Odsunięcie od koryta przywykłych do życia w luksusie niewyobrażalnym dla rzeszy Polaków (nawet tych tworzących tzw. klasę średnią) powoduje prawdziwy wysyp objawów świadczących o do tej pory skrywanych aberracjach umysłowych.

 

Do Lisa dołączył Jacek Żakowski.

– „Niezawodny Kołodziejski” opisuje kolejne publikacje, które pompują napięcie przed tym weekendem i początkiem przyszłego tygodnia – mówił w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski.

– Ataki opozycji na posła Piotrowicza to Himalaje hipokryzji – pisze w „Rzeczpospolitej” Konrad Kołodziejski. – Jednym z najbardziej prominentnych posłów tak dziś „oburzonej komuną” Platformy jest przecież były sekretarz KC PZPR Marcin Święcicki, a wśród sojuszników i współpracowników opozycji znajduje się wielu innych ważnych aparatczyków przy których poseł Piotrowicz to płotka – pisze dziennikarz.

Żakowski westchnął i zwrócił się do dziennikarza „Rz”: Panie Konradzie, nie znam pana. Patrzę na twarz, nie jest pan dzieckiem. Mógłby pan zajrzeć do jakiegoś podręcznika historii, żeby nie wypisywać bzdur na drugiej stronie szanowanego jednak wciąż dziennika – powiedział Żakowski.

I dodał: Różnica miedzy Piotrowiczem a Święcickim polega na tym, że Piotrowicz wysługiwał się komunie w czasie, gdy ona biła ludzi, polewała zimną wodą, strzelała do górników. Był aktywnym funkcjonariuszem aparatu represji. Nie przypominam sobie, by za to przepraszał ani odniósł krytycznie do tego czasu – stwierdził publicysta. – Natomiast Święcicki wszedł do władz PZPR gdy następowała wielka zmiana i ma istotny wkład w zdemontowanie tej władzy. To jest dość zasadnicza różnica – powiedział Żakowski.

Zdaniem publicysty zestawianie Piotrowicza i Święcickiego to „abberacja umysłowa”.

 

http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,21093935,zakowski-uswiadamia-historycznie-dziennikarza-rzeczpospolitej.html

To zdanie należy Żakowskiemu szczególnie mocno zapamiętać: Był [Piotrowicz] aktywnym funkcjonariuszem aparatu represji.

 

Trzeba zatem po pierwsze przypomnieć, że Jacek Żakowski był aktywny dziennikarsko w stanie wojennym i wspierał reżim Jaruzelskiego.

Tak, proszę państwa, ta niewinna leluja, pragnąca uchodzić za jedynego sprawiedliwego, mogącego osądzać innych żyjących w rzeczywistości PRL w latach 1984-89 był dziennikarzem należącego do Stowarzyszenia i Unii Chrześcijańsko – Społecznej „Tygodnika Społecznego” , wydawnictwa dostępnego w każdym kiosku na terenie PRL.

Z kolei Stowarzyszenie i Unia Chrześcijańsko – Społeczna postrzegana była w tych czasach jako narzędzie władz komunistycznych w ograniczaniu wpływów Kościoła katolickiego w Polsce, w tym czasie jedynej liczącej się obrony Narodu przed reżimem Ślepowrona.

Jako organizacja posiadająca „imprimatur” władz partyjno-wojskowych została członkiem PRON-u (Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego) już w 1982 roku.

W tym czasie inni dziennikarze, zaangażowani przed 13 grudnia 1981 roku w rzeczywistą odnowę PRL imali się innych zawodów, nie związanych z pisaniem w oficjalnych mediach.

Dlatego młody Żakowski w radykalnym środowisku tamtych lat nazywany był „WRON-im ścierwem”.

Od WRON-y, czyli Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, jak oficjalnie nazywała się junta Jaruzelskiego.

I dzisiaj ten człowiek ma tupet nazywać pos. Piotrowicza aktywnym funkcjonariuszem aparatu represji!

 

Żakowski, propagandzista reżimu Jaruzelskiego !!!

Przyjrzyjmy się jeszcze świetlnej postaci (wg „WRON-iego ścierwa”) Macieja Święcickiego.

maciej-swiecicki

Wikipedia: „Od 1967 członek Związku Młodzieży Socjalistycznej, usunięty w 1968 za uczestnictwo w wydarzeniach marcowych. Od 1969 ponownie w ZMS, pełnił funkcję wiceprzewodniczącego koła związku na UW. Od 1971 do 1979 należał do Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. W styczniu 1974 został członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Od 1972 do 1982 był głównym specjalistą w Komisji Planowania przy Radzie Ministrów. Od 1979 do 1981 był członkiem egzekutywy oddziałowej organizacji partyjnej. W kwietniu 1982 został dyrektorem ds. studiów i analiz w Konsultacyjnej Radzie Gospodarczej kierowanej przez profesora Czesława Bobrowskiego. Od 1987 do 1989 był sekretarzem generalnym tej rady.

