Od 2 lat lansuję koncepcje zorganizowania dużych obchodów w latach 2018-2020, które będą upamiętniały odrodzenie się Polski po rozbiorach i obronę Ojczyzny i Europy przed bolszewikami. Uważam, że powinno się to rozpocząć od preludium w przyszłym roku w związku ze 1050 rocznicą Chrztu Polski – mówi poseł Zbigniew Girzyński w wywiadzie dla portalu Pressmania. pl. Zapytany o Żołnierzy Wyklętych wyjaśnia Małgorzacie Kupiszewskiej: – Każdy z Żołnierzy Niezłomnych – zwanych także Wyklętymi – powinien być pochowany, jeśli tylko uda się ustalić jego tożsamość, co jest wielkim zadaniem i wysiłkiem zespołu IPN pod kierunkiem prof. Krzysztofa Szwagrzyka, z najwyższymi honorami wojskowymi. To powinna być uroczystość, jakiej świat nie widział, bo na to zasłużyli. Jesteśmy im to winni za lata zapomnienia i za to, że chciano ich pohańbić i wykreślić z kart historii. Jeden z tych żołnierzy – najwłaściwszy byłby Witold Pilecki – powinien zostać uroczyście pochowany na Wawelu, jako zwieńczenie sprawiedliwości dziejowej, o którą powinniśmy zadbać. Dopytywany o temat stawiania panteoniku przez Andrzeja Kunerta odpowiedział: – Jeśli ktoś zaczynał swoje urzędowanie od budowy pomnika bolszewikom pod Ossowem, nie powinien się już zajmować, z przyczyn zasadniczych, upamiętnianiem polskich bohaterów.

Małgorzata Kupiszewska: Jest pan orędownikiem hasła: „Nie narzekaj na Polskę”. Czemu pan zabrania narzekać?

Poseł dr Zbigniew Girzyński: My mamy narzekać? Mickiewicz, Słowacki, Chopin, Sienkiewicz, którzy jednego dnia w Niepodległej Polsce nie przeżyli, mogliby narzekać. My cieszmy się, że mamy wolny kraj i nauczmy się nim mądrze zarządzać, a nadejdą wówczas dla naszej Ojczyzny wielkie dni.

Polska ma do spełnienia misję?

– Polska może się stać liderem państw Europy – Środkowowschodniej (powrót do piłsudczykowskiej koncepcji Międzymorza) i jako taka w sojuszu z USA, Turcją i Chinami może być gwarantem pokoju i dobrobytu w tym rejonie świata. Zwłaszcza w obliczy nieuchronnego upadku cywilizacji w Europie Zachodniej.

„Historia magistra vitae est”. U kogo pisał pan pracę magisterską?

– U prof. Jana Szilinga na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Było to niestety wieki temu, bo w 1997 r.

Praca doktorska była, na jaki temat?

– Pisałem pracę o stosunkach polsko–francuskich w latach 1945 – 1950 pod kierunkiem prof. Ryszarda Sudzińskiego również na UMK w Toruniu.

W latach 2014-2021 obchodzimy stulecie odzyskania niepodległości. Czemu tego faktu się nie nagłaśnia? Pan, jako jedyny chodzi w piłsudczykowskiej czapce z orzełkiem.

– W ubiegłbym roku obchodziliśmy 100 lecie wybuchu I wojny światowej i początku działania Legionów Piłsudskiego i rzeczywiście od tego czasu zimą (latem byłoby za ciepło) chodzą w maciejówce, aby ten fakt podkreślić. Od 2 lat lansuję też koncepcje zorganizowania dużych obchodów w latach 2018-2020, które będą upamiętniały odrodzenie się Polski po rozbiorach i obronę Ojczyzny i Europy przez bolszewikami. Uważam, że powinno się to rozpocząć od preludium w przyszłym roku w związku ze 1050 rocznicą Chrztu Polski. Na razie poza incydentalnymi działaniami odbija się to niestety bez echa, ale ciągle liczę, że się to zmieni.

Co ceni Pan najbardziej w Józefie Piłsudskim, wyjątkowym mężu stanu?

