Agnieszka Pomaska od początku swojej kariery politycznej związana jest z Platformą Obywatelską. W 2002 i 2006 z listy PO była wybierana do rady miasta Gdańska. Pełniła funkcję jej wiceprzewodniczącej, kierowała Komisją Turystyki i Promocji Miasta. Została też prezesem stowarzyszenia Centrum Rozwoju Edukacji Obywatelskiej.

 

W wyborach parlamentarnych w 2007 startowała do Sejmu w okręgu gdańskim, uzyskując 9495 głosów. Mandat posłanki na Sejm VI kadencji objęła 24 czerwca 2009 w miejsce Jarosława Wałęsy, który został wybrany do Parlamentu Europejskiego. W wyborach w 2011 z powodzeniem ubiegała się o reelekcję, dostała 16 117 głosów. W wyborach w 2015 po raz trzeci została posłanką, otrzymując 22 196 głosy.

Tyle wikipedia.

uid_fcb8cc0b760878d29a00d79e049b25381431687983993_width_633_play_0_pos_0_gs_0_height_355

Jak do tej pory szerzej zdążyła zasłynąć postulatem podwyższenia cen farb i lakierów w sprayu, co niewątpliwie ucieszyłoby wszystkich posiadaczy samochodów.

Lakiernictwo to tylko jedno z zainteresowań pani POseł. Z równą troską pochyliła się także nad kodeksem postępowania karnego postulując w nim zmiany pozwalające sądowi nie informować prokuratury o wykrytym podczas rozprawy przestępstwie.

Porównując ilość interpretacji zgłaszanych przez nią w poprzedniej kadencji (94) ze zgłoszonymi w ciągu niespełna roku, jaki minął od ostatnich wyborów (43) widać, jak bardzo wzrosła jej aktywność.

Jej kolejna interpretacja w mediach polskojęzycznych stała się wiadomością dnia:

Interpelacja posłanki PO wpisuje się niejako w zapoczątkowaną przez Nowoczesną akcję „Misiewicze”. Jak tłumaczyli pomysłodawcy tego przedsięwzięcia, miał być to protest przeciwko zawłaszczaniu przez PiS spółek skarbu państwa. Politycy Nowoczesnej organizowali stosowne konferencje w 14 województwach. W sumie lista „Misiewiczów” objęła 227 nazwisk w całej Polsce. Najwięcej z nich dotyczy województwa dolnośląskiego (63 nazwiska), łódzkiego (24 nazwiska) i opolskiego (21 nazwisk). Na Pomorzu lista zamknęła się na 16 osobach.

– Uważam, że to bardzo dobra inicjatywa Nowoczesnej, która odbiła się szerokim echem. PO uzupełniła ją swoją akcją: „PiS-iewicze”. Razem oba działania zdobyły duży zasięg w internecie. Ludzie powinni wiedzieć, co teraz dzieje się w spółkach państwa, do jakiego kolesiostwa tam dochodzi – uważa rozmówczyni Onetu.

http://wiadomosci.onet.pl/trojmiasto/agnieszka-pomaska-pisze-do-beaty-szydlo-ws-nepotyzmu-w-pis/5slyk1

Nic, tylko przyklasnąć, ale…

Ale to „zawłaszczania państwa” jest po prostu czyszczeniem spółek Skarbu Państwa i urzędów z ludzi zawdzięczających całą swoją karierę i wysokie zarobki poprzedniej koalicji (PO/PSL).

Już w 2012 roku pisał Puls Biznesu, czasopismo, które trudno by podejrzewać o sympatie propisowskie:

Teraz K… My a la PO to 200 mln zł, które przez niecałe pięć lat od objęcia władzy, trafiło z państwowej kasy do prywatnych kieszeni działaczy PO, ich znajomych i rodzin z naszej listy. A przecież nasze zestawienie jest niepełne…

 

PRZYPOMINAMY NASZ TEKST, KTÓRY OPUBLIKOWALIŚMY DOKŁADNIE ROK TEMU:

Łatwiej obiecać niż dotrzymać. Prawdziwości tego powiedzenia premier Donald Tusk dowodzi co rusz. Już w pierwszym expose w 2007 r. deklarował zakończenie „politycznego procederu zawłaszczania spółek z udziałem skarbu państwa”. Czy dziś uważa, że dotrzymał słowa? Na tak zadane pytanie nie odpowiedział. I trudno się dziwić. Publikowana poniżej lista będących na państwowym garnuszku 428 działaczy PO, członków ich rodzin i znajomych, to najlepsza ilustracja tego, co zostało z tej obietnicy.

