Śląsk walczy o życie dla górniczych rodzin i rozwój gospodarczy całego regionu! Politycy w chocholim tańcu. Historia zatoczyła koło. POPiS realizuje wytyczne Brukseli jak komuniści dekrety moskiewskich okupantów w czasach PRL. Warto przypomnieć, że PO zlikwidowało Stocznę Gdańską, a PiS likwiduje Kopalnię Wujek. Wszystko pod pozorem nie rentowności i dla naszego dobra. Tylko gdy Donald Tuski i jego kumple z boiska zamykali polskie stocznie, to Niemcy rozwijali swoje oraz udzielali im wsparcia finansowego. Obecnie Kaczyński przy pomocy bankstera Morawieckiego pod pozorem reformy górnictwa planuje zamknąć kolejne kopalnie, gdy znowu Ci sami sąsiedzi zza Odry otwierają nowe elektrownie Węglowe, tak jak Japończycy. Jednak biedna Polska ma likwidować branżę na, której oparta jest nasza niezależność energetyczna w imię wyimaginowanej ochrony klimatu.

Trwa podziemny protest w sześciu śląskich kopalniach. W Halembie, Pokoju, Bielszowicach, Wujku akcja trwa od poniedziałku. We wtorek do protestu przystąpili górnicy z Piasta i Ziemowita. Według danych zebranych przez górniczą „Solidarność” na godz. 15.00 pod ziemią protestuje w sumie przeszło 230 górników. Najwięcej w kopalni Halemba –100 ludzi i w kopalni Piast – 70 górników.

W środę do akcji przystępować mają kolejne grupy górników w kolejnych kopalniach. Na piątek w Rudzie Śląskiej planowana jest manifestacja górników ze śląskich kopalń. Mają ich wesprzeć reprezentanci innych branż zagrożonych skutkami polityki klimatyczno-energetycznej UE oraz mieszkańcy Rudy i miast ościennych.

Kolejna runda negocjacji między związkami zawodowymi i delegacją rządową nie przyniosła rozstrzygnięć. Rozmowy będą kontynuowane w środę 24 września 2020 roku od godz. 14.00. W kopalniach Polskiej Grupy Górniczej trwa podziemny protest. – Na tę chwilę ustaliliśmy to, że negocjacje będziemy kontynuować jutro od godz. 14.00. Mogę jednak potwierdzić, że te rozmowy są na zdecydowanie wyższym poziomie, niż wszystkie poprzednie – powiedział Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” po trwającej blisko 11 godzin rundzie negocjacyjnej, która zakończyła się we wtorek 23 września tuż przed północą.

Przewodniczący przyznał, że podczas wtorkowych rozmów pojawiły się pewne koncepcje i projekty, które Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy musi szczegółowo przedyskutować we własnym gronie przed kolejnym spotkaniem ze stroną rządową. Jednocześnie podkreślił, że do momentu spisania porozumienia wszystkie plany  i ustalenia MKPS dotyczące akcji protestacyjnych obowiązują.

Artur Soboń,  pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węgla kamiennego, wiceminister aktywów państwowych określił wtorkowe rozmowy jako „dobre i uczciwe”. – To o czym dzisiaj rozmawialiśmy,  to są kluczowe,  kierunkowe kwestie,  które w dalszych rozmowach będą już rozwijane i omawiane, tak aby dojść do porozumienia – powiedział wiceminister Soboń.

Oprócz wiceszefa resortu aktywów państwowych Artura Sobonia w negocjacjach uczestniczyli m.in. pełnomocnik rządu ds.polityki surowcowej, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu Piotr Dziadzio oraz szef Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów Krzysztof Kubów.

Trzeba przypomnieć, że od poniedziałku 21 września w kopalniach Halemba, Bielszowice, Pokój i Wujek trwa podziemny protest. We wtorek do akcji protestacyjnej dołączyli górnicy z kopalni Piast-Ziemowit. Łącznie pod ziemią protestuje ok. 230 osób. W środę do akcji przystępować mają kolejne grupy górników w kolejnych kopalniach. Na piątek w Rudzie Śląskiej planowana jest manifestacja górników ze śląskich kopalń. Mają ich wesprzeć reprezentanci innych branż zagrożonych skutkami polityki klimatyczno-energetycznej UE oraz mieszkańcy Rudy i miast ościennych.

