prognozowanie, jaką z rothschildowskich kukiełek wystawią w witrynie Białego Domu. Będzie tańczyła bowiem i śpiewała jedynie pod koszerną dudkę. A jak samodzielnie zmieni repertuar – zob. los Johna Fitzgeralda Kennedy-ego.

Z silnymi się rozmawia, uzgadnia. Słabych się tępi, zdradza a-la Teheran, Jałta, Poczdam.

Musimy budować system bezpieczeństwa narodowego, niezależny od Brukseli i kogokolwiek. Brukselę nie można traktować już nawet jak partnera, skompromitowała siebie we wszystkim. Washington to partner – zależnie od intencji i czynów masońskich pastuchów kukiełki w Białym Domu.

Ale niezbędnym warunkiem tego jest mocna gospodarka, współczesne wojsko i służby.

Także posiadanie broni nuklearnej. Gołębek pokoju bowiem nagle zdechł, a czego warci „gwaranci” i ich „gwarancje”, widzimy na przykładzie Ukrainy. Tym bardziej w tym przypadku jeżeli towarzyszom Rothshildom wstąpi w wybrane dupska posadzić w Białym Domu jakichś trumpów z clintonowymi odpowiednie dla bieżących planów. . Chodzi o to jedynie co mamy wiedzieć o prawdziwej naturze tych ich „wyborów”.

Szlak prawdziwej niepodległości.

To bardzo długi i ciężki szlak, także ze względu na czujność rothshildów & Co.

Powinniśmy go jednak pokonać. Przecież tych wybranych (przez wybranych), ich kundlów i lalek jest wiele.

A Polskę mamy jedną.