Z kolei we wrześniu 2010 r. na konwencji krajowej PO Donald Tusk mówił: „skrót PO oznacza także „pełną odpowiedzialność”. Jeżeli ktokolwiek na tej sali, w sukcesie PO i zaufaniu ludzi, szuka sposobu na realizację własnej ambicji, albo interesu, pomylił salę”. Czy aby na pewno? Przez niecałe pięć lat od objęcia władzy wymienieni poniżej nominaci PO zarobili, bagatela, 200 mln zł. A przecież nasza lista jest niepełna! (…)

W resorcie skarbu „głównymi kadrowymi” PO przez cztery lata pierwszej kadencji byli minister Aleksander Grad i jego zastępca: Adam Leszkiewicz. W państwowych spółkach kariery zaczęli robić liczni działacze PO z Tarnowa (skąd pochodzą obaj ministrowie) i Tomaszowa Lubelskiego (tego samego, w którym szefem struktur PO jest bratanek Aleksandra Grada, Mariusz). Partyjnych nominatów do dziś można znaleźć we wszystkich większych i prawie wszystkich mniejszych firmach skarbu państwa. Symbolem może być tu PGE, która pod rządami Tomasza Zadrogi tylko w zarządach i radach nadzorczych spółek z grupy znalazła posady dla ponad 50 działaczy PO.

Czytaj więcej na

 http://www.pb.pl/2841223,15705,lista-wstydu-platformy-obywatelskiej?utm_source=copyPaste&utm_medium=referral&utm_campaign=Chrome

Do tekstu załączona jest lista.

babuska-bartlomiejOto przykładowo Bartłomiej Babuśka, prezes FOB Fabios i Małopolskiego Centrum Biotechniki, członek RN sześciu spółek z pośrednim lub bezpośrednim udziałem państwa, członek ZP PO w Tarnowie, radny gminy Tarnów i jego syn Marek, członek zarządu Wojskowego TBS Kwatera.

26 października 2013 roku Dziennik Polski pisał:

Bartłomiej Babuśka, radny od 2002 roku, w 2005 roku skupiał się na prywatnym biznesie. Prowadził firmę doradczą BB Menagement, która wykazywała początkowo straty, i był prezesem spółki Solaris Invest, działającej na rynku ukraińskim; bez większego powodzenia. Pracował również jako doradca zarządu w firmie rodzinnej MBCO, prowadzącej dom turysty w Zakopanem. W 2005 r. został też członkiem PO. W biznesie działał od studiów. Ukończył Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie na kierunku zarządzanie firmą.

