Polityk musi umieć dokonywać wyborów i oprzeć się pokusie. – Polityka to najlepszy łamacz charakterów i kręgosłupów moralnych. Potrafi krok za krokiem, niepostrzeżenie, wciągać w bagno. Potrafi olśnić blichtrem władzy i blaskiem „wielkiego świata”. Kto nie ma dystansu wobec własnej osoby, kto nie ma dobrego punktu odniesienia, w końcu – kto nie wie, że do polityki idzie się po to, by służyć Polsce, ten łatwo może się zatracić – dla portalu Pressmania.pl mówi poseł na Sejm VIII kadencji Leszek Dobrzyński. – Kto da się uwieść tym szeptom i pokusom – wkracza na śliską drogę. To prosta droga do zatracenia, do bardzo wątpliwych życiowych wyborów – wyjaśnia Małgorzacie Kupiszewskiej.

Małgorzata Kupiszewska: 16 listopada 2015 r. – w święto Matki Boskiej Ostrobramskiej – Matki Bożej Miłosierdzia – dokonało się zaprzysiężenie nowego rządu.  Z Jej wizerunkiem na ryngrafach od lat wyruszali do walki polscy rycerze, powstańcy, partyzanci i Żołnierze Wyklęci. Marszałek Piłsudski powiedział kiedyś: „Ja, stary socjalista, gdy mam podjąć ważną decyzję, to przedtem modlę się do Matki Boskiej Ostrobramskiej”. W Kaplicy Ostrobramskiej jest wotum od Marszałka z napisem „Dzięki Ci Matko za Wilno”. Widzi Pan Poseł w tej zbieżności dat jakiś znak? 

Poseł Leszek Dobrzyński: Piękna data, piękne święto, piękna patronka – Matka Boska Ostrobramska… Dla jednych – zbieg okoliczności, dla drugich – znaczący symbol. Każdy niech osądzi wedle swojego patrzenia na świat. Na pewno zgodzimy się wszyscy, że ważne jest to, aby za sferą duchową podążała sfera czynów, i w drugą stronę – nasze czyny, z podstawą duchową, w tym wypadku podstawą wiary i tradycji na pewno będą miały większą głębię i trwalszy charakter niż budowanie na nicości. Musimy tylko każdego dnia udowadniać i sprawdzać, czy godnie nawiązujemy do tych wielkich świąt i patronów. Przytoczony przez panią cytat z Marszałka świadczy o tym, że „Ta, co w Ostrej świeci Bramie” potrafiła zauroczyć nawet tych, którzy drogę do wiary i Boga niekoniecznie mieli prostą i łatwą. Polecam każdemu wizytę w ostrobramskiej kaplicy i spotkanie z Nią, dla mnie to za każdym razem wielkie przeżycie.

Marmury i blask kamer w Sejmie niejednemu z posłów zawrócą w głowie. Mogą zapomnieć, że słowami: „Tak mi dopomóż Bóg” ślubowali służbę dla innych. Jak pan Poseł, osoba z doświadczeniem, może ochronić ich przed sprzeniewierzeniem się przyrzeczeniu?

– Zawsze twierdziłem, że polityka to najlepszy łamacz charakterów i kręgosłupów moralnych. Potrafi krok za krokiem, niepostrzeżenie, wciągać w bagno. Potrafi olśnić blichtrem władzy i blaskiem „wielkiego świata”. Kto nie ma dystansu wobec własnej osoby, kto nie ma dobrego punktu odniesienia, w końcu – kto nie wie, że do polityki idzie się po to, by służyć Polsce, ten łatwo może się zatracić. Ten świat kusi, ten świat szepce: „Hej, jesteś wspaniały…” Kto da się uwieść tym szeptom i pokusom – wkracza na śliską drogę. To prosta droga do zatracenia, do bardzo wątpliwych życiowych wyborów.

Po przemówieniu w Sejmie marszałka-seniora Kornela Morawieckiego nie milkły oklaski. Ostatnio dostał owacje na stojąco. Jak długo się panowie znacie? Jakie historie panów łączą?

– W 1986 roku zostałem zaprzysiężonym członkiem organizacji Solidarność Walcząca. Kornel najpierw był dla mnie legendą, potem poznałem go osobiście. Uczestniczyłem w działaniach SW w konspiracji oraz w pierwszej kampanii prezydenckiej a następnie działaniach politycznych Solidarności Walczącej do 1993 roku. Kornel to niezwykle ciekawa postać, swoiste połączenie analitycznego umysłu z filozofem i marzycielem. Dobrze, że Kornel znalazł się w tym sejmie, to także symboliczne wydarzenie, ale mające także swoje praktyczne znaczenie.

Od kiedy zaczęła się u pana Posła fascynacja historią?  To przypadłość rodzinna czy świadomy wybór?