Podziemny protest, który rozpoczął się w KWK Ruda i Wujek, będzie się rozszerzał na inne kopalnie Polskiej Grupy Górniczej. W piątek ulicami Rudy Śląskiej przejdzie manifestacja – ogłosił Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy Regionu Śląsko-Dąbrowskiego, w skład którego wchodzą NSZZ „Solidarność”, OPZZ, FZZ i WZZ Sierpień’80.

21 września 2020 roku minął termin, w którym MKPS oczekiwał na rozpoczęcie rozmów z premierem Mateuszem Morawieckim o przyszłości górnictwa, energetyki i przemysłu na Górnym Śląsku oraz w Zagłębiu Dąbrowskim. W tym czasie ani premier, ani inni przedstawiciele rządu nie podjęli dialogu ze stroną społeczną, co wywołało wzburzenie wśród załóg kopalń. – Dzisiaj w godzinach popołudniowych rozpoczęły się spontaniczne, oddolne protesty pod ziemią w kopalni Ruda i Wujek. Mamy sygnały, że te podziemne protesty będą się rozprzestrzeniać na inne kopalnie Polskiej Grupy Górniczej – powiedział Dominik Kolorz podczas briefingu prasowego, który odbył się w poniedziałek w siedzibie śląsko-dąbrowskiej Solidarności w Katowicach, po posiedzeniu Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego.

To właśnie kopalnia zespolona Ruda, w skład której wchodzą ruchy: Halemba, Bielszowice i Pokój, a także KWK Wujek w Katowicach miałyby zostać zamknięte w pierwszej kolejności, jeśli rząd nie wycofa się z planów szybkiej likwidacji polskiego górnictwa i energetyki węglowej. Podczas briefingu liderzy MKPS zapowiedzieli, że w piątek 25 września ulicami Rudy Śląskiej przejdzie manifestacja mieszkańców miasta oraz pracowników kopalń i innych zakładów przemysłowych. – To jest miasto, które dzisiaj jest najbardziej zagrożone strukturalnym bezrobociem – wskazał szef śląsko-dąbrowskiej „S”.

Bogusław Ziętek, przewodniczący WZZ Sierpień’80 podkreślił, że MKPS stara się ograniczyć liczbę osób, które podejmują udział w podziemnej akcji, aby nie narażać zdrowia górników. – My nie chcemy tutaj bić rekordów, to nie o to chodzi. Chcemy po prostu pokazać determinację tych ludzi, dlatego, że zagrożony jest cały Śląsk. To nie chodzi tylko o górnictwo. To, co rząd i UE w swoim przyspieszeniu programu klimatycznego chce zafundować Śląskowi, to jest po prostu katastrofa. To oznacza likwidację setek tysięcy miejsc pracy i być może oznacza emigrację ze Śląska ogromnej liczby ludzi, dlatego że ci ludzie nie znajdą tu ani pracy, ani utrzymania dla własnych rodzin  – powiedział Ziętek. – My naprawdę bijemy się już nie o jedną, czy dwie kopalnie. My się bijemy o wszystko – dodał.

Związkowcy po raz kolejny zaapelowali do premiera Mateusza Morawieckiego o podjęcie rozmów ze stroną społeczną. Jednocześnie, z uwagi bardzo trudne warunki, w których prowadzony jest podziemny protest, a także ze względu na trwający kryzys w koalicji rządowej, członkowie MKPS wyrazili gotowość do negocjacji z innymi przedstawicielami rządu. Jednakże pod warunkiem, że będą to osoby posiadające pełnomocnictwa do podpisywania wiążących dla strony rządowej porozumień.

Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy Regionu Śląsko-Dąbrowskiego wznowił działalność 14 września po fiasku rozmów w ramach związkowo-rządowego zespołu ds. naprawy górnictwa i energetyki. 10 września w Warszawie przedstawiciele Ministerstwa Aktywów Państwowych i resortu klimatu przedstawili stronie społecznej Plan na rzecz energii i klimatu na lata 2021-2030 oraz projekt Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku. W ocenie związków zawodowych skutkiem wdrożenia tych dokumentów w obecnym kształcie byłaby niemal całkowita likwidacja górnictwa i energetyki węglowej w najbliższych latach, a także utrata kolejnych tysięcy miejsc pracy m.in. w przemyśle stalowym, motoryzacyjnym i innych sektorach energochłonnych.