– To, że na pierwszym miejscu stawiał zawsze Polskę i dla niej potrafił poświęcić wszystko. Jak było trzeba był socjalistą (w latach walki o niepodległość), jak bardziej korzystne dla Polski było porozumieć się z konserwatystami (po 1926 r.) to tak uczynił. Najwyższym dobrem była dla niego Ojczyzna, a reszta to tylko środki, które miały zapewnić najpierw jej zmartwychwstanie, a potem rozwój. Cieszę się, że w tym roku udało mi się zorganizować w ramach Parlamentarnego Zespołu Miłośników Historii wspólnie z Zakładem Historii XX wieku w Instytucie Historii i Archiwistyki UMK i prof. Jarosławem Kłaczkowem największą w historii sejmu konferencję naukową w 80. rocznicę śmierci Marszałka.

Od kiedy jest Pan strażakiem, to rodzinna tradycja?

– Pochodzę ze wsi, ale w mojej wiosce nie było niestety jednostki OSP, wiec ani mój już świętej pamięci Tata, ani ja nie byliśmy zrzeszeni w straży. Ponieważ jednak zawsze ceniłem te środowiska i dobrze mi się z nimi współpracowało, 2 lata temu włączyłem się w działania straży niedaleko Torunia, w jednostce Grzegorz w gminnie Chełmża. Wkład OSP w wiele obszarów naszego życia społecznego i państwowego jest niedoceniany. Mam nadzieję, że choć trochę przyczynię się moimi różnymi działaniami, aby to zmienić.

Marsz Rotmistrza Pileckiego w Toruniu, Pan był jednym z pomysłodawców?

– To była oddolna inicjatywa (podobnie jak w wielu miastach w Polsce), w którą ja się włączyłam, tak jak staram się wspierać wszystko, co w wymiarze polityki historycznej zasługuje na wsparcie.

Danuta Siedzikówna, młoda dziewczyna z Białostocczyzny doczeka się pogrzebu z honorami?

– Każdy z Żołnierzy Niezłomnych – zwanych także Wyklętymi powinien być pochowany, jeśli tylko uda się ustalić jego tożsamość, co jest wielkim zadaniem i wysiłkiem zespołu IPN pod kierunkiem prof. Krzysztofa Szwagrzyka, z najwyższymi honorami wojskowymi. To powinna być uroczystość, jakiej świat nie widział, bo na to zasłużyli. Jesteśmy im to winni za lata zapomnienia i za to, że chciano ich pohańbić i wykreślić z kart historii. Jeden z tych żołnierzy – najwłaściwszy byłby Witold Pilecki powinien zostać uroczyście pochowany na Wawelu, jako zwieńczenie sprawiedliwości dziejowej, o którą powinniśmy zadbać. Wiem, że gdy ten pomysł się kilka lat temu pojawił rodzina Witolda Pileckiego przyjęła go bardzo ostrożnie i skromnie zadeklarowała, że chcą, aby spoczął obok swojej żony. Myślę jednak, że było to podyktowane z jednej strony nadmierną skromnością, z drugiej zaś obawą, aby nie pojawiły się zaraz głosy sprzeciwu wszystkich tych, którzy są nieżyczliwi nie tylko Żołnierzom Niezłomnych, ale w ogóle wszelkim przejawom patriotyzmu. Uważam jednak, że do sprawy wrócić trzeba, a na wawelski pogrzeb Witold Pilecki zasługuje nie tylko z racji swoich zasług, ale aby w ten sposób uczcić tych wszystkich bohaterów, których symbolizuje.

Jak Pan widzi dyskusję o panteonik Andrzeja Kunerta? Jest o co kopie kruszyć?

– W tej sprawie stoję w jednym szeregu z Fundacją „Łączka”. Nasi Niezłomni Bohaterowie zasługują na wspaniały Panteon, a nie na robioną na odczepnego wspólną mogiłę, którą chce się zamknąć sprawę, a nie ukoronować zmianę stosunku Państwa do bohaterów walki o Niepodległość. Może to jest tak, że jeśli ktoś zaczynał swoje urzędowanie od budowy pomnika bolszewikom pod Ossowem, nie powinien się już zajmować, z przyczyn zasadniczych, upamiętnianiem polskich bohaterów?

