Ktoś odciął prąd na Krymie. Wczoraj zestrzelono rosyjski samolot. Dziś Gazprom wstrzymuje dostawy gazu na Ukrainę. Jutro Zachód doceni Rosję i poprze jej postulaty. Przecież bez Rosji nie ma spokoju w Europie. Niemcy rozumieją to od dawna.

Nie ma to wszystko związku ze sobą?

Pewnie tak, ale jak nigdy potrzebny nam jest skuteczny, mocny i sprawny kontrwywiad, działający przede wszystkim w interesie naszego kraju, a dopiero potem zaspokajający potrzeby sojuszników – trochę narodowego egoizmu nie zaszkodzi, spójrzmy na wielkich. Kolejne antyterrorystyczne zabawki nic nie zmienią. Moim zdaniem, dzisiejszy terroryzm jest nieprzewidywalny i nie do zwalczenia środkami policyjnymi i jedyną skuteczną metodą przeciwdziałania są decyzje polityczne. Nawet niepopularne. Nie będę tego rozwijał, bo to nie ma sensu. I tak prawie nikt się z tym nie zgodzi.

Przypomnę tylko, że i w Nowym Jorku 11 września rano, i w Londynie pewnego lipcowego poranka 2005, stan zagrożenia terrorystycznego określono praktycznie na zerowy. Tak już jest z terroryzmem islamskim: zagrożenie jest niewielkie i duże jednocześnie, bo ich działanie terrorystów opiera się na zupełnie czym innym niż działanie RAF, ETA, IRA czy Czerwonych Brygad. Dziś nic nie jest racjonalne z naszego punktu widzenia, a celem jest każdy. Nawet nie instytucje i chronieni urzędnicy państwowi.

My mamy o wiele większe problemy i bardziej realne zagrożenia. Nie ktoś to wreszcie zrozumie.