Od lipca 1989 do stycznia 1990 pełnił funkcję członka Komitetu Centralnego PZPR, a od lipca do września 1989 był sekretarzem KC.”

Związany z tą najbardziej siermiężną „komuną” poprzez więzy rodzinne. Jest bowiem zięciem Eugeniusza Szyra.

To wyjątkowo odpychająca postać.

Znowu posłużmy się Wikipedią:

eugeniusz-szyr

„W latach 1937–1939 był żołnierzem Brygad Międzynarodowych w Hiszpanii. Pełnił tam kolejno funkcje komisarza politycznego w: batalionie im. Palafoxa, obozie demobilizacyjnym polskich ochotników po rozwiązaniu brygad międzynarodowych, by w końcu 1938 zostać komisarzem wszystkich obozów demobilizacyjnych. W czerwcu 1939 wszedł w skład Tymczasowego Ośrodka Kierowniczego KPP, który z ramienia Międzynarodówki miał organizować nową partię w Polsce po rozwiązaniu KPP. W latach 1940–1943 był więziony we Francji i w obozie w Dżilfie w Algierii. W 1943, po zajęciu Algierii przez wojska amerykańskie, wyjechał do ZSRR przy okazji repatriacji obywateli ZSRR więzionych w Dżilfie i wstąpił do 1 Armii Polskiej w ZSRR. W stopniu majora był tam m.in. zastępcą szefa zwiadu w Polskim Sztabie Partyzanckim. W latach 1944–1945 w aparacie politycznym wojska, zaangażowany w prace Komitetu Słowiańskiego w Polsce.

W latach 1946–1947 podsekretarz stanu w Ministerstwie Przemysłu, w latach 1947–1949 podsekretarz stanu w Ministerstwie Przemysłu i Handlu. W latach 1949–1953 był zastępcą przewodniczącego Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego (do 1952 w randze ministra w rządzie Józefa Cyrankiewicza). Od marca 1954 – do 11 lipca 1956 był przewodniczącym Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego, a następnie – do 13 listopada 1956 – był ministrem budownictwa w rządzie Józefa Cyrankiewicza. Od 27 października 1959 do marca 1972 był wicepremierem w kolejnych rządach Józefa Cyrankiewicza i Piotra Jaroszewicza. Od 29 czerwca 1963 do 22 grudnia 1968 był również przewodniczącym Komitetu Nauki i Techniki. Od marca 1976 do 31 października 1981 był ministrem gospodarki materiałowej w rządach: Piotra Jaroszewicza, Edwarda Babiucha, Józefa Pińkowskiego i Wojciecha Jaruzelskiego. Od 1981 na emeryturze.”

Komisarz polityczny w stalinowskiej Hiszpanii (oficjalnie: republikańskiej) był etatowym funkcjonariuszem NKWD.

To znaczy, że Szyr za młodu był bolszewickim bandytą.

Ale propagandzista stanu wojennego Żakowski mówi o „nieskazitelnym” zięciu.

Chociaż dostępne materiały jednoznacznie wykazują, że od czasu, kiedy tylko mógł, Święcicki współpracował z reżimem komunistycznym na szczeblu, o którym nawet nie marzył szeregowy prokurator, jakim w latach PRL-u (od 1978 r.) był poseł PiS Stanisław Piotrowicz.

Nazywanie go dzisiaj aktywnym funkcjonariuszem aparatu represji pomimo tego, że dopiero po 1989 roku awansował w strukturach prokuratury (doszedł do stanowiska prokuratora Prokuratury Wojewódzkiej w Rzeszowie, a w latach 1994 do 2002 zasiadał w Sądzie Dyscyplinarnym dla Prokuratorów przy Prokuraturze Generalnej), co czyni funkcjonariusz aparatu propagandy reżimu Jaruzelskiego to kpina.

Kpina z resztek zdrowego rozsądku, który pozostał nielicznym czytelnikom „Gazety Ludu” i słuchaczom „radia z Czerskiej” po 25 latach wciskania im do głowy ordynarnego kitu.

Najwyraźniej Michnik, Żakowski i reszta towarzystwa uważają, że tamtych czasów nikt już nie pamięta.

A przecież lansowany ongiś przez „Gazetę Ludu” na  (prawie) wieszcza poeta Czesław Miłosz pisał:

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta
Możesz go zabić – narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.

Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.

 

Spisane były czyny i rozmowy, towarzyszu Żakowski.

 

 

Nie tylko poeta pamięta….

 

 

 

10.12 2016