Bolek zapowiadał nam drugą Japonię, ktoś coś przebąkiwał o drugiej Korei (Południowej), wcześniej mieliśmy być 17 republiką wiadomo czyją. Tymczasem okazuje się, że już prawie staliśmy się… drugimi Indiami.

Popularne w Polsce powiedzenie – korona mu z głowy nie spadnie oznacza, że jeśli ktoś coś zrobi, to nie przyniesie mu to ujmy, nie będzie to dla niego dyshonorem. *

Niestety. Okazuje się, że kolejny raz nasi przodkowie nie wzięli pod uwagę ideologii liberalnegodemokratycznego społeczeństwa, jakie ponoć rozkwitło nam nad Wisłą.

Jak bowiem informuje niejaka Małgorzata Gałczyńska (der Onet):

W drugiej połowie zeszłego roku sędzia Dariusz Bracisiewicz – nowy prezes Sądu Rejonowego we Włocławku – pojechał do Francji, by pracować przy zbiorze winogron. Zgodę na jego dodatkowe zatrudnienie wydała prezes włocławskiego „okręgu”. Problem w tym, że jedynym dodatkowym zatrudnieniem każdego sędziego może być wyłącznie praca naukowa lub dydaktyczna. – To jest niegodne sędziego – mówi nam rzecznik KRS Maciej Mitera.

Sędzia Dariusz Bracisiewicz w lutym 2018 roku został prezesem Sądu Rejonowego we Włocławku na fali ogólnokrajowej „czystki”, jaką przeprowadził Zbigniew Ziobro. Minister sprawiedliwości od sierpnia 2017 do lutego 2018 roku wymienił łącznie ponad 140 prezesów i wiceprezesów sądów w całej Polsce.

Zmiany we Włocławku objęły także Sąd Okręgowy, którego nową prezes została sędzia Ewa Felińczak. To właśnie ona wydała prezesowi włocławskiego „rejonu” zgodę na podjęcie dodatkowego zatrudnienia, polegającego na pracy przy winobraniu.

Prezes SO wyjaśnia, że swoje przyzwolenie na dodatkowe zatrudnienie sędziego oparła na art. 86 par. 2 i 5. Stanowią one, że „sędziemu nie wolno także podejmować innego zajęcia ani sposobu zarobkowania, które przeszkadzałoby w pełnieniu obowiązków sędziego, mogło osłabiać zaufanie do jego bezstronności lub przynieść ujmę godności urzędu sędziego”.

Na pytanie o motywy wyrażenia zgody na tego rodzaju „dorobienie” przez podwładnego prezes włocławskiego SO nie odpowiedziała. Jak uzasadniła – „żądana informacja nie jest informacją publiczną”.

 – Posiadałam wiedzę, że praca dotyczy zbioru winogron we Francji – dodaje w rozmowie z Onetem.

(…)

– To jest niemożliwe, nie jestem w stanie w to uwierzyć – mówi nam rzecznik Stowarzyszenia „Themis”, sędzia Dariusz Mazur, pytany o to, jak prezes sądu dorabiał przy winobraniu.

– To znaczy, że ja bym mógł stragan z warzywami prowadzić albo salon fryzjerski dla psów, gdyby prezes mi na to wyraziła zgodę? No przecież to jest jakieś kuriozum – podkreśla. – Cała ta sytuacja w ogóle budzi u mnie skojarzenia filmowe, na przykład z „Marysią” z filmu „Poszukiwany, poszukiwana” albo z Ireną Kwiatkowską z „Czterdziestolatka”, która „żadnej pracy się nie boi”. Ale żeby takie podejście prezentował sędzia, do tego pełniący funkcję prezesa sądu? Moim zdaniem to nie na miejscu – mówi rzecznik „Themis”.

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/prezes-sadu-dorabial-przy-winobraniu-we-francji-rzecznik-krs-to-niegodne-sedziego/rn2bryj

Posłużmy się wikipedią:

Może polegać na subiektywnym odczuciu własnej kasty jako bardziej „czystej” (ang. pure) niż inne – zdarza się to często również wśród braminów, z których niektóre grupy unikają małżeństw i wspólnego spożywania posiłków z członkami innych podgrup bramińskich, chociaż nie są one zabronione przez tradycyjne zakazy Manusmryti. Często poczucie „nieczystości” związane jest z wykonywanym zawodem, wiążącym się z przekroczeniem różnych tabu. Za nieczysty uchodzi kontakt ze zwłokami ludzkimi i zwierzęcymi, krwią, ekskrementami, nawet potem innych osób. Tak więc posługacze palący zwłoki na śmaśanach, czyściciele latryn czy rzeźnicy i garbarze uważani są za najbardziej nieczystych i wykluczeni poza społeczeństwo, stąd ich angielska nazwa outcasts. Nieco mniejszy stopień „nieczystości” cechuje np. szewców (kontakt ze skórą zwierzęcą i nogami ludzkimi) czy praczy (kontakt z brudną odzieżą).

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stany_i_kasty_w_Indiach

Wypowiedź rzecznika stowarzyszenia sędziów THEMIS niejakiego Dariusza Mazura nie powinna nikogo dziwić. Przecież już we wrześniu 2016 roku Polskę obiegła deklaracja ideowa sędzi NSA niejakiej Ireny Kamińskiej:

– Całe życie broniłam sędziów. Uważam, że to jest zupełnie nadzwyczajna kasta ludzi i myślę, proszę państwa, że damy radę!

https://www.youtube.com/watch?v=WSd1mKfeTqA

.

Mamy więc pewną hierarchię.

.

Na samej górze znajduje się nadzwyczajna kasta ludzi, czyli sędziowie.

.

Z kolei na samym dole, zgodnie z wypowiedzią „polskiego bramina” Dariusza Mazura znajdują się zbieracze winogron we Francji, właściciele straganów warzywnych oraz właściciele  salonów fryzjerskich dla psów. Generalnie przedsiębiorcy.

.

Potem mamy urzędników niskiego szczebla, bandytów, złodziei, gwałcicieli, bezrobotnych itp.

.

Kolejną kastę stanowią zaś urzędnicy średniego szczebla, menadżerowie, nauczyciele itp.

.

Nad nimi wszystkim unoszą się sędziowie. Mało dostrzegalni i niedosiężni z poziomów niższych.

.

Za to mogący robić co tylko zapragną poniżej swojej „nadzwyczajności”.

.

Trudno o bardziej wyrazisty przykład pogardy, jaką żywi „polski bramin” w todze w stosunku do reszty społeczeństwa.

.

Ktoś taki powinien być od razu i z wielkim hukiem wyp.. wywalony z zawodu sędziowskiego i trwale pozbawiony możliwości pracy w jakimkolwiek zawodzie prawniczym.

.

Pytanie, ilu innych „polskich braminów” wyznaje te same poglądy, co D. Mazur, ale boi się je publicznie artykułować?

Zbyt często spotykana na sali sądowej pogarda dla strony nie będącej prawnikiem świadczy niestety, że takich jest więcej.

.

Pora więc najwyższa, by w ramach ogólnonarodowego sprzeciwu wobec degradacji sądów i wyrugowania z nich sprawiedliwości po 1989 roku wymóc sprowadzenie „boskich” na ziemię.

.

I nie chodzi o to, by ich przeczołgać (choć wielu by się to należało), ale przede wszystkim o to, by wreszcie zaczęli stąpać po ziemi.

fot. pixabay

.

5.04 2019

______________________________________

* – wikisłownik.