W latach 2007-2008 do władzy dochodzi Platforma. I nagle radny Babuśka zostaje członkiem rady nadzorczej  Wojskowego Towarzystwa Budownictwa Społecznego „Kwatera”, spółki Skarbu Państwa zajmującej się obrotem nieruchomościami oraz Zakładów Mechanicznych PZL Wola, gdzie ma doprowadzić do prywatyzacji. Radny zamyka prywatną firmę, pozbywa się nagromadzonych akcji i w 2009 roku zostaje prezesem Fabiosu, fabryki osłonek kolagenowych w Białce pod Makowem Podhalańskim, spółki Skarbu Państwa. Zastępuje prezesa związanego z PiS. Pozostaje w WTBS „Kwatera”. Dzięki pracy w spółkach już w tym roku zarabia 152 tys. zł. Rok wcześniej wykazał w oświadczeniu majątkowym tylko 6,7 tys. zł dochodu z tego źródła (przyszedł do spółek pod koniec roku). Do tego dochodzi roczna dieta radnego, ok. 22 tys. zł, dziesiątki tys. zł z wcześniejszej działalności i robi się niezła sumka. Do mercedesa z 2002 r. dokupuje w tym czasie motocykl hondę transalp. Radny zapewnia, że wejścia do władz spółek nie zawdzięcza działalności politycznej. Przypomina, że wcześniej pracował w dwóch spółkach jako prezes zarządu, Tarnowskiej Fabryce Okien Oknotar, spółce Grupy Azoty, oraz Cristal Park zajmującej się hotelarstwem. – Zatem zanim zostałem członkiem PO w 2005 r. piastowałem już podobne posady – mówi. – To, że później pracowałem we władzach innych spółek, prywatnych czy z udziałem Skarbu Państwa, wynika z mojego wykształcenia, doświadczenia, dynamicznego życia i faktu, że startowałem w konkursach, które wygrywałem. Choć nie zawsze. Nie można więc mówić tu o partyjnych synekurach. Rozumiem, że takie zarzuty się pojawiają, ale są bezpodstawne – zapewnia. Konto puchnie W 2010 roku Babuśka odchodzi z Fabiosu, gdzie doszło do śledztwa CBA i prokuratury m.in. w sprawie fałszowania dokumentów. Śledztwo zostało jednak umorzone w 2012 roku. Radny ciągle pracuje w WTBS. W spółkach zdążył zarobić kolejne 235 tys. zł. Ma już też nowy samochód, toyotę avacon. Ponadto zaczyna pracę w firmie chemicznej BC-CHEM w Rzeszowie jako doradca. Jednak nie pozostaje bez prezesury. W roku 2011 zostaje prezesem Małopolskiego Centrum Biotechniki, spółki Skarbu Państwa zajmującej się… handlem nasieniem zwierząt hodowlanych. Równocześnie wchodzi do rad nadzorczych spółek Naftoserwis i PEC Dąbrowa Górnicza, która przekształca się w Tauron Ciepło. W tamtym roku zarobił 212 tys. zł w spółkach. (…)

Czytaj więcej:

 http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3283346,babuska-prezes-od-wszystkiego,id,t.html

To tylko jeden z wielu. Miał pecha, że akurat na niego uwzięli się dziennikarze. W publikowanej liście przeraża co innego. Pełno na niej rozmaitych funkcyjnych w Mazowieckiej Jednostce Wdrażania Projektów Unijnych. PO opanowała kanał, którym do Polski wpływały unijne pieniądze decydując tym samym, komu, ile i za co?

Państwo zawłaszczone – tak wyglądała Polska już pod koniec pierwszej kadencji PO/PSL.

Bo „lista hańby” obejmuje także działaczy rzekomo chłopskiego stronnictwa.

Byli nieco skromniejsi od krewnych-i-znajomych-króliczka PO. W analogicznym okresie otrzymali „jedynie” 142 mln złotych.

I tu nie brakuje przykładów „kolesiostwa”:

roman1Roman Kwaśnicki, kandydat PSL na prezydenta Jeleniej Góry, na fotelu prezesa KRUS zabawił osiem miesięcy. Odszedł we wrześniu 2008 r. za „uchybienia o charakterze organizacyjno-administracyjnym”, jak tłumaczył ówczesny minister rolnictwa Marek Sawicki. Media pisały o nepotyzmie, tworzeniu stanowisk pracy pod konkretne osoby i licznych podróżach służbowych, z których większość wiodła w rodzinne strony prezesa.

Rok później Kwaśnicki był już (i jest do dziś) wicedyrektorem Zakładu Doświadczalnego Bonin, działającego przy Instytucie Hodowli i Aklimatyzacji Roślin, podlegającego resortowi rolnictwa. Zakład specjalizuje się w nasiennictwie ziemniaka i zbóż, a Kwaśnicki jest zootechnikiem, który pracował głównie w oświacie i w KRUS.

Czytaj więcej na

 http://www.pb.pl/2670392,16090,teraz-k-my-w-wykonaniu-ludowcow?utm_source=copyPaste&utm_medium=referral&utm_campaign=Chrome

Mimo tego, że budżetowe pieniądze wypłacone działaczom PSL stanowiły „tylko” 71% zagarniętych przez działaczy PO lista hańby jest niewiele krótsza i obejmuje 408 nazwisk.

„Jak ludowcy dzielą strefy wpływów?

