Mecz początkowo wyglądający na kolejny z cyklu My kontra reszta świata wcale nie jest przegrany.

Bowiem:

1.       Po raz pierwszy udało się w końcu wzbudzić uwagę tak dużej społeczności międzynarodowej na fałszywość określenia „polskie obozy śmierci”.

2.       Timmermans, departament stanu USA i Yad Vashem zostali przymuszeni do wypowiedzenia prostego stwierdzenia – obozy śmierci nie były „polskie”, ale niemieckie bądź „nazistowskie”.

3.       Krytyka noweli ustawy o IPN, jeśli wczytać się w argumenty szczególnie wysuwane w Izraelu, polega na kompletnej nieznajomości tekstu ustawy i opieraniu się na histerycznych wrzaskach garstki niedouków o lewackim pochodzeniu (za Eli Barburem).

4.       Za chwilę państwa Europy Środkowej zrozumieją, że nie tylko Polska jest na celowniku Przedsiębiorstwa „Holocaust”, ale również Łotwa, Chorwacja, Słowenia czy Węgry itp. To z kolei oznacza, że ta wielka Ameryka, o jakiej ludzie pod butem czerwonego cara śnili po nocach pokazuje swoje niezbyt przyjemne oblicze. Zatem punkt dla Putina, i to poważny, jeśli dyplomatołki z USA nie zrozumieją, że sympatia ludów zmienną jest. A obecność kilkuset żołnierzy amerykańskich póki co gwarantować może jedynie kolizje drogowe w najbliższej okolicy.

5.       Za chwilę okaże się, że roszczenia o ten swoisty żydowski „zachowek” są oparte tylko i wyłącznie na chciejstwie, bowiem brak jest podstaw prawnych do wysuwanych żądań. Tak samo, jak spadek po katoliku, który zmarł nie pozostawiając spadkobierców, przechodzi na własność gminy, a nie Watykanu czy też najbliższego proboszcza, dzieje się z majątkiem Żydów, którzy zginęli nie pozostawiając spadkobierców.

6.       Oczywistą oczywistością jest, że w wyniku planowanego przez Niemcy mordu ludzie zginęli. Tego nie są zmienić w stanie żadne pieniądze. Jednak prawo międzynarodowe nigdy nie poruszało tego problemu. Gdzie było żydowskie lobby w USA i dlaczego nic w tej mierze nie robili od daty powstania ONZ, tj. od 1946 roku?

7.       Majątek należący przed wojną do związku religijnego jest sukcesywnie od lat zwracany. Ba, państwo nawet przeznacza spore kwoty na renowacje żydowskich cmentarzy.

8.       Oburzenie społeczeństwa polskiego na Izrael i USA, które to państwa bez zachowania cienia pozorów próbują wskazać nam miejsce w szeregu za chwilę przerodzi się w powszechny  judeosceptycyzm.

9.       Pouczenie, że zdaniem USA nie wolno hamować badań nad Holocaustem zaowocuje w pierwszej kolejności wszczęciem wykopalisk w Jedwabnem, w celu ustalenia nie tylko prawdziwej liczby ofiar (wsadzenie do jednej stodółki 1600 osób jest nieprawdopodobne) ale i  sprawdzenia podnoszonych od lat zarzutów tzw. „negacjonistów”. Po 73 latach od zajęcia terenu obozu w Auschwitz pora na spojrzenie nań okiem badacza, a nie na kolanach.

10.   I nagle może się okazać, że mit założycielski Izraela, który do tej pory cementuje społeczności żydowskie na całym świecie, runie.

11.   6.000.000 ofiar, przeznaczonych na całopalenie, stanie się mitem wymyślonym jedynie po to, by odzyskać Palestynę przed wyznaczonym czasem.

12.   Ale w wymiarze świeckim ton wypowiedzi izraelskich polityków w połączeniu z wypowiedziami polskojęzycznych Żydów na forach społecznościowych cofnął stosunki polsko-izraelskie do początku lat 1990-tych. To faktycznie jest sukces na miarę „wielkiego” dyplomaty.

Analiza Jedwabnego, faktycznej ilości ofiar żydowskich w Birkenau i innych obozach śmierci może przyczynić się do końca państwa udającego świeckie, a naprawdę teokratycznego, jakim jest Izrael.

1.02 2018