10 kwietnia 2010 roku zginęło m.in. dwóch prezydentów Polski. Doczekamy się prawdy na temat zamachu?

– Trzeba by było dostać się na Kreml. To się już nam 2 razy udało w historii w 1610 r. samodzielnie i w 1812 gdy wspieraliśmy Napoleona. Można więc postawić nieco przewrotną tezę, że z raz na 200 lat się udaje i już może nadszedł czas. Ale to proszę potraktować w kategorii żartu, wypowiadanego jednak z rozmysłem, bo trzeba to Rosjanom na każdym kroku przypominać, tak jak celowo nieomal pomijany w naszej historii słynny Hołd Ruski z 1611 r. Bez dostanie się do archiwaliów rosyjskich pewnie prawdy o tym, co stało się w 2010 r. się nie dowiemy.

Polski Prezydent na Uchodźctwie, Ryszard Kaczorowski, przeżył wiele.  Doczekamy się właściwego upamiętnienia jego osoby?

– Niestety brakuje w Polsce właściwego upamiętnienia nie tylko prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, ale całej naszej Emigracji Niepodległościowej z lat 1939 – 1990. Dlatego jednym z celów, jakie sobie stawiam na najbliższe lata jest dokonanie w tym zakresie pewnego przełomu. W roku 2017 będziemy obchodzili w czerwcu 70 rocznicę śmierci prezydenta Władysława Raczkiewicza, który był w czasie II wojny światowej, jako prezydent Rzeczpospolitej uosabiał Jej majestat. Cały rok 2017 powinien być dedykowany Emigracji, która wpisała się w ostatnie 250 lat naszych dziejów (począwszy od emigracji po Konfederacji Barskiej), a tej z lat 1939-1990 w szczególności. Sam, jako historyk współorganizuję wielką konferencję naukową w tym czasie. Mam nadzieję, że będzie ona naukowym ukoronowaniem tych spraw w 2017 roku. Choć czy tak się stanie nie wiem. Nie zależy to przecież ode mnie.

„Starcie cywilizacji chrześcijańskiej z cywilizacją islamu w Europie jest faktem”. Co Pan myśli o tym, żeby Polacy jednego dnia o tej samej godzinie podjęli wspólną modlitwę za prześladowanych chrześcijan, o siłę i zachowanie wiary w obliczu śmierci w imię Jezusa Chrystusa?

– Jestem człowiekiem wierzącym, wiec wierzę też w siłę modlitwy i z pewnością może ona tylko pomóc. Jako jednak historyk i polityk mam obowiązek podejmowania działań, aby chronić naszą cywilizację przed zagładą. A konkretnie chronić ją w naszej Ojczyźnie. Jeden z moich ulubionych bardów Paweł Piekarczyk śpiewa sceptycznie, że z Notre Dame będzie meczet, a z Big Bena minaret. I tak się pewnie stanie, ale to zmartwienie Francuzów i Anglików. Mnie interesuje, aby (i tu zacytuję nieco starszą piosenkę) jak najdłużej bił na Wawelu Zygmunta dzwon. A tym musimy się zając my sami w Polsce konkretnie działając, a nie tylko modląc się, choć to też jest ważne. Jasna Góra ocalała przed Szwedami w czasie potopu, dlatego, że poza żarliwą modlitwą ojciec Kordecki także mury wzmacniać kazał.

Generał Grot – Rowecki w Wiązownie rozpoczął zakładanie Armii Krajowej. W Wiązownie działał pułkownik Ryszard Kukliński. Czy przygotuje Pan artykuł na Ogólnopolską Konferencję – Pomnik Symboliczny zatytułowaną: Pułkownik Kukliński – zwycięska misja. Zaszczyci nas Pan swoją obecnością 7 listopada?

– Jeżeli tylko uznacie Państwo, że moja obecność może być wsparciem, a inne obowiązki mi uniemożliwią być wtedy z Wami, to uznam to za wyróżnienie.

Już dziś zapraszam w imieniu organizatorów. Dziękuję za rozmowę.