MINISTERSTWO ROLNICTWA I ROZWOJU WSI (40 osób z listy)

Najwięcej posad do obsadzenia PSL ma w jednostkach podległych resortowi rolnictwa. Są to KRUS, ARiMR, ARR i ANR (opisujemy je osobno), ale też inspekcje (np. ochrony roślin i nasiennictwa) czy 12 instytutów naukowych i ich spółki. Za rządów Marka Sawickiego, byłego już ministra i wiceprezesa PSL, dyrektorem w KRUS została jego szwagierka, a zastępcą szefa Centralnej Biblioteki Rolniczej — teść syna. Przemysław Litwiniuk, były szef gabinetu Sawickiego, jest rekordzistą: był na państwowym garnuszku w siedmiu różnych miejscach. W 2011 r. wpłacił na rzecz PSL ponad 20 tys. zł.

AGENCJA RESTRUKTURYZACJI I MODERNIZACJI ROLNICTWA (132 osoby z listy)

To głównie przez tę agencję płyną na polską wieś pieniądze z UE. I właśnie tę agencję oplata największa sieć działaczy partii spod znaku zielonej koniczynki. Są wszędzie: w centrali, oddziałach wojewódzkich i biurach powiatowych. Aż 38 osób odnaleźliśmy też w zarządach i radach nadzorczych spółek podległych ARiMR, a zarządzających hurtowymi rynkami rolnymi. Niemal dokładnie 3,5 roku (do ostatniego czwartku) prezesem ARiMR był formalnie bezpartyjny Tomasz Kołodziej — syn Ryszarda Kołodzieja, byłego posła i wiceministra rolnictwa z PSL, który tylko w 2011 r. wpłacił na konto PSL 12 tys. zł.

AGENCJA RYNKU ROLNEGO (36 osób z listy)

To druga z agencji pośredniczących między UE a polskim sektorem rolnym. Pierwszym prezesem ARR z ramienia PSL był Bogdan Twarowski. Zasłynął bizantyjskimi rządami i tym, że jednego dnia odwołał wszystkich dyrektorów regionalnych, a wakaty zaczął obsadzać ludowcami. Jego następca — Władysław Łukasik, to jeden z niesławnych bohaterów tzw. taśm PSL. Dziś obaj mają status oskarżonych o przekroczenie uprawnień przez wydawanie poleceń zatrudniania lub zwalniania z ARR konkretnych osób. Nie przyznają się do winy.

AGENCJA NIERUCHOMOŚCI ROLNYCH (25 osób z listy)

W tej agencji, zarządzającej państwowymi nieruchomościami rolnymi, znaleźliśmy najmniej działaczy PSL. Z dwóch powodów: dopiero w lutym 2012 r. ludowcy za sprawą swojego byłego posła Leszka Świętochowskiego „odzyskali” ANR z rąk PO, a poza tym w ANR jest najmniej posad do obsadzenia — w przeciwieństwie do ARiMR, nie ma biur powiatowych, a podległe jej spółki (takie jak np. stadniny koni) nie mają rad nadzorczych. Polityków PSL jest więc w ANR stosunkowo niewiele, ale rekompensują to ich pensje: sporo wyższe niż w ARR czy ARiMR.

MINISTERSTWO SKARBU PAŃSTWA (47 osób z listy)

W resorcie skarbu „głównym kadrowym” ludowców jest Jan Bury, wiceprezes PSL i wiceminister skarbu od listopada 2007 r. do lipca 2012 r. Najwięcej działaczy partii chłopskiej i członków ich rodzin można znaleźć w zarządach i radach nadzorczych spółek z branży energetycznej, którą nadzorował Bury. Wśród szczęśliwców sprawdzających się w biznesie znaleźliśmy m.in. byłych wspólników w interesach byłego wiceministra i jego znajomych z czasów działalności w Związku Młodzieży Wiejskiej, któremu szefował w latach 1990-96.

KASA ROLNICZEGO UBEZPIECZENIA SPOŁECZNEGO (54 osoby z listy)

KRUS to instytucja odpowiedzialna za ubezpieczenia społeczne rolników. Za rządów PSL i PO miała trzech prezesów: Romana Kwaśnickiego, Henryka Smolarza i Artura Brzóskę — wszystkich spod znaku zielonej koniczynki. Najgłośniej było o pierwszym — odszedł oskarżany o nepotyzm i nadużywanie podróży służbowych. W KRUS także można dostrzec dzielenie stanowisk według partyjnego klucza. Możliwości jest wiele — poza oddziałami wojewódzkimi kasa posiada ponad 250 mniejszych tzw. placówek terenowych.