– To chyba sprawa uwarunkowań genetycznych a może opowieści dziadka – ułana, bo zainteresowania te objawiły się rzeczywiście bardzo wcześnie: pamiętam, że pierwszą książką, jaką kupiłem za własne kieszonkowe (dosyć wcześnie zacząłem czytać), była pozycja „Byli żołnierzami Parasola”. Miałem wtedy 8 lat, druga klasa szkoły podstawowej… Stanowczo, dzieci w tym wieku mają inne lektury… Były potem z tego problemy, bo na lekcji poruszałem tematy znacznie wyprzedzające program szkolny… No a potem to już poszło z górki.

W dziejach Polski mężczyźni wychowywali swoich synów na wojowników –  umieli władać bronią, jeździć konno, odbierali staranne wychowanie. Czy nie czuje się pan z tym źle, że Polacy oddali bez walki i zarzucili wszystko to, co przodkowie uważali za ważne w przysposobieniu następców do życia?

– To odejście od cnoty męstwa i honoru to chyba nie tylko Polska specjalność. To sprawa cywilizacyjna, działa tu z jednej strony wiele lat względnego pokoju w Europie, z drugiej – skierowanie naszych myśli i instynktów na konsumpcję, na posiadanie. Przejawia się to zresztą nie tylko w zaniku wymienionych tu na początku cnót, ale chociażby w wygodnictwie. Kiedy np. słyszę w naszych czasach narzekania o tym, jak trudno wychowywać dzieci, zapewnić im byt, myślę wtedy o naszych babciach i dziadkach, o czasach wojennych i powojennych, kiedy liczne potomstwo było normalnością. Wszyscy wiemy, że tamte czasy bez pieluch jednorazowych, gotowych zupek i pralek automatycznych były trudniejsze. Dziś, zamiast dziecka, które kojarzy się z pracą, kłopotami i wydatkami, wolimy zainwestować w nowy samochód albo wycieczkę nad ciepłe morza…

Chamstwo, zniewieścienie, nieumiejętność radzenia sobie w życiu – jak pan Poseł zamierza wpłynąć, w czasie pracy w Sejmie VIII kadencji, na współczesnego człowieka, by tym niemęskim, dalekim od preferowanych przez wieki, przejawom ostro się przeciwstawić?

– To zadanie nie tylko przed sejmem, to wyzwanie dla nas wszystkich, byśmy przejrzeli się w lustrze i pomyśleli, co jest dla nas w życiu najważniejsze. Zarówno każdy indywidualnie jak i całe społeczeństwo. Nikomu nie można narzucić stylu życia, można jednak poprzez dobry przykład i propagowanie życiowych postaw wzmocnić pozytywne prądy, które widać w naszej zbiorowości. Pamiętam jedną z kabaretowych piosenek Jana Pietrzaka, znakomity, choć uproszczony i skrótowy przepis jak przejść przez życie:

Poprzez życia drogi idź prosto i śmiało
Nie bądź skarżypytą, leniem i zakałą
Nie zważaj po drodze, co boleść i trwoga
Kochaj ojca, matkę, ojczyznę i Boga.
To dobry drogowskaz na życiowym szlaku.

Opozycja nie daruje partii Prawa i Sprawiedliwości odebrania władzy. Jak pan Poseł, wespół z innymi, zamierza kontratakować, odpierać ataki, choćby jak te prowokacje wobec wicepremiera prof. Piotra Glińskiego w nagonce dziennikarzy i urzędnika na pensji w jednym z teatrów na południu Polski?

– To nie jest kwestia kontrataków czy wdawaniem się w histeryczne pyskówki. Tu potrzebne jest spokojne, systematyczne zmienianie rzeczywistości. Tyko zmiana mechanizmów funkcjonowania naszego państwa, tylko powrót do normalności i rzeczywiście demokratycznych procedur, może przynieść trwałe zmiany. I taką drogą idziemy.

Dlaczego Jadwiga Chmielowska, dziennikarka z ogromną wiedzą i doświadczeniem, przez 25 lat „wolnej Polski” nie mogła znaleźć pracy? Jakie ma Pan Poseł rozwiązania, by ludzie honorowi i z zasadami nie przymierali głodem w odróżnieniu do warszawskich telewizyjnych lanserów, którym 6, 5 tys. miesięcznie za mało, żeby świadczyć pracę?

– Zacznę od anegdoty: Jest  rok 1988. Przedstawiciele ośrodków SW mieli stawić się w Żywcu, gdzie miała odebrać ich Jadzia i gdzie następnie miało odbyć się spotkanie na temat działalności Serwisu Informacyjnego SW oraz szybkiej wymiany informacji. Punkt zbiórki – poczekalnia dworca kolejowego. No i siedzi sobie około dziesięciu twardych konspiratorów, znudzone filmowe miny, nikt nikogo nie zna, konspiracja na całego. Wtem pojawia się Jadzia. Ze wszystkich kątów poczekalni podrywa się do niej wianuszek ludzi, następują serdeczne powitania – bynajmniej całkowicie niezgodne z regułami konspiry…  Trzeba zrobić wszystko, by ludzie, którzy dawali świadectwo pięknych postaw w trudnych czasach mogli realizować się w wolnej Polsce. To nasze zobowiązanie moralne, ale też i praktyczna wskazówka dla przyszłych pokoleń, to drogowskazy i wzorce dla młodych.

Dziękuję za rozmowę.