Przedstawiciele MKPS podkreślają, że transformacja gospodarcza, w obliczu której stoi nasz region, musi przebiegać w oparciu o dialog społeczny i inwestycje w tworzenie nowych miejsc pracy. Fundamentem tej transformacji powinna być zasada, wedle której za każde miejsce pracy likwidowane w przemyśle ciężkim, powstaje nowe miejsce pracy w innych branżach. Zdaniem związkowców plany przedstawione przez rząd nie dają nadziei na realizację takiego właśnie scenariusza. Opierają się one głównie na zamykaniu całych branż przemysłu, bez konkretnego wskazania, co miałoby je zastąpić.

W Międzyzwiązkowym Komitecie Protestacyjno-Strajkowym zasiadają przedstawiciele NSZZ „Solidarność”, OPZZ, Forum Związków Zawodowych i WZZ Sierpień’80. Łącznie te centrale związkowe zrzeszają w Regionie Śląsko-Dąbrowskim niemal 250 tys. pracowników. W marcu 2013 roku MKPS zorganizował solidarnościowy strajk generalny, największy tego typu protest w Polsce od lat 80-tych ubiegłego wieku, w którym wzięło udział ok. 85 tys. pracowników z 400 zakładów pracy. W 2015 roku MKPS koordynował strajki i akcje protestacyjne w obronie kopalń Kompanii Węglowej.

Walka Górników o życie! – Od środy 23 września 2020 roku odbywają się masówki we wszystkich kopalniach PGG. Na piątek zaplanowano demonstrację w Rudzie Śląskiej. To na razie wszystkie ustalenia na ten tydzień – powiedział nam przed chwilą Patryk Kosela, rzecznik Sierpnia 80.

Jak dodał, dochodzą słuchy, że podziemne strajki nielicznych górników będą rozszerzały się na inne kopalnie. Są to inicjatywy oddolne. – My, jako strona społeczna będziemy starali się jakoś organizować te protesty, żeby zapewnić ludziom bezpieczeństwo. Trudno powiedzieć, na które kopalnie i w jakiej kolejności rozleją się te protesty – mówi Kosela. – Pomimo rozmów z delegacją rządową, podziemny protest górników teraz także na KWK „Bolesław Śmiały” i KWK „Mysłowice-Wesoła”. Sytuacja robi się dramatyczna! Górnicy protestują narażając swoje zdrowie, a nawet życie! Rodziny górnicze poważnie zaniepokojone – informuje Komisja Krajowa WZZ Sierpień 80

Nie mogli dłużej milczeć. – Wiedziałam, że dojdzie do protestów, chociaż po cichu liczyłam, że rząd podejmie dialog z górnikami. Zawiodłam się – mówi Anna Wodniok z Katowic . Została z trójką dzieci. Jej mąż Artur miał wrócić do domu po szychcie w poniedziałek 21 września o godz. 15.30. Męża nie zobaczyła. Dostała telefon z kopalni, że rozpoczął podziemny protest.

Codziennie modlą się o szczęśliwy powrót w gruby. – Żonie górnika nigdy nie jest łatwo. Każda kobieta, która wiąże się z górnikiem wie, że każdy dzień może być ostatnim dniem z mężem – pani Annie łamie się głos. – Czy ktoś zdaje sobie sprawę, co to znaczy tyle dni przesiedzieć pod ziemią bez dostępu światła? Rozłąka nie jest łatwa – zauważa pani Anna.

Dodaje, że wspiera męża, myślami jest przy nimi, bo walczy nie tylko o swoje miejsce pracy. – Nie mamy innego wyjścia. To jest nasza wspólna sprawa. Na Śląsku nie ma innej branży zatrudniającej tak dużą liczbę ludzi. Zamykanie kopalń dotknie wiele rodzin. Górnictwo upadnie, z dnia na dzień inni stracą pracę. Społeczeństwo źle ocenia górników, to bardzo niesprawiedliwe – mówi pani Anna.

Fot. Solidarność Katowice oraz WZZ Sierpień 80