MINISTERSTWO PRACY I POLITYKI SPOŁECZNEJ (32 osoby z listy)

Spośród jednostek podlegających resortowi pracy upartyjnienie najlepiej widać w ochotniczych hufcach pracy. Ich szefem od stycznia 2008 r. do lipca 2012 r. był Jerzy Mormul, członek zarządu wojewódzkiego PSL w Opolu. W OHP znaleźliśmy jeszcze 27 innych działaczy partii chłopskiej, a kilku kolejnych też w PFRON i ZUS. Licznie reprezentowani w tym gronie są ludowcy z województwa lubuskiego — tego samego, w którym szefem struktur PSL jest Jolanta Fedak, minister pracy z pierwszego rządu Donalda Tuska.

SAMORZĄDY WOJEWÓDZKIE (85 osób z listy)

Działacze PSL sprawdzają się nie tylko na państwowym, ale także samorządowym wikcie. W niemal wszystkich województwach można znaleźć ludowców z lukratywnymi posadami. Są w spółkach, ośrodkach ruchu drogowego, urzędach pracy, funduszach ochrony środowiska i gospodarki wodnej, a nawet szpitalach, muzeach czy filharmoniach. Najhojniej stanowiskami obdziela kolegów Adam Struzik, nie tylko członek Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL, ale również marszałek województwa mazowieckiego od, bagatela, 11 lat.

MINISTERSTWO GOSPODARKI (26 osób z listy)

Resortowi gospodarki, któremu szefuje prezes PSL Waldemar Pawlak, podlegają m.in. spółki górnicze, specjalne strefy ekonomiczne i wydziały promocji handlu i inwestycji w polskich ambasadach. Wszędzie znaleźliśmy ludowców. W górnictwie sprawdza się m.in. Eugeniusz Postolski, który wcześniej nie sprawdził się jako wiceminister, odpowiedzialny za… górnictwo. W jednej z SSE posadę szefa RN znalazła wiceprezes partii Jolanta Fedak, której powinęła się noga w wyborach do Sejmu. Za granicą natomiast sprawdza się m.in. syn Andrzeja Śmietanki, jednego z niesławnych bohaterów tzw. taśm PSL.”

Czytaj więcej na

 http://www.pb.pl/2670392,16090,teraz-k-my-w-wykonaniu-ludowcow?utm_source=copyPaste&utm_medium=referral&utm_campaign=Chrome

e485d116eecd8d9fb11ec306e21d6c49Pani POmaska zapomniała, że dojna zmiana już była. W wykonaniu PO/PSL trwała 8 lat. Dzisiaj zastępowanie zakorzenionych w rożnych miejscach miernot – działaczy do niedawna rządzących partii nazywana jest przez nich….. nepotyzmem.

Tymczasem to nie wina PiS, że każdorazowa zmiana ekipy rządzącej oznacza wymianę związanych z poprzednią urzędników, będących tak naprawdę działaczami partyjnymi uposażonymi według partyjnych zasług, w oderwaniu od realiów gospodarczych.

Taki bowiem model państwa odziedziczyliśmy po PRL i przez ponad jedno pokolenie nie zrobiliśmy nic, aby to zmienić.

Na dobro PiS trzeba zapisać to, że przynajmniej z miejsca wydatnie zmniejszyło partyjne synekury.

To jednak za mało.

„Dobry fachowiec, ale bezpartyjny” pisał w latach 1970-tych M.F. Rakowski w proteście przeciw lansowaniu na stanowiska kierownicze wyłącznie ludzi partyjnych (PZPR).

Niestety, III RP poszła w stronę, o której nie myślał żaden sekretarz nieboszczki partii..

Dobry fachowiec, jeśli jest bezpartyjny, musi wyjechać za chlebem na zachód od Odry.

Za to ciągle najważniejsza jest cecha, którą za PRL określano skrótem BMW.

Bierny, mierny ale wierny.

Czas pokaże, czy PiS będzie kontynuował politykę ostatnich trzech dekad.

22.09 2016